Stoczyła się ze sceny po 20 minutach!

Pierwszy koncert Amy Winehouse skończył się totalną klapą.

Obraz

Amy Winehouse od kilku miesięcy przebywa na karaibskiej wyspie St. Lucia. Gwiazda nadal utrzymuje, że w niedalekiej przyszłości chce się na stałe tam przeprowadzić. W podzięce za ciepłe powitanie, piosenkarka postanowiła wziąć udział w festiwalu jazzowym, który co roku odbywa się na wyspie. Jak się można było spodziewać, Amy wtoczyła się na scenę odurzona narkotykami i alkoholem. Wybełkotała coś do mikrofonu, po czym efektownie stoczyła się ze sceny.

Występ miał być wielkim powrotem Winehouse na scenę. Od kilku miesięcy Amy była zajęta głównie piciem, ćpaniem i sypianiem, z kim popadnie. Tuż przed występem gwiazda wylądowała w szpitalu z powodu odwodnienia, ale lekarze zapewniali, że ogólnie stan jej zdrowia jest lepszy. Menedżer piosenkarki obiecywał fanom cuda i utrzymywał, że Winehouse odzyskała także swój charakterystyczny głos. Były to tylko czcze obiecanki.

Zapominała tekstów piosenek, co chwilę bełkotała coś do mikrofonu – powiedział dziennikarzom jeden z zawiedzionych widzów. Miała problemy, żeby utrzymać się na nogach. Ludzie zaczęli buczeć. Wrzeszczała, że mamy spialać* i stoczyła się ze sceny po 20 minutach koncertu.

Rzecznik prasowy Amy winę za przerwanie koncertu zrzucił na… silny deszcz.

Obraz
© Agencja My Photo
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą