34-letnia Czeszka udawała 13-letnią Aniczkę, a potem małego chłopca z Norwegii. Szokująca sprawa dzieci z Kurim z sektą w tle
W maju 2007 roku spokojne miasteczko Kurim stało się tłem dla jednej z najbardziej przerażających spraw kryminalnych w historii Czech. To, co początkowo wyglądało na zaniedbanie ze strony matki, szybko okazało się skomplikowanym połączeniem przemocy i skrajnej manipulacji. Sprawa dzieci z Kurim do dziś budzi dreszcze i stawia trudne pytania o to, jaką krzywdę mogą wyrządzić bezbronnym dzieciom dorośli.
Przypadkowe odkrycie, które zmieniło bieg wydarzeń
Eduard Tvrdy mieszkał w małym i spokojnym miasteczku Kurim w Czechach. Mężczyzna oczekiwał narodzin dziecka i jak wielu ojców przygotowywał pokój dla pociechy, która miała się wkrótce pojawić na świecie. 7 maja 2007 roku Eduard chciał przetestować urządzenie, które niedawno kupił. Była to elektroniczna niania mająca monitorować obraz i dźwięki dochodzące z pokoju dziecka. Ku zdziwieniu Czecha na ekranie odbiornika zamiast dobrze znanego mu pomieszczenia pojawił się niezwykle niepokojący widok.
Na czarno-białym wyświetlaczu Tvrdy zobaczył nagie i skrępowane dziecko, które było zamknięte w małym pomieszczeniu. Zszokowany mężczyzna początkowo uznał to za jakiś błąd urządzenia. Po kilku godzinach sprawdził je ponownie. Również tym razem na ekranie zobaczył tego samego małego chłopca, tym razem karmionego jak pies. Eduard powiadomił policję, ponieważ wyglądało to naprawdę przerażająco.
Rozpoczęcie działań przez śledczych
Na miejscu zdarzenia pojawili się funkcjonariusze, którzy uznali, że Tvrdy zobaczył przez przypadek nagranie z innej kamery znajdującej się gdzieś w pobliżu. Policjanci zaczęli więc pukać od drzwi do drzwi. Gdy odwiedzili Klarę Mauerovą, zapamiętali głośną muzykę dochodzącą z jej mieszkania. Później okazało się, że na nagraniu z elektronicznej niani również słychać było tę melodię. Śledczy odwiedzili więc kobietę ponownie.
Klara Mauerova zaprzeczała, by wiedziała cokolwiek o uwięzionym małym chłopcu. Twierdziła, że wychowuje jedynie córkę Aniczkę. Podczas przeszukania domu uwagę policjantów zwróciły natomiast drzwi zamknięte na kłódkę. Mauerova twierdziła, że nie posiada klucza, dlatego służby siłą wtargnęły do środka. W pomieszczeniu znaleziono 7-letniego Ondreja. Chłopiec był wyziębiony, miał skrępowane ręce i nogi, a na jego ciele znajdowały się liczne ślady po uderzeniach i oparzeniach. W domu przebywał również 13-letni brat Ondreja, Jakub. Chłopcy zostali przewiezieni do szpitala.
Piekło za zamkniętymi drzwiami
W trakcie prowadzonego przez śledczych dochodzenia na jaw zaczęły wychodzić coraz bardziej wstrząsające szczegóły. Okazało się, że maltretowanie chłopców nie było jednorazowym incydentem, lecz długotrwałym procesem. Za koszmarem stała nie tylko matka, ale również jej siostra, Katerina Mauerova. Kobiety były głęboko przekonane, że dzieci należy "wychować" za pomocą skrajnych, sadystycznych metod.
Śledczy ustalili, że Ondrej i Jakub byli nie tylko regularnie bici, ale również zamykani w specjalnie przygotowanych klatkach, drastycznie głodzeni i poddawani psychicznym torturom. Klara Mauerova miała nagrywać kamerą ich cierpienia, aby – jak twierdziła – dokumentować postępy w procesie wychowawczym. Jak wykazały późniejsze badania psychologiczne, dzieci były poddawane tak silnej indoktrynacji, że rozwinęły u siebie syndrom sztokholmski. Były przekonane, że ich cierpienie jest konieczne, aby odkupić winy i zasłużyć na miłość.
Tajemnica Aniczki i międzynarodowy skandal
Sprawa zyskała zupełnie nowy, wręcz surrealistyczny wymiar, gdy na światło dzienne wyszła historia rzekomej 13-letniej Aniczki. Klara Mauerova przedstawiła swoim krewnym i znajomym osieroconą dziewczynkę, którą zaadoptowała. Aniczka miała mieszkać w domu, dzielić pokój z chłopcami i uczestniczyć w rodzinnych wyjazdach. Szybko jednak okazało się, że wcale nie była tym, za kogo się podawała.
Pod tą tożsamością ukrywała się 34-letnia wówczas Barbora Skrlova. Kobieta była znajomą Klary Mauerovej i, jak się później okazało, kluczową postacią w całej tej niebezpiecznej intrydze. Skrlova cierpiała na zaburzenia, które pozwalały jej w niezwykle wiarygodny sposób wcielać się w rolę małego dziecka. Przez lata manipulowała otoczeniem, udając 13-letnią dziewczynkę, a cała rodzina wierzyła w tę mistyfikację.
Po wybuchu skandalu i ujawnieniu sprawy znęcania się nad dziećmi Barbora Skrlova zniknęła. Została odnaleziona dopiero kilka miesięcy później w Norwegii. Co najbardziej szokujące, w Skandynawii posługiwała się kolejną fałszywą tożsamością – tym razem udawała 13-letniego chłopca o imieniu Adam. To wydarzenie wywołało międzynarodowy skandal i ukazało, jak głęboko zakorzeniona i skomplikowana była patologia, w którą uwikłane były obie kobiety.
Mroczny cień sekty i ideologia stojąca za koszmarem
Kluczowym pytaniem, na które musiały odpowiedzieć czeskie służby, był motyw takiego traktowania dzieci. W trakcie śledztwa i procesu na jaw wyszły głębokie powiązania oskarżonych z radykalnym odłamem Ruchu Świętego Graala, czyli sekty religijnej, mającej tysiące wyznawców na całym świecie.
Sąd formalnie nie uznał sekciarskiego motywu za kluczowy element zbrodni. Śledczy nie mieli jednak wątpliwości, że oskarżeni działali pod wpływem silnej manipulacji ideologicznej. Na czele tej tajemniczej grupy stał ojciec Barbory, Josef Skrla, który jako duchowy przywódca sterował z ukrycia działaniami oprawców. Bulwersujące było to, że mężczyzna uniknął ostatecznie sprawiedliwości.
Procesy sądowe i wydanie wyroków
Proces w sprawie dzieci z Kurim rozpoczął się w 2008 roku i przyciągnął uwagę mediów z całego świata. Na ławie oskarżonych zasiadło sześć osób, w tym matka oraz ciotka Ondreja i Jakuba. Choć obrona próbowała przedstawiać część oskarżonych – w tym Klarę oraz Barborę Skrlovą (która udawała trzynastoletnią Annę, a potem Adama) – jako ofiary manipulacji przywódców sekty, sąd nie dopatrzył się okoliczności łagodzących. Wyroki zapadły w październiku tego samego roku.
Klara Mauerova została skazana na 9 lat pozbawienia wolności. Jej siostra Katerina, uznana za jedną z głównych inicjatorek całego procederu, usłyszała natomiast wyrok 10 lat więzienia. Pozostali współuczestnicy tortur zostali skazani na 5 do 7 lat pozbawienia wolności. Barbora Skrlova, której rzeczywista rola w sekcie do dziś budzi kontrowersje, dostała wyrok 5 lat więzienia za współudział w znęcaniu się nad dziećmi. Mimo składanych apelacji, w 2009 roku Sąd Najwyższy w Pradze utrzymał te postanowienia w mocy.