Anita Werner i jej twarz budzą dziś jedno nieodłączne skojarzenie: z newsami z Polski i ze świata. Choć ma za sobą pracę w różnych stacjach, wydaje się, że na dobre związała się z TVN 24 - pracuje tam od początku powstania stacji i stała się niemalże synonimem programu "Fakty".
Gwiazda wcześniej próbowała swoich sił w modelingu oraz ma za sobą epizod pracy jako aktorka (wystąpiła w filmie "Słodko gorzki"), natomiast ostatecznie postawiła na dziennikarstwo. Sama Werner uważa, że te próby odnalezienia się w mediach wręcz utrudniły jej wspięcie się po zawodowej drabince. Czułam, że muszę udowadniać, że jestem profesjonalna. (...) Ten straszny stereotyp pod tytułem "just a pretty face" jest ciężarem. Dlatego tak bardzo chciałam udowodnić, że wiem coś więcej - mówiła w wywiadzie z Magdą Mołek.
Dziennikarka niedawno rozmawiała również z magazynem "Pani", w którym ponownie poruszyła temat potrzeby kontroli. Wyznała, że również zmaga się z tym problemem i obawia się efektu, kiedy nie może dopiąć rzeczy od A do Z. Do posta z gorzkawym wyznaniem dołączyła archiwalne zdjęcia z sesji dla "PLAYBOYA".
Myślę, że nadmierna kontrola dotyczy wszystkich kobiet, które są zosiami samosiami. Wydaje im się, że jak same nie zrobią wszystkiego, to nawalą. Tak było ze mną
Post utrzymany w coachingowym stylu Anita Werner opatrzyła fotkami pochodzącymi z sesji dla "PLAYBOYA". Młodsza o 18 lat dziennikarka jest na nich ubrana jak stewardesa: ma na sobie elegancki, czarny komplecik z dekoltem w szpic, czarną furażerkę na głowie i elegancką apaszkę w geometryczny wzór zawiązaną na szyi. Dziś Anita Werner ma 48 lat. Prawda, że niewiele się zmieniła?
WIDEO“Ozempikowe twarze”. Oto gwiazdy, o których mówi się, że schudły za pomocą leku na cukrzycę
Anita Werner wyluzowała dzięki partnerowi?
Dziennikarka przyznała, że ma problem z dzieleniem się zadaniami i że sama woli dopilnować, aby wszystkie obowiązki były wykonane jak należy. Dodała, że ten "zawodowy" nawyk wkradł się także do jej życia prywatnego, a także że to był ogromny błąd.
Mam pełną świadomość, że w pracy rzeczywiście lubię mieć kontrolę. Pewnie dlatego, że chcę, by wszystko było zrobione jak najlepiej, a największe zaufanie mam do siebie. Dlatego przez lata trudno było mi nauczyć się delegowania zadań na innych. I niestety w moim prywatnym życiu też zaczęło się tak dziać. Przez wiele lat miałam poczucie, że nie mogę ustąpić w niczym. Bo nikt tego nie zrobi tak jak ja. A to błąd.
Anita Werner powiedziała, że to jej partner Michał Kołodziejczyk zmienił jej podejście do potrzeby kontroli i że to dzięki niemu nauczyła się nie tylko oddawać część kontroli, ale przede wszystkim - ufać innym.
Michał mi to wytłumaczył. Że nie jestem w stanie ogarniać całego świata sama. Po pierwsze - nie da się. A po drugie - mogę pozwolić sobie na to, by oddać pole osobie, która jest obok, tej najbliższej.