Lato w branży rozrywkowej to przede wszystkim sezon festiwali muzycznych, które organizowane są w największych polskich miastach. W ten weekend odbywa się kolejny z nich, mianowicie Erste Letnie Brzmienia. Głównymi gwiazdami piątkowego wieczoru były Natalia Szroeder, Julia Wieniawa oraz Monika Brodka. Ta ostatnia zafundowała fanom nie lada gratkę - koncert poświęcony wydanej przed 16 laty płycie "Granda".
Zobacz także: Monika Brodka POKAZAŁA SIĘ publicznie. Oczarowała publiczność w czarnej sukni z prześwitami (ZDJĘCIA)
WIDEOBrodka z ciążowym brzuszkiem zachwyciła na Erste Letnie Brzmienia. Zobacz fragment jej oryginalnego występu!
Ciężarna Brodka zachwyciła na festiwalu w Warszawie
Kariera Moniki Brodki mogła być jedną z wielu przewidywalnych historii, gdzie popularność zdobyta w programie rozrywkowym skończyłaby się na kilku chwytliwych przebojach, a ulotna sława minęłaby wraz z sympatią radiowców. I pewnie tak by się stało, gdyby w 2010 nie wzięła spraw w swoje ręce... Zwyciężczyni trzeciej edycji "Idola" postanowiła zerwać wówczas z przystępną muzyką pop i zaprezentować słuchaczom coś nieco bardziej alternatywnego, co w teorii mogło pogrzebać szanse na sukces w mainstreamie, a ostatecznie stało się krokiem milowym w jej karierze. Chodzi oczywiście o album "Granda", który uznaje się za jedną z ważniejszych pozycji w polskiej muzyce alternatywnej. Brodka przestała być telewizyjno-radiowym produktem i udowodniła, że jest artystką, która od tamtej pory kroczyła już tylko własnymi ścieżkami.
Choć kolejne płyty i projekty Moniki zdobywały uznanie krytyków i tych bardziej wysmakowanych słuchaczy, komercyjny sukces "Grandy" był już nie do powtórzenia. Sama Brodka zdawała się tym nie przejmować i nie zamierzała też specjalnie zabiegać o sympatię szerszej publiczności - do tego stopnia, że jej koncerty były przez lata w dużej mierze platformą promocyjną nowego materiału, a fani mogli liczyć jedynie na okruchy znanych im przebojów. Teraz jednak artystka pozwoliła sobie na odrobinę nostalgii, a festiwal Erste Letnie Brzmienia wykorzystała do premiery koncertu w całości poświęconego właśnie albumowi "Granda". Po występie w Krakowie przyszedł czas na warszawską odsłonę festiwalu, a gromadzące się około 21:00 w piątek tłumy na Służewcu nie pozostawiały wątpliwości - gwiazdą wieczoru jest Brodka i płyta, która zajmuje szczególne miejsce w sercach publiczności.
Odświeżona, choć nadal wierna oryginałowi "Granda" to ekstrawagancki spektakl pełen paradoksów. Brodka wyrzuciła przez okno ideę festiwalowego koncertu, którego zadaniem jest zadowolić jak największą liczbę widzów i uczynić go przystępnym. Centralnym punktem show był "leśny domek", w którym wokalistka spędziła niemal połowę koncertu, śpiewając częściej do kamery niż zgromadzonych tłumnie fanów, wychylając się jedynie do nich czasami podczas osobliwych choreografii. Te z kolei, pomimo błogosławionego stanu artystki, imponowały energią, co zostało mocno docenione przez jej fanów.
Cudownie jest was widzieć i cudownie jest grać właśnie ten projekt. Zupełnie nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że ta płyta będzie miała dla was taką wartość sentymentalną i tak pięknie zagości w waszych sercach na długo, więc jest to bardzo wzruszający dzisiaj dla mnie wieczór
Oryginalne podejście Brodki do idei koncertu na dużym festiwalu nie zepsuło jednak nikomu muzyczno-wizualnej uczty, wręcz przeciwnie - publiczność zaufała wizji artystki i jadła jej z ręki. Wygląda więc na to, że polski widz wcale nie musi dostać jarmarcznego festynu w oparach grillowanej kiełbasy, aby wyjść z koncertu zadowolonym...
Brodka o tym, że po raz pierwszy zostanie mamą, poinformowała w marcu ubiegłego roku. Radosną nowinę o oczekiwaniu na kolejne dziecko ogłosiła za sprawą artystycznej sesji, której efektami pochwaliła się pod koniec czerwca.
Czekacie na kolejne muzyczne wcielenia Moniki?
Zobacz także: Z Janem Wieczorkowskim "miał być ślub". To samo z Garbaczewskim i Dzienisem. Oto MIŁOSNE PERYPETIE Moniki Brodki