"Jeździłam do USA na koncerty. Przebierałam się w knajpie, w kuchni, gdzie w garach gotowano mięso!"
"Dzieci były malutkie, płakały, urządzały histerie, kiedy wyjeżdżałam. Mój 5-letni syn stawał w drzwiach i mówił, że mnie nie wypuści" - wspomina Rodowicz