Ciąg dalszy batalii Lively i Baldoniego: aktor oskarża Blake o chęć zastąpienia go DUBLEREM i spraszanie do domu. "To zastawianie na mnie pułapki"
Współpraca Blake Lively i Justina Baldoniego na planie filmu "It Ends With Us" obojgu odbija się czkawką. Tym razem reżyser produkcji oskarżył swą ekranową partnerkę o robienie trudności podczas realizacji scen intymnych. Ponadto, jak twierdzi, otrzymał zaproszenie do jej domu.
Jak dotąd chyba żadna hollywoodzka produkcja nie otrzymała tak negatywnej promocji, jak ekranizacja powieści "It Ends With Us". Niezbyt przychylne recenzje ustąpiły miejsca wielkiemu skandalowi, do jakiego miało dojść na planie zdjęciowym. W zasadzie nikt nie wie, co tak naprawdę zaszło między odtwórcami głównych ról, lecz to Blake Lively jako pierwsza wytoczyła działa, oskarżając swojego ekranowego partnera o dopuszczanie się oburzających zachowań noszących znamiona molestowania seksualnego. Na niekorzyść Justina Baldoniego przemawiają ostatnio udostępnione nagrania, na których opowiadał dwuznaczne żarty. Po miesiącach ich medialnej wojenki jedna z pań biorących udział w kręceniu filmu również posądziła reżysera o przekraczanie granic w relacjach zawodowych.
ZOBACZ: Kolejna kobieta oskarża Justina Baldoniego o molestowanie seksualne. Do sądu wpłynął nowy pozew
Zdaje się, że szala zwycięstwa zaczyna przechylać się na korzyść Amerykanki, która ma już na koncie pierwszą pomyślnie zakończoną dla niej sprawę sądową. Baldoni nie daje jednak za wygraną. Zagraniczna prasa dotarła do korespondencji z jego byłym agentem, Dannym Greenbergiem, w której opisał "naprawdę zły tydzień" pracy z Blake.
Anatomia dramy: Blake Lively i Justin Baldoni
Reżyser "It Ends With Us" opisał swój rzekomy konflikt z Lively
41-latek dał wyraźnie do zrozumienia, że aktorka próbowała przenieść ich relację poza plan. Z treści przesłanego sms-a wynika, że zaproponowała mu prywatne spotkanie w jej domu. Kiedy ten rzekomo odmówił, Blake zaczęła ingerować w scenariusz filmu.
Justin Baldoni zarzucił jej manipulowanie warunkami realizacji produkcji. Ich spór eskalował w momencie, gdy ta miała zażądać zastąpienie go dublerem. "To po prostu zastawianie na mnie pułapki" - podsumował w treści wiadomości.
Według przedstawionej przez Amerykanina wersji zdarzeń, zmuszona do kontynuowania współpracy Blake Lively domagała się realizacji kluczowych scen romantycznych w ubraniu, co aktor i reżyser w jednej osobie skwitował określenie "niedorzeczne", opierając się o opisy intymnych relacji ich postaci zawarte w powieści. Ostatecznie miał się jej podporządkować dla "świętego spokoju". W sprawie interweniowali producent filmu, Todd Black, oraz przedstawiciele wytwórni Sony, którzy starali się złagodzić rosnące napięcie.
Najbliższa rozprawa sądowa odbędzie się już za 2 tygodnie, natomiast start procesu dotyczącego molestowania seksualnego zapowiedziany został na drugą połowę maja. Jakiego wyroku się spodziewacie?
ZOBACZ TEŻ: Justin Baldoni zatrudnił kolejnego prawnika do walki z Blake Lively. Padło na... pełnomocniczkę Diddy'ego