Agnieszka Woźniak-Starak uratowała konia z RZEŹNI! "Na pierwszy rzut oka widać było, że zdrowy to on nie jest"
Agnieszka Woźniak‑Starak znów pokazała, że jej miłość do zwierząt nie kończy się na słowach. Dziennikarka i prezenterka podzieliła się w mediach społecznościowych poruszającą historią o uratowanym koniu, który właśnie trafił pod jej opiekę.
Agnieszka Woźniak-Starak to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek i prezenterek telewizyjnych. Widzowie znają ją z programów rozrywkowych i radiowych, a także z aktywności w mediach społecznościowych, gdzie chętnie dzieli się fragmentami swojego życia prywatnego.
Agnieszka Woźniak-Starak wprost o jej zwolnieniu z TVN-u: "Oprócz DDTVN nic takiego tam się nie dzieje"
Prezenterka wielokrotnie podkreślała, że zwierzęta zajmują w jej życiu szczególne miejsce. Na jej profilach w sieci często pojawiają się zdjęcia i relacje z czworonożnymi podopiecznymi. Nic więc dziwnego, że gdy pojawiła się możliwość uratowania zwierzęcia w potrzebie - nie wahała się ani chwili.
Agnieszka Woźniak-Starak ratuje schorowanego konia
Niedawno Woźniak-Starak poinformowała swoich obserwatorów o nowym mieszkańcu swojej posiadłości. Chodzi o młodego konia huculskiego o imieniu Geromino, który otrzymał też pieszczotliwe przezwisko - Gacek. Jak przyznała na Instagramie, historia ma dla niej bardzo osobisty wymiar.
Nie sądziłam, że kiedyś spełnię moje dziecięce, głęboko skrywane marzenie o kucyku. Poznajcie Geromino, a właściwie Gacka. Chociaż wróć, Gacek to nie jest żaden kucyk, tylko koń huculski - a to jednak różnica. Ma cztery lata i jest cudny.
Koń trafił do niej dzięki działaniom fundacji pomagającej zwierzętom. Jak relacjonowała prezenterka, zwierzę zostało wypatrzone na targu w Skaryszewie przez wolontariuszki z fundacji "Serce w Futrze". Koń miał trafić do rzeźni.
Hucułka udało się wykupić i prosto z targu pojechał do kliniki. Niestety na pierwszy rzut oka widać było, że zdrowy jak koń to on nie jest.
Przez moment sytuacja była bardzo trudna, ale dzięki determinacji osób zaangażowanych w pomoc zwierzęciu wszystko skończyło się dobrze. Po kolejnych konsultacjach weterynaryjnych pojawiła się dobra wiadomość.
Okazało się, że nie jest tak źle, uff, może jechać na Mazury! Z nogami szału nie ma, jest też świeżo po kastracji, więc jeszcze będzie dochodził do siebie, ale najważniejsze, że przyjechał.
ZOBACZ: Agnieszka Woźniak-Starak UDAWAŁA PRZYJACIÓŁKĘ Margaret... na potrzeby okładki: "Taką USTAWKĘ miałam"
Na koniec dziennikarka nie kryła szczęścia z podjętej decyzji. "Radość!" - podsumowała krótko, zdradzając przy okazji, że jej drugi koń Miśka będzie miała teraz wyjątkowego towarzysza.
Miło z jej strony?