Szapołowska też zaznała smaku biedy. "Paliłam w piecu, nie rozstawałam się z futrem z soboli"
"Wkładałam do pieca drewno, żeby choć trochę się ogrzać, spałam otulona w koce, z wełnianą czapką na głowie, żeby jakoś dotrzymać do rana" - zwierza się Grażyna. "Futro jeździło ze mną, bo bałam się, że mi je ukradną".