Tegoroczny Top of the Top Sopot Festival oficjalnie przeszedł już do historii. Wydarzenie zwieńczył koncert Maryli Rodowicz, która wykonała swoje przeboje w duetach z zaprzyjaźnionymi artystami młodego pokolenia. Królowa polskiej estrady w odważnych słowach zadeklarowała chęć występowania przed publicznością niemal do swoich ostatnich chwil.
Wcześniej jednak scenę Opery Leśnej przejęły największe gwiazdy muzyki rockowej. Mogliśmy przypomnieć sobie m.in. ponadczasową "Kryzysową narzeczoną" grupy Lady Pank, "Szklaną pogodę" w wykonaniu Małgorzaty Ostrowskiej czy "Kocham Cię jak Irlandię" z repertuaru Kobranocki. Do Sopotu zjechali też członkowie zespołu Dżem. Wbrew olbrzymim oczekiwaniom pod adresem muzyków posypały się gromy.
WIDEOTYLKO NA PUDELKU: Spędziliśmy dzień z Nataszą Urbańską na festiwalu w Sopocie (WIDEO)
Sebastian Riedel mógł przeczytać mało pochlebne opinie na swój temat
Zdecydowana większość wykonawców musiała ograniczyć się do trzech utworów ze swojej obszernej dyskografii. W przypadku grupy Dżem były to: "Jak malowany ptak", "Sen o Victorii" oraz kultowy "Wehikuł czasu". Wierna publiczność zgromadzona w Sopocie wyśpiewywała każde słowo, lecz ci, którzy nie znali tekstów mieli nie lada zagwozdkę z rozpoznaniem słów. Aktualnemu wokaliście zespołu, Sebastianowi Riedlowi oberwało się za niewyraźne śpiewanie.
W ogóle nie wiem co śpiewał. Nie mogłam go zrozumieć. Straszne; Żeby mu szczena nie wypadła, takiego amatora na miejsce takiej gwiazdy?; Słabo. Nie podobało mi się. Dżem to blues, a tu była jakaś symfoniczna, nieszczera popelina; Wokal niezrozumiały; Sorry, Sebastian nie daje rady. Dla mnie niestety wokal nie do Dżemu - podsumowali internauci na facebookowym profilu stacji TVN.
Byli też tacy, którzy nie znaleźli nawet najmniejszych minusów i w odróżnieniu od zdegustowanych widzów bawili się doskonale przed telewizorem. Pojawiła się nawet opinia, że muzycy uratowali honor koncertu "Top of the Rock".
Do której grupy się przyłączycie?