Wykształcenie znanych twarzy to jeden z tych tematów, które budzą publicznie olbrzymie emocje. Osoby, które znamy z telewizji i pierwszych stron gazet nierzadko bowiem wcale nie zajmują się tym, co studiowali. Niektórzy w ogóle nie ukończyli studiów wyższych, a jeszcze inni nie mają matury.
Weronika Schreiber szczerze o środowisku męża, Kaczyńskim i prawach kobiet.
W mediach szczególnym zainteresowaniem cieszy się to, jaką drogę przeszli poszczególni politycy. Tutaj również nie brakuje zaskoczeń. Krzysztof Bosak na przykład nie doprowadził do końca żadnego z trzech rozpoczętych przed laty kierunków.
Zobacz też: Krzysztof Bosak studiował aż trzy kierunki. Mało kto wie, jakie jest jego wykształcenie. Zaskoczeni?
Jakie wykształcenie ma Jarosław Kaczyński?
Jak sytuacja wygląda z Jarosławem Kaczyńskim? Prezes Prawa i Sprawiedliwości uczęszczał do XLI Liceum Ogólnokształcącego im. Joachima Lelewela w Warszawie, ale nie zdał tam do następnej klasy i zmienił szkołę. Ostatecznie ukończył XXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika. Po szkole średniej rozpoczął edukację na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie obronił pracę magisterską, uzyskując tytuł magistra.
W kolejnych latach uczęszczał na nieformalne seminarium doktorskie prof. Stanisława Ehrlicha. Egzaminy doktorskie zdał z teorii państwa i prawa oraz filozofii marksistowskiej - oba na ocenę "bardzo dobrą"). Pod koniec 1976 roku obronił pracę "Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą". Przez wiele lat egzemplarz uchodził za zaginiony. Odnaleziono go w 2007 roku podczas porządkowania archiwów WPiA UW. Liczy on 265 stron, z których 36 zajmują przypisy i bibliografia (121 pozycji, wśród nich nawet artykuł Jerzego Urbana). Jak podawała w 2007 roku "Polityka", w dokumencie znajduje się sporo odwołań do wypowiedzi przywódców i ideologów PRL-u: Gomułki, Bieruta, Cyrankiewicza czy Kąkola. Po doktoracie polityk dostał się na aplikację prokuratorską, ale z niej zrezygnował.
Kaczyński od zawsze wiedział, że chce działać w polityce.
Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać mając lat 34, a skończyć rząd, mając lat 91. To byłby rok 2040. To jeszcze strasznie dużo czasu - powiedział w wywiadzie dla "Wprost" w 2007 roku.
Zaskoczeni?