"Czy powinnam wyjść za mordercę?". Caroline Muirhead tuż po oświadczynach poznała wstrząsającą prawdę o narzeczonym
Miała być bajkowa przyszłość, skończyło się na policyjnym śledztwie. Caroline Muirhead szukała miłości na aplikacji randkowej, a przez przypadek znalazła mordercę. Historia szkockiej patolożki sądowej, która dzięki swojej odwadze i sprytowi zdemaskowała narzeczonego, wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie. O tej szokującej sprawie przypomniał serial, który miał ostatnio premierę na popularnej platformie streamingowej.
Początki związku Caroline Muirhead i Alexandra McKellara
W 2020 roku Caroline Muirhead, która pracowała jako patolog sądowy, zakończyła toksyczny i przemocowy związek. Kobieta postanowiła poszukać szczęścia w jednej z aplikacji randkowych. W ten sposób poznała Alexandra "Sandy'ego" McKellara. Był on farmerem, który razem z bratem bliźniakiem, Robertem, zarządzał rozległym gospodarstwem. Początkowo mężczyzna wydawał się bezpieczną przystanią. Był ciepły, opiekuńczy i sprawiał, że Caroline czuła się wyjątkowa.
Ich relacja rozwijała się w niezwykle szybkim tempie. Kobieta spędzała weekendy w wiejskiej posiadłości, gdzie poznała także brata swojego partnera. Mimo że jej bliscy i przyjaciele byli powściągliwi w ocenie tej znajomości, para zaręczyła się już po dwóch miesiącach. Szybko jednak okazało się, że za fasadą idealnego życia kryje się makabryczny sekret.
Niespodziewane wyznanie, które zmieniło wszystko
Podczas jednej z przejażdżek samochodem Caroline zapytała narzeczonego, czy skrywa jakąś tajemnicę, która mogłyby zaważyć na ich wspólnym życiu. Wtedy Alexander McKellar zdecydował się na chwilę szczerości i wyznał przerażającą prawdę.
Mężczyzna opowiedział, że w 2017 roku potrącił rowerzystę, kierując autem pod wpływem alkoholu. Ofiarą okazał się Tony Parsons, emerytowany oficer Królewskiej Marynarki Wojennej. 63-letni mężczyzna brał udział w charytatywnej wyprawie rowerowej, aby uczcić zwycięstwo nad rakiem prostaty i zebrać fundusze na walkę z tą chorobą. Zamiast wezwać pomoc, Alexander i jego brat Robert postanowili zatuszować wypadek, ukrywając ciało na odludziu. McKellar ostrzegł narzeczoną, że jeśli sprawa wyjdzie na jaw, stracą wszystko i resztę życia spędzą w więzieniu.
Zbieranie dowodów przeciwko narzeczonemu
Caroline Muirhead znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Kochała bowiem i planowała wspólną przyszłość z mężczyzną, który okazał się mordercą. Pod koniec grudnia 2020 roku kobieta podjęła trudną, ale słuszną decyzję – postanowiła powiadomić policję o popełnieniu przestępstwa przez najbliższą jej osobę.
Aby aresztować podejrzanych, śledczy potrzebowali odnaleźć ciało. Organy ścigania poprosiły więc kobietę, by spróbowała ustalić dokładne miejsce ukrycia zwłok bez wzbudzania podejrzeń. Muirhead kontynuowała zatem związek, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Udało jej się namówić narzeczonego, aby wskazał jej miejsce, w którym zakopano szczątki. Caroline oznaczyła je puszką po energetyku, a potem przekazała tę informację policji. To pozwoliło na odnalezienie ciała Tony'ego Parsonsa.
Proces braci McKellar i wydanie wyroku
Zgromadzone dzięki Caroline dowody doprowadziły do aresztowania braci i postawienia im zarzutów. Sąd uznał winę obu oskarżonych. Alexander "Sandy" McKellar został skazany na 12 lat pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci oraz usiłowanie zatajenia dowodów i utrudnianie działań wymiaru sprawiedliwości. Robert McKellar otrzymał wyrok 5 lat i 3 miesięcy więzienia za pomoc w ukryciu ciała i zacieranie śladów.
Ogłaszając wyrok, sędzia nie szczędził słów krytyki pod adresem braci McKellar, podkreślając wyjątkowe okrucieństwo ich zachowania tuż po wypadku. Sąd zwrócił uwagę, że gdyby Alexander i Robert wezwali służby ratunkowe, 63-letni Tony Parsons mógłby przeżyć, a jego rodzina nie musiałaby przez lata żyć w bolesnej niepewności co do losu bliskiej osoby.
Serial, który przedstawił wstrząsającą historię Caroline Muirhead
Dokument "Czy powinnam wyjść za mordercę?", który miał premierę 29 kwietnia na platformie Netflix, przedstawia historię kobiety, która znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Twórcy skupili się m.in. na ukazaniu ogromnych kosztów emocjonalnych, jakie poniosła Caroline Muirhead, decydując się na rolę "tajnego agenta" we własnym związku. W serialu ukazano na przykład to, że będąc pod stałą obserwacją policji, musiała sypiać w jednym łóżku z człowiekiem, który okazał się mordercą.
Twórcy serialu postawili też niewygodne pytania o to, czy szkocka policja nie posunęła się za daleko w wykorzystywaniu Caroline do zebrania kluczowych dowodów. Niedoszła żona przestępcy otwarcie opowiedziała przed kamerami o traumie, poczuciu porzucenia przez system oraz oskarżeniach o utrudnianie śledztwa, które spadły na nią w momencie największego załamania psychicznego.