Dominika Chorosińska to prawdopodobnie jedna z najsłynniejszych "bohaterek dynamicznych" rodzimego show-biznesu. Przed laty obecna poseł Prawa i Sprawiedliwości wdała się w romans, który skutkował ciążą z innym mężczyzną. Mąż postanowił dać jej jednak jeszcze jedną szansę i dziś nadal są małżeństwem, a w międzyczasie niegdysiejsza aktorka przeszła wewnętrzną przemianę. On sam też niegdyś przyznał się do zdrady na łamach "Faktu" i żona wybaczyła mu niewierność.
Chorosińscy prawią o recepcie na udane małżeństwo
Czy przykład Dominiki i Michała Chorosińskich jest dowodem na to, że można "wygrać małżeństwo"? Dla produkcji programu TV Trwam o tej samej nazwie najwyraźniej tak, bo zaprosili ich do siebie i wypytywali właśnie o kwestię wieloletniego związku. W "Jak wygrać małżeństwo?" polityk dywagowała:
Ojciec Święty powiedział, że by trwać w małżeństwie, trzeba chodzić do komunii, a wiadomo, że przystępować do sakramentu komunii należy być wcześniej w spowiedzi, a więc dbać o swoje sumienie. I druga rzecz - mieć poczucie humoru.
Zobacz także: Tymczasem w TV Trwam: Dominika Chorosińska z mężem pouczają, JAK WYGRAĆ MAŁŻEŃSTWO. Takich ekspertów potrzebujemy? (WIDEO)
WIDEOBosak i Chorosińska są znani m.in. z "M jak miłość". Jak aktor ocenia jej polityczne działania? Padły ostre słowa
W wyznaniu wspierał ją mąż, który dodał też kilka słów od siebie. Dominika czujnie wsłuchiwała się w wypowiedź męża.
Czas. Czas buduje więź, wspólne cele. Obecność, komunikacja jest bardzo ważna, empatia, szacunek, ponieważ często jest tak, że jak zamknięci jesteśmy w jakimś naszym problemie, to ciężko jest nam się wsłuchać w tę drugą osobę. To są bardzo ważne rzeczy, żeby umieć wyłączyć na chwilę emocje i wsłuchać się w drugą osobę. Wdzięczność za to, co robi współmałżonek, jest bardzo ważna. Miłość, to oczywiste, i najważniejsze chyba: praca nad sobą, bo świat możemy zmienić tylko zmieniając siebie na lepsze. Żeby to małżeństwo dojrzewało, stawało się lepsze, to trzeba od siebie przede wszystkim wymagać, tak? Pod każdym względem.
Padło również pytanie o to, jak pogodzić udane małżeństwo z opieką nad dziećmi. W pewnym momencie Dominika - jak na byłą minister kultury i dziedzictwa narodowego przystało - odwołała się nawet do tekstu kultury. Padło na... "Shreka".
Dzieci są wspaniałe i jesteśmy w stanie dać się pokroić za nie, ale nie można zapominać o tym, że na pierwszym miejscu jest jednak relacja mąż-żona. Czyli trzeba umieć znaleźć odrobinę czasu tylko dla siebie. Często jak mówię: Dominika, gdzieś idziemy wieczorem, albo pojedziemy na dwa dni, a ona: "no dobrze, no to dzieci bierzemy", no właśnie bez dzieci. Żeby chociaż w miesiącu znaleźć ten jeden wieczór, żeby wyjść razem, albo weekend, żeby wyjechać gdzieś
I też widzieć siebie, w tej codzienności, prawda? Słyszeć i widzieć, żeby mieć czas na to spojrzenie sobie w oczy, na "jak ty pięknie wyglądasz", żeby kobieta czuła się dostrzeżona i podobnie mężczyzna. Żona też powinna zwrócić uwagę na męża, takie słowo tylko dla niego, a on takie słowo tylko dla niej. Przy tej ilości dzieci, które mamy, pewien mechanizm działania jest ważny. Staramy się - nie zawsze się to udaje - ale taką zasadę mamy, że dzieci dość wcześnie chodzą spać. Mogą sobie poleżeć w łóżeczku, czytać książkę, ale to jest ten wieczór, my mamy czas dla siebie. Jest taka scena w "Shreku", tam strasznie dużo tych dzieci i oni tacy już zmęczeni, "a teraz mamy czas dla siebie" i śpią, bo nie ma już w ogóle na to czasu, więc dobrze mieć taki program dnia, żeby ten wieczór był właśnie dla małżonków
Chorosińska: "Mieliśmy piękną podróż do Ziemi Świętej"
Dominika ma jeszcze jedną radę dla par, które właśnie powitały na świecie pierwsze dziecko.
W momencie, kiedy pojawiają się dzieci na świecie, wtedy zazwyczaj rozpoczynają się pierwsze poważne konflikty w małżeństwie. Właśnie wynikające z tego, że pojawia się dziecko i to na nim jest duże skupienie. Ktoś powiedział, że każda kobieta, mama, powinna sobie taką karteczkę nad łóżeczkiem przykleić, że "najważniejszym mężczyzną w moim życiu jest mąż". Tatuś też nie tylko córeczka, ale też żona.
Chorosińska apeluje, żeby małżonkowie nie zapominali o sobie, bo pewnego dnia dzieci opuszczą dom i wtedy pozostanie tylko to, co jest między nimi. Sami z Michałem pozwalają sobie natomiast na podróże - na przykład do Ziemi Świętej.
To jest ten czas takiego wyczulenia, żeby nie zapominać o sobie. Dziecko jest sercem rodziny, ale nie można też zapomnieć o sobie nawzajem. Dzieci są, jest to wspaniały czas, ale one wychodzą. My już też tego doświadczamy, że mamy dorosłe córki, które można powiedzieć już wyszły z domu, mamy maluszki, ale widzimy, że ten dom będzie pustoszał. To my będziemy dla siebie. (...) Mamy taki rytuał, że raz w roku wyjeżdżamy tylko we dwoje. Planujemy podróż, prosimy o pomoc przy dzieciach i mamy czas tylko dla siebie. Mieliśmy taką piękną podróż wspólną do Ziemi Świętej, taka podróż życia.
Zainspirujecie się?