Brytyjski ambasador już 25 LAT TEMU ostrzegał rząd przed księciem Andrzejem: "Nie służy naszym interesom". Król Karol o wszystkim wiedział?
Andrzej Mountbatten-Windsor został rozliczony z pełnionej przed wieloma laty funkcji wysłannika handlowego. Okazuje się, że rząd ignorował sugestie o jego rzekomym działaniu na niekorzyść swojej ojczyzny i rodziny królewskiej. Jedna z brytyjskich gazet opublikowała szczegóły skandalicznego zachowania byłego księcia podczas wizyt w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Andrzej Mountbatten-Windsor w kilka tygodni stał się naczelnym szwarccharakterem ogólnoświatowych mediów. Amerykański Departament Sprawiedliwości, który regularnie publikuje dokumenty i zdjęcia obciążające osoby powiązane z przestępcą seksualnym, Jeffreyem Epsteinem, sypie asami z rękawa w postaci fotografii wskazujących na przerażające upodobania byłego księcia. Szczególne obrzydzenie wywołują archiwalne ujęcia, na których możemy zobaczyć skompromitowanego royalsa w towarzystwie pewnej kobiety będącej ofiarą handlu ludźmi.
Bliska znajomość z pedofilem to jedna kwestia, natomiast do Brytyjczyka wciąż powracają zarzuty o dopuszczanie się nadużyć na stanowisku publicznym. To właśnie z tego powodu został aresztowany w miniony czwartek. Rezultat? Zwolnienie po zaledwie 11 godzinach oraz... podwyższenie emerytury wynikające z jego 66. urodzin, które obchodził tego feralnego dnia. Tymczasem na światło dzienne wychodzą szczegóły zawodowej działalności Andrzeja, które stopniowo pogarszały wizerunek całej rodziny królewskiej.
Syn królowej Elżbiety aresztowany. Pozbawiono go tytułu królewskiego
Były książę rzekomo znieważył obywateli Arabii Saudyjskiej
Skandalista w 2001 r. objął funkcję brytyjskiego wysłannika handlowego dzięki rekomendacji ówczesnego ministra handlu i przemysłu, Petera Mandelsona. Utrzymał się na tym prestiżowym stanowisku aż przez 10 lat i prawdopodobnie jego dobra passa trwałaby zdecydowanie dłużej, gdyby nie przedostające się do mediów pierwsze wzmianki o jego bliskiej znajomości z Epsteinem oraz rzekome przekazywanie mu poufnych informacji. Dziennikarze gazety "The Mail on Sunday" dotarli do dokumentacji dyplomatycznej, w której zawarto archiwalną wypowiedź Patricka Nixona, byłego brytyjskiego ambasadora w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dotyczącą pierwszej zagranicznej wizyty Andrzeja.
Byłem szczególnie zaniepokojony jego niektórymi ordynarnymi i obraźliwymi uwagami na temat Arabii Saudyjskiej, jakie wygłosił wobec wybitnych obywateli Emiratów.
Nietaktowne opinie na temat tego azjatyckiego kraju były przedsmakiem jego rzekomo skandalicznego zachowania, jakiego dopuścił się niespełna rok później podczas uroczystego przyjęcia w ambasadzie. Nixon złożył nawet formalną skargę do rządu, opisując w niej zlekceważenie przez Andrzeja dygnitarzy, w tym siostrzeńca władcy Fudżajry, który przyleciał na spotkanie specjalnie dla niego. Dyrektor generalny Departamentu Handlu i Przemysłu, sir Stephen Brown, otrzymał informację, że "książę zaszkodził naszej pozycji i pozycji rodziny królewskiej", a jego kolejne wizyty mogłyby zniweczyć wszelkie wysiłki dyplomatyczne.
Andrzej nie służy naszym interesom, a sobie nie przysłuży się tak nieprzemyślanym działaniem. Z premedytacją powiedział mi, że zamierza co roku odwiedzać Emiraty
Król Karol wiedział o występkach swojego młodszego brata?
Redaktorzy tej samej gazety dotarli też do korespondencji mailowej obecnego monarchy. Karol już w 2019 roku został ostrzeżony, że reputacja rodziny królewskiej jest szargana za sprawą powiązań biznesowych Andrzeja z kontrowersyjnym finansistą Davidem Rowlandem. Były książę nazwał go swoim "zaufanym doradcą finansowym", rzekomo angażując go w swoje obowiązki służbowe. Panowie mieli odbywać liczne podróże zagraniczne finansowane z pieniędzy podatników.
Działania Jego Królewskiej Wysokości Księcia Yorku wskazują, że Jego Królewska Wysokość uważa swoją relację z Davidem Rowlandem za ważniejszą niż relacje ze swoją rodziną
Pikanterii dodaje fakt, że Rowland miał ponoć przekazać byłej żonie Andrzeja 40 tysięcy funtów. W ten sposób Sarah Ferguson mogła spłacić swoje długi. Z kolei w 2017 r. rzekomo wyłożył 1,5 miliona funtów (!) na pokrycie kosztów pożyczki zaciągniętej przez Andrzeja. Mało tego, redakcja "The Mail on Sunday" ustaliła, że David Rowland "zapłacił Jego Królewskiej Wysokości Księciu Yorku za uzyskanie luksemburskiej licencji bankowej" dla jego prywatnego banku, Banque Havilland. W zawartej dokumentacji załączono rzekome dane dotyczące konta bankowego Andrzeja.
Myślicie, że Karol odpowie za przewinienia braciszka?