Urszula Dudziak wspomina wizytę z córkami u Michała Urbaniaka na DWIE GODZINY przed jego śmiercią: "Mówiłyśmy do niego, chociaż nie wiadomo, czy nas słyszał"
Urszula Dudziak pod koniec ubiegłego roku pożegnała swojego byłego męża. Michał Urbaniak odszedł w towarzystwie dawnej ukochanej oraz ich dwóch córek. Artystka opowiedziała, jak wyglądały jego ostatnie chwile.
Urszulę Dudziak i Michała Urbaniaka połączyła miłość nie tylko do jazzu. Wspólne koncertowanie zaowocowało wybuchem wielkiego uczucia, a w konsekwencji ślubem zawartym w grudniu 1967 r. Przez blisko 20 lat tworzyli jedną z najbardziej znanych par polskiej estrady. Muzyk nie dotrzymał jednak wierności małżeńskiej. W połowie lat 80. uwikłał się w romans z aktorką Lilianą Głąbczyńską.
Pomimo tego z biegiem czasu udało im się odbudować relację, w czym niewątpliwie sporą rolę odegrały ich córki - Katarzyna i Mika. Niestety, kilka dni przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia artysta zmarł po licznych komplikacjach zdrowotnych. W ostatnich chwilach mógł liczyć na obecność byłej żony i ukochanych dzieci.
Wiadomo było, że on nie jest już w dobrej formie. Powoli, powoli odchodził. W dzień jego śmierci nawet byłyśmy u niego w szpitalu i żeśmy go głaskały, masowały stopy i mówiłyśmy do niego, chociaż nie wiadomo, czy on nas słyszał. Byłyśmy bardzo blisko Michała. Niestety, dwie godziny później odszedł
O czym rozmawiali ze sobą przez telefon? Jak Michał Urbaniak zapisał się we wspomnieniach byłej żony? Czy zdaniem Urszuli Dudziak człowiek może być przygotowany na odejście bliskiej mu osoby i czy przebaczyła mu dawne winy? Tego wszystkiego dowiecie się z powyższego wywiadu.