Zapłakana Sowińska wspomina wypadek na koniu: "Miałam 20 szwów na twarzy. Przez pół roku nie mogłam chodzić!"

"Byłam cała w gipsie, miałam sparaliżowany odcinek lędźwiowo krzyżowy. To był cios, skończyła się moja kariera i pasja".

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Kasia Sowińska, zanim zaczęła starać się karierę za oceanem, całe życie poświęcała jeździe konnej. Niestety kilkanaście lat temu modelka uległa poważnej kontuzji, która na zawsze zakończyła jej przygodę z tym pięknym sportem. Podczas przygotowań do mistrzostw Polski w Krakowie, koń Sowińskiej przewrócił się, zrzucając ją z grzbietu.

Wypadek zakończył się dwudziestoma szwami twarzy, złamanym obojczykiem oraz uszkodzonym odcinkiem lędźwiowo krzyżowy. Sowińska przez pół roku nie mogła chodzić. W rozmowie z Małgorzatą Tomaszewską w programie Pudelek Show wyznała, że zakończenie kariery jeździeckiej było dla niej wielkim ciosem.

Sowińska postanowiła poszukać nowego sensu i pomysłu na karierę. Wspomina, że po wypadku miała okres buntu i wyglądała jak chłopczyca:

Najboleśniejszy upadek to mistrzostwa jazdy konnej. Galopując do przeszkody mój koń upadł, przykrywaj mnie swoją toną. Obudziłam się nieprzytomna w szpitalu z olbrzymim guzem na głowie. Miałam dwadzieścia szwów na twarzy. Byłam cała w gipsie, miałam sparaliżowany odcinek lędźwiowo krzyżowy, który sprawił, że przez pół roku nie mogłam chodzić. To był cios, skończyła się moja kariera i pasja.

Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą