Przez lata spektakularnej kariery w show-biznesie Julia Wieniawa zdążyła poznać zarówno blaski, jak i cienie sławy. Jednym z jej niewątpliwych mankamentów jest krytyka opinii publicznej, kiedy tylko palniesz coś niewłaściwego. A że Julce zdarza się to nagminnie, celebrytka musi później co rusz świecić oczami i gęsto się tłumaczyć.
Teraz na światło dzienne wypłynął fragment wywiadu, w którym piosenkarka rozprawia na temat swoich rytuałów przed występami. Warszawianka przyznała wówczas, że zanim wejdzie na scenę, zdarza jej się wypić "rozchodniaczka". Co ciekawe, miała być to cenna rada od nauczycielki śpiewu "Wieni".
WIDEOKulisy wielkiego pokazu Ewy Minge w Paryżu. Kreacje projektantki kosztują KROCIE: "Od kilku do KILKUDZIESIĘCIU TYSIĘCY ZŁOTYCH"
Przed koncertem taki jeden szocik, ale nie, że ja po prostu potrzebuję to dla prawności siebie, tylko słyszałam i naprawdę mi to polecała moja nauczycielka śpiewu, że to trochę rozgrzewa struny - tłumaczyła celebrytka.
Trenerka głosu krytykuje Julię Wieniawę za jej wypowiedź o "szociku" przed koncertem
Nad słowami artystki pochyliła się ekspertka głosu Karolina Supron. Trenerka emisji na wstępie zaznaczyła, że jest zdeklarowaną fanką Julki i z uwagą śledzi jej poczynania na scenie. Zarazem nie potrafiła przejść obojętnie obok wygłoszonej przez nią teorii, jakoby "szocik rozgrzewał struny".
Młodzi ludzie, którzy zaczynają swoją przygodę z muzyką, ze śpiewaniem, mogą sobie pomyśleć, że skoro Julia ma wszystko top, no to też na pewno jej trenerzy wokalni są na najlepszym poziomie, że ma najlepszy team i najlepszą nauczycielkę śpiewu - zaczęła
Supron uznała, że "teoria" Julii nie tylko mija się ze stanem rzeczywistym, ale też najzwyczajniej w świecie jest szkodliwa społecznie.
No i teraz, skoro nauczycielka Julii daje jej radę, żeby wypiła sobie szota tequili przed każdym koncertem, bo to rozluźnia struny głosowe, no to co taka młoda osoba sobie pomyśli? - ciągnęła. Alkohol jest najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić przed śpiewaniem. To jest przepis na uzależnienie, bo pomyśl sobie, co będzie, jak osiągniesz sukces i na przykład będziesz miała całą trasę koncertową do zagrania, a Ty się przyzwyczaisz do tego, że musisz przed każdym koncertem wypić.
Przez to też, że sama uczę emisji głosu i prowadzę lekcje śpiewu i właśnie prowadzę bardzo dużo młodych, cudownych ludzi i namawiam ich do tego higienicznego trybu życia, do zdrowego trybu życia, bo jednak nasze ciało jest instrumentem naszym, a alkohol to jest trucizna, nie ma co się oszukiwać, więc po prostu poczułam się odpowiedzialna, żeby nagrać taki filmik, pilnuję się, żeby się nie unieść, dlatego że jestem w branży od lat i widzę, co się dzieje i widzę, co alkohol robi z ludźmi i widzę, jaki jest ogromny problem wśród muzyków z alkoholem właśnie, ile jest uzależnień i ile jest bardzo nieciekawych historii związanych właśnie z alkoholem - dodała na koniec.
W komentarzach nieoczekiwanie uaktywniła się Wieniawa. Artystka przyznała się do błędu i zdradziła, że zastąpiła "szocika" ciepłą wodą.
To stary wywiad! Update - piję sobie przed koncertami bardzo ciepłą wodę. A alkohol jedynie złudnie rozluźnia krtań! Także zgadzam się z tym, co mówisz - napisała.
Faktycznie palnęła głupotę?