Światło dzienne ujrzał właśnie kadr z wizyty dyktatora w jednej z fabryk w mieście Sinŭiju. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że państwowe media Korei Północnej (innych w końcu nie ma) pokazały Kima z wyraźnie brudnymi spodniami. To duże zaskoczenie, bo dyktator, jak jego poprzednicy, dotąd miał nieskazitelny wizerunek, a gdy dodamy do tego obsesję Una na punkcie czystości, sterylizowanie i dezynfekowanie wszystkiego, to możemy przypuszczać, że musiał mocno męczyć się, by ocieplić swój wizerunek.