Anna Skura nadaje ze szpitala na Bali: "Ledwo widzę na oczy, a tu trzeba zadecydować, czy się zgadzam, czy mnie na to STAĆ"
Anna Skura po powrocie z Hawajów skarżyła się na gorsze samopoczucie i gorączkę. Celebrytka trafiła do szpitala, skąd zdała szczegółową relację z pobytu i badań, którym ją poddano. Skura przekonuje obserwatorów, że bycie transparentną w trudnych chwilach jest konieczne, żeby widzieli, że cena, którą płaci za życie, które prowadzi, "nie jest mała".
Anna Skura zyskała popularność w sieci jako "WhatAnnaWears" - podróżująca szafiarka, której kontent ewoluował później do treści związanych z samorozwojem i macierzyństwem. Swego czasu głośno było o jej rozstaniu z Markiem Warmużem, z którym doczekała się córki, Melody. Influencerka mieszka na co dzień na Bali, a ostatnio internauci mogli śledzić jej podróż na Hawaje. Wyprawa była daleka od idealnej - Anna narzekała na gorsze samopoczucie, a po locie powrotnym skarżyła się na gorączkę. Ostatecznie udała się do szpitala na oddział ratunkowy.
Zobacz także: Anna Skura trafiła do szpitala na Bali! Nie wie, co jej dolega: "Nawet nie byłam przerażona, było mi wszystko jedno"
Anna Skura o rozstaniu z mężem: "Dla wielu ludzi rozwód jest porażką. Ja nie żałuję"
Anna Skura trafiła do szpitala
Wyznanie celebrytki zaniepokoiło jej obserwatorów, którzy oprócz słów wsparcia, dopytywali o jej stan zdrowia. W końcu na Instagramie Skury ukazała się obszerna relacja z pobytu w szpitalu, którą influencerka wytłumaczyła, że chce pokazywać fanom nie tylko piękne i kolorowe momenty swojej codzienności, ale również te trudne. Wszystko po to, aby znali "cenę za prowadzenie takiego życia".
Ja zawsze pokazywałam Wam nie tylko piękne kolorowe chwile, ale wszystkie te trudne z mojego życia, jak ciężko było mi dojść do formy sprzed ciąży, jak straciłam piersi, jak mam chorobę morską, która mnie zawsze pokona. No i dzisiaj szpital... I w sumie nie po to, żeby Wam pokazać jaka to ja biedna... Ale ze cena za prowadzenie takiego życia jak ja prowadzę, wcale nie jest mała. To nie są tylko piękne podróże na Bora Bora. To ważne, żeby to zaadresować
Skura ubolewa też nad faktem, że pomimo bardzo słabego stanu, gdy "ledwo widziała na oczy", musiała decydować o tym, czy zgadza się na poszczególne badania i czy stać ją na nie - życzyłaby sobie, aby ktoś mógł to zrobić za nią.
Tutaj przez 6h kiedy leżałam na emergency... Prawie cały czas spałam i co jakąś chwilkę ktoś przychodził, powiadomić mnie co będą robić za badania albo podać leki, albo... przynieść rachunki do podpisania. Najmniej miła rzecz... To był taki moment smutku, że pomyślałam sobie ledwo widzę na oczy, a tu trzeba zadecydować, czy się zgadzam, "czy mnie na to stać" itp. Wiadomo, jestem ubezpieczona itp. ale jak przyjechałam sama do szpitala najpierw musiałam zapłacić... A chciałabym, żeby ktoś mógł za mnie to zrobić
Celebrytka poinformowała również, że wykonano jej testy krwi m.in. na malarię. Kaszel sprawił też, że skierowano ją na prześwietlenie klatki piersiowej. Po kilku godzinach zakomunikowano Skurze, że będzie musiała zostać w szpitalu "na dzień, może dwa, trzy". Na szczęście, influencerka mogła sobie pozwolić na ofertę szpitala, która pozwalała jej na indywidualny pokój.
Kolejne badania krwi i kolejne testy i słyszę pierwszy raz "zostajesz tu na dzień, może dwa, może trzy, zobaczymy" i niby brałam taką opcję pod uwagę, niby wolałam zostać, bo w szpitalu o dziwo mi lepiej niż w domu (w domu nie umiałam sobie pomóc), ale i tak to był lekki szok. Jeszcze pani mi przedstawiła ofertę z cennikiem VIP... a co ciekawe ostatnio naoglądałam się tyle seriali o szpitalach. A że już byłam raz w 4-osobowym pokoju kiedyś w szpitalu i ciężko było odpocząć i zasnąć, więc wiedziałam, że chcę być sama i na szczęście mogłam sobie bez problemu na to pozwolić
Doceniacie jej transparentność?
Zobacz także: Anna Skura wynajmuje willę na Bali. Oto CENY. Tymczasem już buduje kolejne, które chce SPRZEDAĆ! Niezła bizneswoman?