Eurowizyjny SKANDAL w Mołdawii. Ich rzeczniczka była oburzona, bo musiała przekazać "dwunastkę"... dla Polski! Interweniował RZĄD!
Kolejny eurowizyjny skandal. Podczas gdy nad Wisłą głośno jest o punktach jurorów dla Izraela, w Mołdawii wybuchło prawdziwe polityczno-obyczajowe trzęsienie ziemi. Tamtejsza komisja sędziowska przyznała maksymalne 12 punktów Polsce, niemal zupełnie ignorując braci z Rumunii. Efekt? Masowe oburzenie elit, interwencja rządu i dymisja na najwyższym szczeblu.
Aby zrozumieć skalę oburzenia między Prutem a Dniestrem, trzeba spojrzeć na kontekst polityczny. Mołdawię i Rumunię łączą niezwykle bliskie więzi - wspólny język, historia, kultura oraz silne dążenia zjednoczeniowe, które aktywnie wspiera m.in. prezydent Mołdawii, Maia Sandu. Na Eurowizji oba narody tradycyjnie wymieniają się maksymalnymi notami.
W tym roku rumuńska wokalistka Alexandra Căpitănescu z utworem "Choke me" zachwyciła mołdawską publiczność, która w televotingu bezapelacyjnie przyznała jej 12 punktów. Jednak profesjonalne jury powołane przez mołdawskiego nadawcę publicznego miało zupełnie inne zdanie. Rumunia otrzymała od nich zaledwie 3 punkty (plasując się dopiero na 8. miejscu w ich rankingu, za takimi krajami jak Izrael, Grecja czy Bułgaria).
Na samym szczycie mołdawscy sędziowie umieścili Polskę. Aż trzech z siedmiu jurorów przyznało nam 1. miejsce, co poskutkowało upragnioną "dwunastką" dla Alicji Szemplińskiej i całej ekipy. Co ciekawe, mołdawscy widzowie byli na polski utwór "Pray" całkowicie obojętni - Polska od publiczności nie otrzymała ani jednego punktu.
Zobacz także: EBU ujawniło, jak głosowało polskie jury na Eurowizji. Tylko jedna osoba dała Izrael na OSTATNIE MIEJSCE (FOTO)
Alicja Szemplińska komentuje swój wynik po powrocie z Eurowizji. "Czuję się doceniona"
Rzeczniczka mołdawskiego jury zabrała głos
Skandal zaczął kiełkować jeszcze w trakcie transmisji na żywo. Margarita Druta, która odpowiadała za podawanie punktów z Kiszyniowa, tuż po finale opublikowała w sieci emocjonalne nagranie. Celebrując spełnienie dziecięcego marzenia o występie na Eurowizji, nie kryła jednocześnie rozpaczy z powodu werdyktu, który musiała odczytać na antenie.
Wciąż się trzęsę i nie mogę dojść do siebie. [...] Czuję się zdruzgotana, bo sami widzieliście, jaką punktację musiałam dziś ogłosić
Prezenterka zdradziła, że gdy zobaczyła oficjalny protokół, była tak wstrząśnięta, że chciała interweniować u władz stacji. Ostatecznie wyszła na wizję, ale w późniejszym oświadczeniu na Facebooku kategorycznie odcięła się od decyzji jurorów. W podobnym tonie wypowiadał się reprezentant Mołdawii, Satoshi, prosząc o studzenie emocji.
Moja rola była wyłącznie profesjonalna. Nie brałam udziału w procesie głosowania. Wierzę, że więź między Rumunią a Mołdawią jest znacznie silniejsza niż punktacja ogłoszona przez kilka sekund
Mołdawscy politycy włączyli się do dyskusji
Apel artystów na nic się jednak nie zdał, a w Mołdawii ruszyła lawina. Decyzję jury ostro potępiły tamtejsze elity polityczne. Minister Kultury Mołdawii nazwał ocenę komisji "niezrozumiałą" i oficjalnie zażądał wyjaśnień od Rady Koordynacyjnej ds. Radia i Telewizji. Marcel Spătari, deputowany rządzącej partii PAS, grzmiał w mediach: "To jury nas nie reprezentuje!" Z kolei Daniel Vodă, były rzecznik rządu, wprost zarzucił jurorom absolutny brak zrozumienia "geopolitycznego wymiaru Eurowizji".
Szef mołdawskiego nadawcy publicznego podał się do dymisji
Na tym jednak zasięg afery się nie kończy. Politycy rządzącej partii PAS oraz opozycyjnej Partii Liberalnej natychmiast skierowali działa w stronę kierownictwa mediów publicznych. Pod potężnym naciskiem opinii publicznej, dziennikarzy i parlamentarzystów, szef mołdawskiego nadawcy publicznego, Vlad Țurcanu, podał się do dymisji.
Ostatecznie, mimo chłodnego traktowania przez mołdawskie jury, Rumunia zdołała zająć wysokie 3. miejsce w finale Eurowizji 2026, wyrównując swój historyczny rekord. Co ciekawe, nawet gdyby Alexandra Căpitănescu otrzymała jeszcze jedną "dwunastkę", nie udałoby jej się wskoczyć na 2. miejsce. Warto pamiętać również o zasadzie bezstronności i subiektywności, według której jurorzy z Mołdawii mieli pełne prawo umieścić polską propozycję na szczycie.