Anna "estetka" Korcz uderza w dojrzałe kobiety: "Pokazują za dużo, a ciała są BRZYDKIE I POMARSZCZONE"
W najnowszym wywiadzie Anna Korcz wyjątkowo surowo oceniła swoje rówieśniczki, które odsłaniają swoje ciała. Wytknęła im m.in. zaniedbane pięty.
Annie Korcz ogólnopolską popularność przyniosła rola Izabeli Brzozowskiej w serialu "Na Wspólnej". Od lat występuje także na deskach teatru i angażuje się w szereg nie tylko medialnych projektów. Prowadzi m.in. własny ośrodek z restauracją.
Anna Korcz o świętach: "Uciekam do mojej córki. Pierwszy raz Wielkanoc spędzimy poza domem"
Aktorka spełnia się również w roli mamy i żony. Z pierwszym mężem, Robertem Korczem, doczekała się dwóch córek: Anny i Katarzyny, zaś z drugim, Pawłem Pigoniem, syna Jana. Gwiazda i ojciec jej najmłodszej pociechy pobrali się dopiero w maju minionego roku, po niemal dwóch dekadach związku.
Zobacz też: TYLKO NA PUDELKU: Ekspert o kreacji ślubnej Anny Korcz: "Wybór mocno zaskakuje. Bardzo oryginalnie"
Anna Korcz o byciu perfekcjonistką i docenianiu młodych ciał
Tymczasem 57-latka udzieliła nowego wywiadu, w którym opowiedziała o swoim wielkim dniu. Ale nie tylko. Korcz podzieliła się również swoimi przemyśleniami na temat kobiet i tego, co im (jej zdaniem) wypada na poszczególnych etapach życia. Zdradziła, co radzi młodszym znajomym.
(...) Ja jestem bardzo krytyczna wobec siebie, w związku z czym już od dawna chowam to, co uznaję za niedoskonałe, a jestem perfekcjonistką. Jest mi trudno żyć, bo myślę, że dużo zauważam i bardzo cenię sobie to, że mam możliwość pochowania tego czy tamtego, a uwielbiam patrzeć na młode, piękne, zgrabne, piękne ciała. Mówię to moim młodszym koleżankom: "Dopóki możesz, pokazuj wszystko, co się da, bo później będzie coraz gorzej" - powiedziała w rozmowie z Plejadą.
Anna Korcz ostro o dojrzałych kobietach, które pokazują ciało
Następnie wyjątkowo surowo oceniła panie, które w dojrzałym wieku decydują się odsłonić nieco ciała.
Nie tyle, że mnie to szokuje, przeszkadza, ale żal mi tych kobiet, które, zwłaszcza na oficjalnych przyjęciach, pokazują za dużo, a ciała są brzydkie, pomarszczone, niezadbane i mimo że jestem tolerancyjna, każdy ma prawo robić, co chce, to myślę sobie: "Szkoda mi jej, jakby założyła sweter, dłuższą spódniczkę albo zadbała o stopy, o pięty" - przepraszam - a idzie w pięknych, drogich klapkach, ale to, co jest z tyłu - o nie... - opisywała zniesmaczona, dodając jeszcze:
Jestem estetką i pod tym względem jestem dla siebie bezlitosna. Oczywiście, tego nie oceniam, ale potem, jak sobie prywatnie gdzieś rozmawiamy, to mówimy o takich rzeczach: "Ten czy ten osobnik mógłby zadbać, a nie zrobił tego, wystawia się na śmieszność".
Myślicie, że miała kogoś konkretnego na myśli?