Zofia Zborowska i Andrzej Wrona o trudnych momentach w małżeństwie. "Każde dziecko TO KRYZYS"
Zofia Zborowska i Andrzej Wrona uchodzą za jedną z najlepiej dobranych par w polskim show-biznesie. Przy okazji wizyty w podcaście Magdy Mołek "W moim stylu" przyznali, że mieli poważny kryzys w związku. Pytani o powody problemów wspomnieli o dzieciach.
Andrzej Wrona i Zofia Zborowska-Wrona stanęli na ślubnym kobiercu w 2019 roku. Dwa lata później powitali na świecie pierwszą córkę, Nadzieję. Niespełna dwa lata temu do ich rodziny dołączyła druga pociecha, Jaśmina. Aktorka na jakiś czas odsunęła na boczny tor karierę zawodową, by skupić się na wychowywaniu dzieci. Niedawno powróciła na ekran i zagrała w produkcji "Młode Gliny".
Pokazaliśmy Natalii Kukulskiej jej BARDZO STARE zdjęcia: "Nigdy bym takiego zdjęcia nie autoryzowała"
Zofia Zborowska i Andrzej Wrona o kryzysach w związku
Zofia Zborowska i Andrzej Wrona pojawili się w podcaście Magdy Mołek "W moim stylu", gdzie opowiedzieli o kryzysach w związku. Aktorka przyznała, że udało im się z nich wyjść obronną ręką.
Słuchaj, żeby nie było, my też mamy parę kryzysów na koncie. Ja też bardzo chcę to podkreślać, że my nie jesteśmy takim cukierkowym małżeństwem, że wszystko jest gładko, pięknie. Nie, były kryzysy, tylko no udało nam się wyjść z tych kryzysów - wyznała.
W dalszej części rozmowy wspomniała o tym, że warto korzystać z pomocy specjalisty, żeby poradzić sobie z problemami. Pytana o to, "co wtedy nie działało", wspomniała o dzieciach.
Ja tutaj po raz kolejny powołuję się na moją koleżankę Anię Czartoryską-Niemczycką, mamę czwórki, która mówi, że każde dziecko to kryzys. Nie znam chyba pary, która po urodzeniu dziecka nie miałaby większego lub mniejszego kryzysu. To jest przewartościowanie wszystkiego, wywalenie wszystkiego o 180 stopni. Absolutnie warto jest wchodzić w ten kryzys, żeby była jasność, ale jest to na pewno trudne doświadczenie - zdradziła.
W dalszej części Andrzej Wrona opowiedział o tym, jak mentalność sportowca może pomóc w wyjściu z problemów. Na zakończenie wypowiedzi przyznał, że dzięki siatkówce mógł się wyspać poza domem.
Ten sport też pomógł w tym, że mogłem wyjeżdżać z domu i się wyspać. Męska energia drużyny, która jest w zespole i przejście z tej energii domowej, pieluchowej, kobiecej, bo przecież mamy dwie córki, nianię, teściową i moją mamę, te wszystkie kobiety naraz w jednym domu. Jak mogłem sobie pojechać na mecz z szatnią moją męską, to myślę, że to było zbawienne - opisywał.
Zaskoczeni?