Ania Rusowicz ROZWIODŁA SIĘ, a potem... WZIĘŁA ŚLUB SAMA ZE SOBĄ. "Za swoją wolność zapłaciłam prawie sześć zer"
Ania Rusowicz po zakończeniu trwającego 17 lat małżeństwa z Hubertem Gasiulem wzięła sprawy w swoje ręce i... ożeniła się z samą sobą. Prawdziwa girl boss?
Ania Rusowicz muzykę ma we krwi - pochodzi z artystycznej rodziny i od lat jest obecna na polskiej scenie rozrywkowej. W 2005 r. kobieta wyszła za mąż za perkusistę Huberta Gasiula, z którym ma 9-letniego syna Tytusa. Małżeństwo Rusowicz niestety nie doczekało happy endu. W 2022 r. para oficjalnie zakończyła trwający 17 lat związek.
Ania Rusowicz w przeszłości otwierała się już na temat kulis swojej relacji z Hubertem Gasiulem. Wokalistka wspominała, że doświadczała ze strony męża przemocy psychicznej - wprost oskarżała go o gaslighting, czyli manipulację, polegającą na tym, że ofiara zaczyna wątpić w swoje własne słowa, pamięć czy percepcję. Nie ukrywała także, że duży wpływ na rozpad ich małżeństwa miały osoby trzecie - na przykład kochanka Gasiula.
W najnowszym wywiadzie z Plotkiem Ania Rusowicz zdradziła, że rozwód z mężem kosztował ją astronomiczną sumę prawie miliona złotych.
Dominika Tajner i Monika Jarosińska zdradzają sekrety "Królowej Przetrwania" w "Parometrze"
Ania Rusowicz wydała na rozwód prawie MILION złotych
Artystka przyznała, że odczuła straszną ulgę, kiedy sprawa rozwodowa została zamknięta. Podkreśliła, że zależało jej na zamknięciu za sobą etapu małżeństwa z Hubertem Gasiulem i skupieniu się na... nowej drodze życia.
Myślę, że to jest zakończone. Ja bardzo się z tego powodu cieszę. Trzeba kiedyś przeszłość zostawić za sobą, oddzielić grubą kreską. Tak po żołniersku, po prostu zostawić. I nie babrać się w tym już, bo blizna musi się zagoić, ta rana musi się zagoić. Ja nie pozwalam, żeby przeszłość wypływała na mnie, na moje wybory, pozwalam przyszłości działać. To jest chyba ważne, żeby iść w stronę wolności, a ja za swoją wolność zapłaciłam no prawie sześć zer
Ania Rusowicz dodała, że rozwód z perkusistą był dla niej okropnie wyczerpujący emocjonalnie i fizycznie. Duży nacisk położyła na to, jak bardzo jest wdzięczna za to, że wtedy - po prostu to zniosła.
Mogę powiedzieć tylko tyle, że przetrwałam. Tylko najbliższe otoczenie wie, ile mnie to kosztowało. To było bardzo trudne doświadczenie, bo ja jestem osobą bardzo rodzinną i zawsze marzyłam o rodzinie. Więc dla osoby, dla której rodzina była całym światem, jest to takie doświadczenie, które według psychologów generuje taki stres jak żałoba
Artystka ponadto stwierdziła, że musiała grubą kreską oddzielić przeszłość od przyszłości.
Ta stara wersja mnie musiała umrzeć, żeby się narodziła nowa wersja
Ania Rusowicz wzięła ślub... sama ze sobą
Artystka przyznała, że trudno jej było pozbierać się po rozstaniu. Dlatego też zdecydowała się... "poślubić samą siebie". Ania Rusowicz wspomniała, że w tamtym czasie popularne stały się imprezy rozwodowe, jednak ona sama nie uważała tego za dobry powód do świętowania - wolała celebrować coś pozytywnego. Wspólnie z przyjaciółmi, którzy prowadzą ośrodek ślubny, wpadła więc na pomysł zorganizowania wesela w innej formie. Podkreśliła, że początkowo był to rodzaj happeningu, który z czasem przerodził się w ważne i piękne wydarzenie, mające wpływ na jej decyzje - zarówno wewnętrzne, jak i życiowe.
Artystka zdradziła, jak wyglądała uroczystość - wszystko odbyło się zgodnie z weselną tradycją. Był zatem wieczór panieński, przyjęcie z DJ-em oraz poprawiny. Rusowicz przyznała, że atmosfera była na tyle autentyczna, że naprawdę czuła się jak podczas własnego ślubu. Nie zabrakło również symbolicznej przysięgi.
Złożyłam sobie przysięgę przy księżycu, że będę wierna własnym ideałom, że będę siebie zawsze kochać i że siebie przede wszystkim nie zdradzę. I że jeżeli wystąpię przeciwko sobie, to moi przyjaciele mają mi nakopać do tyłka