Chcecie cyknąć sobie fotkę z Meghan Markle? Trzeba za to SŁONO zapłacić. W programie joga, leczenie dźwiękiem i sesja manifestacji...
Marzyliście kiedyś o tym, żeby spędzić chwilkę z Meghan Markle? No to macie szczęście - oczywiście, jeśli zjawicie się w pięciogwiazdkowym hotelu w Australii. Od razu ostrzegamy - tanio nie jest.
Meghan Markle i książę Harry zawitali do Australii, gdzie czekają ich niezwykle intensywne cztery dni. Para odwiedziła już szpital dziecięcy w Melbourne, a to dopiero początek, bo ich grafik niemal pęka w szwach. Mowa tu też o spotkaniach komercyjnych, dzięki którym nieco podreperują domowy budżet.
Tyle kosztuje rozmowa i fotka z Meghan Markle
Choć do Australii Sussexowie przylecieli oczywiście wspólnie, to zarabiać na siebie będą już oddzielnie. Podczas gdy Harry przemówi na konferencji InterEdge Psychosocial Safety Summit, Meghan poprowadzi kilka głębokich rozmów z uczestniczkami ekskluzywnego weekendu w pięciogwiazdkowym hotelu w Sydney. Mowa o InterContinental Sydney Coogee Beach, gdzie chętni z pewnością nie będą narzekać na brak atrakcji.
Postanowiliśmy rzucić okiem na to, ile kosztuje spotkanie z Meghan i co wchodzi w jego skład. Zacznijmy od cen, bo tanio nie jest, więc warto się wcześniej przygotować. Jeśli nie przeszkadza Wam spanie w jednym pokoju z innym uczestnikiem eventu albo akurat podróżujecie w duecie, to będzie Was to kosztować 2699 dolarów od osoby, czyli około 9,7 tysiąca złotych. Ale żeby była jasność - w tym pakiecie grupowego zdjęcia z Meghan sobie nie zrobicie.
Zobacz także: Harry i Meghan trzymają się za rączki z szychami Netfliksa na imprezie w Montecito. Wyszło niezręcznie? (FOTO)
Krzysztof i Maja Rutkowscy w "Parometrze"
Jeśli jednak pragniecie być na jednej fotografii z żoną Harry'ego, a przy okazji załapać się na torbę z gadżetami i (jeśli takie jest Wasze życzenie) na pokój "jedynkę", to musicie wyłożyć 3199 dolarów, czyli 11,5 tysiąca złotych. W programie macie natomiast moc atrakcji: możliwość rozmowy z Meghan, sesję z terapeutką, wspólną medytację i sesję manifestacji, jogę na początek dnia, leczenie dźwiękiem czy nawet wspólny obiad i imprezkę w stylu disco.
Oprócz tego oczywiście możecie korzystać z tego wszystkiego, co ma Wam do zaoferowania hotel. W cenie są dwa noclegi, a całe przedsięwzięcie trwa od piątku 17 kwietnia do niedzieli 19 kwietnia. Limit to 300 osób, ale wygląda na to, że miejsce jeszcze się znajdzie, bo formularz kontaktowy wciąż jest dostępny na stronie.
Ekspert o Meghan: "Nie byłem zaskoczony"
Portal Page Six rozmówił się z kolei z Grantem Harroldem, byłym kamerdynerem royalsów i ekspertem od etykiety. Na pytanie o to, czy Meghan ma prawo zarabiać na konotacjach z royalsami, ten mówi, że owszem - a lifestyle'owy event w pięciogwiazdkowym hotelu jak najbardziej pokrywa się z jej wizerunkiem i społecznymi oczekiwaniami.
Nie byłem zaskoczony, gdy usłyszałem, że Meghan szuka nowych sposobów na zarobek. Ludzie są w stanie wyłożyć spore sumy na takie okazje, a skoro Meghan jest ich twarzą, to na pewno przyniesie to trochę zysków. Nie sądzę, żeby król czy reszta royalsów mieli z tym jakiś problem. Myślę, że są zadowoleni z tego, że skupia się akurat na lifestyle'u jako przyszłej karierze. Jeśli mam być szczery, to na pewno wolą to niż kolejną książkę czy wywiad w telewizji.
Harrold zauważa też, że Meghan nie jest jedyna, która korzysta z królewskich powiązań w celach zarobkowych. Z podobnego prawa korzystają przecież Zara Tindall czy księżniczki Beatrycze i Eugenia. Nie spodziewa się też, aby król gniewał się na Harry'ego, który został głównym mówcą na innym evencie.
Meghan raczej nie potrzebuje zgody royalsów na tego typu aktywności, ale Harry prawdopodobnie przedyskutował to wcześniej z ojcem. Bardzo się stara naprawić z nim relacje i z tego, co wiem, są w stałym kontakcie. Myślę więc, że Harry ostrzegł króla, że chce coś takiego zrobić.
Zapłacilibyście tyle za ploteczki i fotkę z Meghan?