TYLKO NA PUDELKU: Viki Gabor NIE ZŁAMAŁA regulaminu Eurowizji! "EBU nic jej nie zrobi, w najgorszym wypadku nie otrzyma zapłaty za jurorowanie"
Punktacja polskich jurorów w finale Eurowizji 2026 wywołała szeroką dyskusję opinii publicznej. Viki Gabor postanowiła upublicznić swoje indywidualne oceny, co wywołało pytania o potencjalne naruszenie procedur Europejskiej Unii Nadawców. Mamy stanowisko Telewizji Polskiej - artystka nie złamała regulaminu.
Eurowizyjny skandal wokół punktów przyznanych przez polskie jury nie cichnie. Decyzja o nagrodzeniu reprezentacji Izraela maksymalną notą 12 punktów wywołała w sieci lawinę komentarzy i oburzenie wielu fanów konkursu. Gdy EBU opublikowała oficjalne, choć w pełni zanonimizowane statystyki, fani natychmiast zaczęli szukać winnych wysokiej noty dla Izraela. Fala krytyki najmocniej uderzyła w 18-letnią Viki Gabor - jako wokalistkę formatu eurowizyjnego i najbardziej rozpoznawalną postać w tegorocznej komisji.
Nastoletnia gwiazda postanowiła jednak nie ulegać presji i ostro zareagowała na InstaStory. Oświadczyła wprost, że to nie ona stoi za sukcesem Izraela w polskim głosowaniu, a wręcz przeciwnie - umieściła ten utwór na ostatnim, 24. miejscu. Jej deklaracja natychmiast wywołała dyskusję: czy ujawniając tajne do tej pory szczegóły głosowania, wokalistka złamała przepisy konkursu?
Alicja Szemplińska komentuje swój wynik po powrocie z Eurowizji. "Czuję się doceniona"
Co mówi regulamin Eurowizji?
Zajrzyjmy do oficjalnego dokumentu Europejskiej Unii Nadawców. W sekcji "2. Format", paragraf "2.2 Voting", znajdziemy precyzyjne wytyczne dotyczące pracy i publikacji wyników krajowych komisji:
- Każdy nadawca biorący udział w konkursie powołuje krajowe jury składające się z profesjonalistów z branży muzycznej.
- Jurorzy muszą działać niezależnie i bez wpływów zewnętrznych.
- Rankingi: Jurorzy oceniają i szeregują wszystkie piosenki indywidualnie, opierając się na kryteriach artystycznych. Rankingi przyznane przez wszystkich krajowych jurorów są zamieniane na wartości punktowe, a następnie sumowane w celu uzyskania ostatecznego rankingu Krajowego Jury.
- Punkty: Zarówno w półfinałach, jak i w Wielkim Finale, w każdym uczestniczącym kraju łącznie 58 punktów jest przydzielanych dziesięciu piosenkom z najwyższą wartością punktową. 12 punktów trafia do piosenki z najwyższą notą, 10 punktów do piosenki z drugą najwyższą notą od Krajowego Jury, 8 punktów do trzeciej, 7 do następnej i tak dalej, aż do 1 punktu dla piosenki, która uzyskała dziesiątą najwyższą notę.
- Publikacja Wyników: Wyniki głosowania zarówno z półfinałów, jak i Wielkiego Finału zostaną opublikowane na oficjalnej stronie ESC (www.eurovision.com) po zakończeniu Wielkiego Finału. Wyniki te mogą być również udostępnione na krajowych stronach nadawców, ale dopiero po ich opublikowaniu przez EBU. Głosy jury są anonimizowane przed publikacją.
Viki Gabor nie złamała zasad Eurowizji
Zapis o anonimizacji głosów przed publikacją został wprowadzony przez EBU jako tarcza ochronna dla jurorów. Ma to na celu uniemożliwienie masowej publiczności bezpośredniego powiązania konkretnego nazwiska z kontrowersyjnym werdyktem. Podsumowując: Choć regulamin zabrania modyfikacji danych i przedwczesnego zdradzania wyników przed oficjalnym komunikatem EBU, kwestia dobrowolnego "odczarowania" własnej anonimowości przez samego jurora po finale pozostaje w szarej strefie przepisów, ponieważ i tak nie ma to już wpływu na wynik.
Choć szczegółowe zapisy indywidualnej umowy, jaką Viki Gabor podpisała z Telewizją Polską lub EBU, nie są znane opinii publicznej, analiza ogólnego i oficjalnego regulaminu widowiska pozwala wyciągnąć wniosek, że artystka nie złamała fundamentalnych zasad konkursu.
Telewizja Polska zabrała głos ws. Viki Gabor i głosowania polskiego jury
W obliczu dyskusji na temat ewentualnych konsekwencji regulaminowych po decyzji Viki Gabor skontaktowaliśmy się z Telewizją Polską. Rzecznik nadawcy publicznego potwierdził w rozmowie z naszym serwisem, że 18-letnia artystka nie złamała regulaminu.
Po raz kolejny mamy przykład opierania newsów na przeświadczeniu, a nie na faktach. Jakie to wyzwala niezdrowe emocje, a nawet hejt, widzieliśmy przy okazji głosowania jury. Przypominamy: tylko jeden juror przyznał Izraelowi najwyższą notę, za resztę odpowiada algorytm określony przez EBU. Nie inaczej jest tym razem - w przestrzeni medialnej wydano już wyrok: Viki Gabor złamała regulamin. Tymczasem… nawet go nie nagięła. Jurorzy mają prawo mówić o tym, na kogo głosowali. Regulamin zakazuje im jedynie publikowania oficjalnych kart do głosowania.
Warto jednak zaznaczyć, że fragment wypowiedzi rzecznika TVP na temat "algorytmu EBU" to nieudana próba usprawiedliwienia faktu, że 12 punktów od polskiego jury powędrowało do Izraela. Faktycznie, tylko jeden członek komisji przyznał Noamowi Bettanowi pierwsze miejsce. Nie zmienia to jednak faktu, że kilku innych jurorów miało izraelską propozycję na wysokich pozycjach, co po zsumowaniu punktów przesądziło o najwyższej nocie.
Eurowizyjny ekspert ocenia decyzję Viki Gabor
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy również eurowizyjnego eksperta, Macieja Błażewicza, autora cenionego portalu Dziennik Eurowizyjny. Jego zdaniem decyzja Viki Gabor o publicznym ujawnieniu swojej karty była w pełni uzasadniona, głównie ze względu na jej osobiste bezpieczeństwo.
EBU nie ujawnia dokładnych wyników (który juror jak dokładnie głosował) z uwagi na bezpieczeństwo członków jury. Kiedyś to było jawne i dochodziło do aktów agresji w sieci wobec osób, które głosowały "niezgodnie" z wolą fanów. To, że Viki sama ujawniła, w jaki sposób głosowała, uważam za bardzo dobry krok, zwłaszcza w obliczu ataków, jakie na nią przeprowadzono tylko dlatego, że jest najbardziej znana w składzie komisji
Ekspert zwraca uwagę na mechanizm "szukania kozła ofiarnego", z którym musiała się zmierzyć młoda artystka. Zdradził przy okazji jakie - jego zdaniem - ewentualne konsekwencje mogą spotkać Viki.
W polskim jury było kilka osób, a cały hejt spadł na nią zamiast na innych, w tym tych mniej znanych. Taka deklaracja ze strony Viki sprawia, że jest bezpieczniejsza niż w momencie, gdyby musiała to ukrywać. EBU nic jej nie zrobi, w najgorszym wypadku Viki nie otrzyma zapłaty za jurorowanie, ale to nie są duże pieniądze, np. w Mołdawii to kwota około 211 złotych. Nie znam zapisów umowy, ale według mnie ona dotyczy tylko tego, żeby przed finałem nie ujawniać swoich głosów, preferencji czy obecności w jury
Błażewicz podkreśla również, że transparentność w tak kryzysowej sytuacji jest lepsza niż chowanie głowy w piasek. Nie uważa także, by Telewizja Polska miała wyciągać z tego konsekwencje lub obawiać się kary od EBU.
Generalnie nie uważam, żeby problemem było to, by juror przyznał się, komu dał 12 punktów. A w obliczu tak wielkiej afery, jaka wybuchła, jest nawet lepiej się przyznać, niż milczeć i być narażonym. Nie uważam, żeby TVP miała ponieść za to jakąkolwiek karę, bo nie można kogoś karać za bycie transparentnym.
Na koniec nasz rozmówca apeluje do pozostałych członków polskiej komisji o podobną cywilną odwagę i wzięcie odpowiedzialności za swoje artystyczne wybory.
Uważam, że każdy z jurorów powinien się ujawnić i opowiedzieć o tym, czym się kierował w ocenie. Każdy ma prawo do swojego gustu i własnej oceny, nie bacząc na polityczne uwarunkowania, ale trzeba brać odpowiedzialność za swoje decyzje i odważnie ich bronić, a nie zrzucać winę na jakieś algorytmy i uważać, że "co złego to nie ja". Ustawienie Izraela w TOP 10 wiązało się z tym, że kraj wzmocni się w polskim rankingu i to każdy wie, jurorzy z pewnością też byli tego świadomi.
Skontaktowaliśmy się także bezpośrednio z Viki Gabor oraz jej managementem z prośbą o komentarz do zaistniałej sytuacji. Do momentu publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.