Piątek 15.06.2018

Olga Frycz ujawnia kulisy pracy w "M jak Miłość": "Pracowałam dłużej, niż miałam zapisane w umowie. NIKT NIKOGO NIE SZANOWAŁ"

Olga Frycz Olga Frycz o M jak Miłość Anna Mucha Kacper Kuszewski

Olga Frycz ujawnia kulisy pracy w "M jak Miłość": "Pracowałam dłużej, niż miałam zapisane w umowie. NIKT NIKOGO NIE SZANOWAŁ"

W ubiegłym roku Olga Frycz poinformowała, że po ponad czterech latach odchodzi z M jak Miłość. Widzowie byli raczej zaskoczeni, bo już zdążyli przyzwyczaić się do jej wątku, chociaż aktorka nie ukrywała, że zdecydowała się na grę w tasiemcu tylko z powodów ekonomicznych: chwilę wcześniej kupiła mieszkanie, więc musiała mieć za co je spłacać.

Przypomnijmy: Frycz żegna się z "M jak miłość": "To był dziwny czas. DECYZJA NIE BYŁA TRUDNA"

Teraz okazuje się, że decyzja nie była trudna także z innego powodu. W wywiadzie dla Twojego Stylu aktorka opowiedziała, jak w rzeczywistości wyglądała praca na planie. Olga Frycz poskarżyła się, że kręcenie scen do M jak Miłość przypominało pracę na akord, a młode matki nie były szanowane i nie mogły liczyć na preferencyjne warunki. Czyli właściwie jak niemal w każdej firmie.

Robiliśmy po dziesięć scen dziennie, pracowałam dłużej, niż miałam zapisane w umowie. Aktorki, które mówiły, że mają dzieci i muszą zwolnić nianię, słyszały: "A co, wyjdziesz z planu? Wielka pani gwiazda?". Nikt nikogo nie szanował, były wrzaski - wyznała Frycz. Ludzie przychodzili do pracy sfrustrowani, nienawidzili jej, ale bali się odejść, bo dziecko i kredyt. Dostosowywałam się, (...) ale uwierała mnie ta sytuacja. Miałam 30 lat i byłam sfrustrowana. Straciłam radość z grania. W pewnym momencie poczułam, że dostosowywanie się ma granice. Nie mogę tego robić w nieskończoność, bo tracę szacunek do siebie.

Jak można się było domyślać, szczerość Olgi Frycz zdenerwowała ekipę M jak Miłość, która wszystkiemu zaprzeczyła:

Te słowa to kompletne bzdury. Młode mamy mają w naszych kontraktach specjalne zapisy i często dzieci przebywają razem z nimi na planie - komentuje w Plejadzie Karolina Baranowska z PR serialu. Wielu aktorów pracuje w serialu będąc w różnych sytuacjach życiowych, które staramy się rozumieć. Przez pięć lat współpracy aktorka nigdy nie zgłaszała żadnych uwag i skarg - oprócz tego, jak fabularnie toczy się jej wątek - i jesteśmy zaskoczeni takim komentarzem. Pani Oldze życzymy spełnienia w roli młodej mamy i wielu zawodowych wyzwań w przyszłości.

Cóż, trudno oczywiście spodziewać się innego komentarza... Atmosferę zagęściła jeszcze Anna Mucha, która poświęciła M jak Miłość spory wpis na Instagramie. Wyznanie Olgi Frycz zbiegło się bowiem w czasie z decyzją Kacpra Kuszewskiego, który po 18 latach też zrezygnował z występów w serialu. Mucha napisała enigmatycznie, że przez tyle lat pracy na planie jedynie trzy osoby zawsze były w stanie jej pomóc:

Przez dwadzieścia kilka lat pracy w tym zawodzie jedynie (!) Tadeusz Lampka, Ilona Łepkowska i Alina Puchała byli tymi, którzy okazali mi zrozumienie i pomoc w trudnych sytuacjach życiowych. Nie wyrzucili mnie z serialu, gdy potrzebowałam odpocząć i daleko wyjechać, z radością przyjęli informacje o moich kolejnych ciążach, a przede wszystkim dali mi poczucie ze mam dokąd wracać! (sic!!!) tak ważne dla matki, która chce, lubi i musi pracować - napisała.

Myślicie, że chciała wesprzeć Olgę i kolegów z planu czy zasugerować, że nie mają powodów do narzekań?

 

zabieram głos ✋🏼 Kochani, oglądając seriale, czytając doniesienia z kolorowej prasy, plotki i ploteczki widzicie tylko promil naszej pracy. przyznaje- nie zawsze jest kolorowo i nie zawsze jest tak, jakbyśmy sobie to „wymarzyli”. bo ta praca to praca z ludźmi i wśród ludzi ! a jak wiadomo bywamy różni ;) jedni widza szklankę do połowy pusta, inni się cieszą, ze maja z czego pić 😉 ja należę do tej drugiej grupy. i choć nie zawsze jest lekko i przyjemnie i choć mam świadomość, ze jestem częścią korporacji i wielkiej fabryki marzeń 😎 to muszę powiedzieć, ze są gesty, których się nie zapomina. Przez dwadzieścia kilka lat pracy w tym zawodzie jedynie (!) Tadeusz Lampka, Ilona Łepkowska i Alina Puchała byli tymi, którzy okazali mi zrozumienie i pomoc w trudnych sytuacjach życiowych. nie wyrzucili mnie z serialu, gdy potrzebowałam odpocząć i daleko wyjechać, z radością przyjęli informacje o moich kolejnych ciążach, a przede wszystkim dali mi poczucie ze mam dokąd wracać! (sic!!!) tak ważne dla matki, która chce, lubi i musi pracować. Mało! choć wtedy pracowałam w konkurencyjnej produkcji zaprosili mnie na kilka dni zdjęciowych, wysłaniając moj brzuch biurkiem i komputerem 😉(sztuczki). Takich rzeczy się nie zapomina! jak mawia Ilona Łepkowska: z niewolnika nie ma pracownika. szanuje decyzje moich kolegów i koleżanek o odejściu, będę tęsknić! będę Was podziwiać w innych produkcjach i kibicować Wam na innych polach. ale życie toczy się dalej 😜 także rodzinne i na planie Mjak Miłość 😘💋

Post udostępniony przez Anna Mucha (@taannamucha)Cze 15, 2018 o 3:11 PDT

 

Pudelek.pl na Facebooku:

Komentarze (185)

« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 185
Odpowiedz
9 42
zgłoś
Gość 15.06.2018 18:29
Tutaj twoj aplikant
Odpowiedz
4 31
zgłoś
Gość 15.06.2018 18:30
Uuuuuu
Odpowiedz
364 53
zgłoś
Gość 15.06.2018 18:30
Ok.a kim ona właściwe jest bo jakoś nie kojarzę🤔
Odpowiedz
6 36
zgłoś
Gość 15.06.2018 18:30
Klaudusiu moja
Odpowiedz
598 26
zgłoś
gość 15.06.2018 18:31
emocje jak na rybach..
Ładowanie komentarzy…
« Najstarsze « Starsze Oglądasz 1-30 z 185