Jasiek Piwowarski z polskiego jury pokrętnie tłumaczy "dwunastkę" dla Izraela, zasłaniając się ALGORYTMEM: "TAKI JEST TEN SYSTEM". Serio?
Nie milkną kontrowersje po tym, jak sędziowie z Polski podczas Eurowizji nagrodzili Izrael najwyższą liczbą punktów. Jasiek Piwowarczyk, jeden z członków jury, zabrał głos w sprawie werdyktu. "Ten system głosowania jest troszeczkę skomplikowany" - próbował wyjaśnić i zrzucić winę na... algorytm.
Choć Konkurs Piosenki Eurowizji od lat promowany jest jako święto muzyki i jedności, tegoroczna edycja w Wiedniu na długo zostanie zapamiętana przede wszystkim z powodu politycznych napięć. Jubileuszowa, 70. edycja wywołała falę protestów, petycji i apeli o wykluczenie Izraela z rywalizacji. Krytycy wprost wskazywali, że zbrodnie wojenne i ludobójstwo w Strefie Gazy stoją w sprzeczności nie tylko z ludzką moralnością, ale i wartościami, rzekomo przyświecającymi Eurowizji.
Mimo licznych głosów sprzeciwu organizatorzy dopuścili Izrael do konkursu. Podczas występu Noama Bettana nie brakowało gwizdów i propalestyńskich okrzyków, jednak nie przełożyło się to na końcowy wynik. Utwór "Michelle" zajął drugie miejsce, zdobywając wysokie noty zarówno od jurorów, jak i widzów.
Szczególne emocje, zwłaszcza wśród Polaków, wzbudziły noty przyznane przez nasze rodzime jury. Skład wytypowany przez TVP nagrodził Izrael maksymalną liczbą punktów, co wywołało falę krytyki w sieci. Niektórzy spośród siedmiu jurorów zdążyli już odnieść się do dwunastki dla Izraela.
Alicja Szemplińska komentuje swój wynik po powrocie z Eurowizji. "Czuję się doceniona"
Jasiek Piwowarczyk za 12 punktów dla Izraela wini algorytm
Wobec narastającej krytyki TVP wydało oświadczenie, podkreślając, że jurorzy oceniali wyłącznie walory artystyczne występów. Podobne stanowisko zajęły osoby z jury. Management Viki Gabor przypomniał, że Eurowizja "to przede wszystkim święto muzyki", Filip Kuncewicz dodał, że regulamin EBU zabrania ujawniania indywidualnych rankingów, zarówno wprost, jak i pośrednio.
Warto dodać, że EBU ujawniło już szczegóły głosowania i widać, że tylko jedna spośród siedmiu osób z Polski automatycznie umieściła Izrael na ostatnim miejscu. Za to jedna osoba nagrodziła państwo nr 1, dwie osoby przyznały mu wysoką, drugą lokatę, jedna osoba uplasowała je na trzecim miejscu. Pozostali umieścili Izrael w TOP 10. Mimo to, Jasiek Pirowski w rozmowie z RMF FM stwierdził, że i tak decydujący głos na koniec ma... algorytm.
Jasiek Piwowarczyk próbował bronić werdyktu i zasłaniał się "skomplikowanym systemem budzącym kontrowersje".
Ten system głosowania jest troszeczkę skomplikowany. Oczywiście on jest podany na stronie, natomiast on budzi pewne kontrowersje. Generalnie jeżeli chodzi o ten system, to jako jury nie głosujemy jednomyślnie, czyli nie zbieramy się i nie przyznajemy np. Mołdawii 12 punktów. Otrzymujemy taką punktację od 1 do 24, bo nie głosujemy oczywiście na Polskę, a bardzo szkoda. Natomiast jeśli chodzi o system głosowania to każdy głosuje tajnie i te karty do głosowania są wysyłane do systemu EBU, który jest systemem eurowizyjnym i po zliczeniu tych punktów przez system jury otrzymuje werdykt, z którym nie ma dyskusji, tylko jest to zliczenie punktów. My tak naprawdę do końca nie wiemy, jaki jest ostateczny werdykt, może to być przez niektórych uznane jako kontrowersyjne i po prostu tak już jest.
Jasiek twierdzi, że na wysoki wynik Izraela złożył się przelicznik systemu EBU.
Darek Maciborek, prowadzący wywiad, zapytał w pewnym momencie, "czyli jurorzy mają swój wkład, ale ostateczny ma algorytm?", na co muzyk odparł twierdząco...
Jest to prawdopodobne, że możemy zagłosować bardzo różnie, bo to jest jakiś tam rachunek prawdopodobieństwa i w ten sposób to wychodzi. Także jest możliwe, że ktoś dał jeden kraj w ścisłej czołówce, na inne kraje głosy były bardzo rozbieżne, więc kraje, na które ktoś albo nawet nikt z jury nie zagłosował na pierwsze miejsce, może zająć te pierwsze miejsce
Serio, wina algorytmu?