Widzowie "Tańca z Gwiazdami" psioczą na dopuszczenie czterech par do finału: "Produkcja co tydzień ROBI, CO CHCE"
Swoją rezygnacją z udziału w "Tańcu z Gwiazdami" Piotr Kędzierski postawił producentów programu w niełatwej sytuacji. Ostatecznie, pomimo dogrywki dwóch uczestniczek, zdecydowano o przepuszczeniu do finału aż czterech par. Wielu oglądających nie jest zadowolonych z takiego obrotu spraw.
Takiego zwrotu akcji w półfinale "Tańca z Gwiazdami" nikt nie mógł się spodziewać. Jeden z ulubieńców publiczności, Piotr Kędzierski, który miał niemałe szanse na przejście do ostatniego odcinka, postanowił wycofać się z udziału w programie. Jak sam przyznał podczas odczytywania napisanego przez siebie listu, uznał wyższość pozostałych uczestników reprezentujących nieporównywalnie wyższy poziom taneczny od niego.
Po zaskakującej rezygnacji dziennikarza radiowego prowadzący show poinformowali, że po zsumowaniu punktacji jurorów z głosami widzów, bezpośredni awans do finału wywalczyli Sebastian Fabijański i Gamou Fall. Następnie obejrzeliśmy dogrywkę z udziałem Magdaleny Boczarskiej i Pauliny Gałązki, które pląsały w rytmie cha-chy, walcząc o ostatnie wolne miejsce. Krótka (jak to zwykle w przypadku Polsatu bywa) przerwa reklamowa wystarczyła, by jurorzy przekazali informację o przepuszczeniu obu pań do finału.
Piotr Kędzierski szczerze o swoim występie w "TzG": "BYŁO TO WIELKIE CIERPIENIE"
Do finału "Tańca z Gwiazdami" przepuszczono za dużo par?
Radości uczestników nie było końca, choć niektórzy dopatrzyli się na twarzy Magdaleny Boczarskiej grymasu niezadowolenia. Przypomnijmy, że to właśnie ona została wyczytana przez jury jako trzecia (i wydawało się ostatnia) finalistka. Dopiero chwilę później dowiedziała się, że o Kryształową Kulę ostatecznie zawalczy też jej młodsza koleżanka po fachu.
Co ciekawe, publiczność "Tańca z Gwiazdami", a przynajmniej ta udzielająca się w komentarzach na profilach społecznościowych programu, nie zareagowała przychylnie na powiększenie składu finałowego aż do 4 par.
Najgorsza decyzja tej edycji. Najlepiej było, gdy w finale były tylko dwie pary; To po co ludzie głosują? Skoro produkcja robi co tydzień, co chce. Niech produkcja dzisiaj już powie kto wygra za tydzień, bo już raczej to wiedzą; Ale cyrk, przekombinowaliście, robicie z widzów debili; Pięknie wydoiliście dzisiaj widzów na kasę z sms-ów; Już trzy pary w finale to jest za dużo. Teraz już na cztery stawiają, niedługo w finale będzie tyle par co w odcinku początkowym - czytamy na Instagramie.
Słuszne oburzenie?