10-latek zalał się łzami na scenie w "Mam Talent!". Poseł interweniuje i składa SKARGI! "SPRZEDAŻ EMOCJI"
10-letni Miłosz Jaskuła nie mógł powstrzymać łez podczas ogłaszania wyników w "Mam Talent!", co wywołało burzliwą dyskusję w sieci. Po emocjonalnej reakcji chłopca sprawą zajął się poseł Marcin Józefaciuk, który zgłosił to do odpowiednich instytucji.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że udział w programie "Mam Talent!" to nie tylko sława i pochwały, ale przede wszystkim wystawianie się na publiczną ocenę i gigantyczny stres. Po sobotnim odcinku w sieci rozpętała się prawdziwa burza, co ma związek z udziałem 10-letniego Miłosza Jaskuły. Chłopak nie mógł powstrzymać łez na scenie, a telewizja zafundowała mu taki rollercoaster emocji, że rozbudziło to dyskusję na temat ewentualnych ograniczeń wiekowych w programie.
"Może pora wprowadzić ograniczenia wiekowe? Żal patrzeć na to dziecko", "Czy jest sens narażać dzieci na taki stres? Ten program powinien być od 16 lat w górę", "W tym programie nie powinno być dzieci. Chyba dziś było to najbardziej widoczne. To okrutne"
Poseł reaguje w sprawie 10-latka w "Mam Talent!"
Od soboty sprawa generuje tak wiele komentarzy, że zwróciła też uwagę przedstawicieli świata polityki. Głos zabrał Marcin Józefaciuk, poseł na Sejm i niegdysiejszy gospodarz TVN-owskiego formatu "Nastolatki rządzą... kasą". W obszernym wpisie w serwisie X zauważa, że program podczas emisji oznaczono jako odpowiedni od 12. roku życia, więc teoretycznie 10-latek może brać w nim udział, ale oglądać go już nie. Nie jest to zresztą jedyny zgrzyt.
W popularnym programie telewizyjnym na scenę wyszedł 10-letni chłopiec. Z pasją. Z talentem. Z marzeniem. A potem rozpłakał się przed całą Polską. I coś mi w tym wszystkim bardzo nie pasuje, bo to jest program oznaczony jako 12+, a na scenie mamy dziecko młodsze. Dziecko, które trafia w świat ocen, presji i decyzji "tu i teraz". I my mamy to oglądać jak rozrywkę? Nie mam pretensji do niego. Nie mam pretensji do jego emocji. Mam pytanie do nas - dorosłych. Gdzie w tym wszystkim była granica? Gdzie była ochrona dziecka?
Julia Wieniawa o atmosferze w Mam Talent, zmianie daty emisji show i relacjach z Agnieszką Chylińską. "To jest wyssane z palca"
Zadeklarował też, że na publicznych dywagacjach się nie skończy, bo zgłosił już sprawę do odpowiednich instytucji. Teraz to one ocenią, czy doszło do nadużycia.
Dlatego nie kończę na wpisie. Złożyłem interpelację do Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Złożyłem wniosek do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wystąpiłem do Rzeczniczki Praw Dziecka. Bo to nie może się powtórzyć. Dziecko powinno wychodzić na scenę z marzeniem, a nie schodzić z niej ze łzami. I to jest dla mnie najważniejsze.
Nieco szerzej odniósł się jeszcze do sprawy w rozmowie z Plejadą. Jak twierdzi, nie chodzi o łzy w obliczu ewentualnej przegranej, lecz o pewne telewizyjne standardy w stosunku do osób małoletnich.
Nie chodzi o to, żeby dzieci nie brały udziału w różnych tego typu wydarzeniach, albo żeby nie ponosiły porażki - bo to jest bardzo ważna część życia i startowania w programie - ale należy sprawdzić, czy zostały zachowane odpowiednie standardy ochrony małoletnich w programie, żeby na spokojnie później zajął się nimi na przykład psycholog. W programie "Nastolatki rządzą... kasą" obecnych było dwóch psychologów dziecięcych na planie. Po emisji także byli zaangażowani, więc dzieci były objęte opieką. Tutaj mam pewną wątpliwość, czy 10-latek powinien uczestniczyć w programie, który można oglądać od 12. roku życia. Wystąpił w programie, którego sam nie mógłby oglądać. To wydaje mi się trochę dziwne.
Jak twierdzi, zabrakło przede wszystkim empatii.
W przypadku "Mam Talent!" 10-latek może konkurować z 30-latkiem w różnych dziedzinach. Widać było gigantyczne emocje. Tutaj zabrakło mi empatii - to poszło bardziej w kierunku sprzedaży emocji, a nie jestem pewien, czy jest to pozytywna rzecz, którą powinny promować rozgłośnie. Od tego jest KRRiT, żeby sprawdzić, czy to poszło za daleko. Nie poseł.