Joanna B: "Poznałam Tomasza L. przez Dodę"

"Balowałam z nimi" - zeznaje córka Borysewicza oskarżona o sprzedawanie na seks "modelek" z burdel-agencji.

Obraz

Burdel-afera, której głównymi bohaterkami okazały się córka i była żona Jana Borysewicza, zatacza coraz szersze kręgi. Niemal codziennie pojawiają się nowe nazwiska z show biznesu.

Według Newsweeka, z akt sprawy wynika, że z usług luksusowych prostytutek korzystali m.in "piłkarz Radosław M." i "muzyk rockowy Tomasz L." Zobacz: Radosław M. i Tomasz L. PŁACILI ZA SEKS "MODELKOM"?! (ZOBACZ CENNIK!)

Dzisiejszy Super Express donosi, że w jednym ze swoich zeznań, oskarżona Joanna B. przyznaje, że poznała L. za pośrednictwem znanej piosenkarki.

Utrzymywałam z L. kontakty towarzyskie i seksualne - potwierdza w zeznaniu z września 2012 roku, cytowanym przez tabloid. Ja byłam wtedy samotna i nie miałam nikogo. Poznałam L. przez Dodę, ponieważ byłam młoda i balowałam z nimi.

L. twierdzi, że poznali się w 2004 lub 2005 roku.

Już wtedy ze słyszenia - nie pamiętam od kogo - wiedziałem, że Asia B. będąca wówczas w środowisku modelek, zajmuje się załatwianiem dziewczyn na seks za kasę - potwierdził jej najlepszy klient w zeznaniu z lipca 2011 roku.

Tomasz L. chwali się, że z pomocą Joanny uprawiał seks z co najmniej setką dziewczyn i w ciągu 5 lat wydał na to około 100 tysięcy złotych.

Za każdym razem płaciłem za takie załatwienie dziewczyny od 550 do 1500 zł za jedno spotkanie. Uprawiałem z nimi seks, chociaż zdarzało się czasem, że nie uprawialiśmy, ale spotkania były w tym celu umawiane.

Zdaniem Joanny B. Tomek jednak grubo przesadza i... "szpanuje".

Jeśli chodzi o liczbę dziewczyn, z którymi go umówiłam do mogło ich być może 15 - zeznała. Raczej nie zdarzało się, bym umawiała go więcej niż jeden raz z dziewczyną. Nie wiem dlaczego L. powiedział, że załatwiłam mu tak dużo dziewczyn i tak dużo za to zapłacił. Myślę, że to mógł być dla niego szpan. Może chciał się pochwalić, że miał tak dużo dziewczyn.

Po zatrzymaniu Joanny B. w 2009 roku L. przestał się z nią kontaktować.

Nawet nie zadzwonił - żali się oskarżona.

Co myślicie o takim "szpanowaniu" liczbą kupionych prostytutek? Znany rysownik zrobił to właśnie nie przed sądem, ale w książce, opisując ze szczegółami swoje życie seksualne:

Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą