Donald Trump to postać, która przyciąga skandale jak magnes, a jego prezydentura to nieustanne pasmo medialnych burz. Życie prywatne, biznesowe szarże i relacje ze współpracownikami od lat są pożywką dla prasy na całym świecie. Tym razem prezydent USA postanowił znalazł się na językach za sprawą finansowego "gestu" wobec pracownic.
Jak donosi "The Washington Post", opierając się na oficjalnych oświadczeniach majątkowych, Trump postanowił wynagrodzić trzy swoje zaufane doradczynie. Polityk przekazał im po – bagatela – 45 tysięcy dolarów w gotówce. Biorąc pod uwagę, że panie na co dzień nie mogą narzekać na biedę, bo ich roczna pensja z kieszeni podatników wynosi solidne 150 tysięcy dolarów, taki zastrzyk finansowy robi ogromne wrażenie. W oficjalnych dokumentach ten potężny bonus został rozkosznie zaksięgowany jako "prezent na święta".
WIDEOJoanna Krupa sympatyzuje politycznie z Donaldem Trumpem? "NIE WIEM, CZY ON MA JAKĄŚ EMPATIĘ". Zrobiło się nerwowo...
Donald Trump obdarował asystentkę hojną premią
Biuro prasowe Białego Domu dwoi się i troi, by gasić medialny pożar, przekonując z pełną powagą, że tego typu hojne upominki to u prezydenta po prostu "wieloletnia tradycja", a uwagę dziennikarzy i polityków skradło jednak jedno konkretne nazwisko z tej "obdarowanej" trójki. Obok zastępczyni dyrektora ds. operacji Gabinetu Owalnego, Chamberlain Harris, oraz doradczyni ds. komunikacji, Margo Martin, gotówkę przytuliła 35-letnia Natalie Harp.
To właśnie jej niezwykle zażyłe relacje z Trumpem znalazły się ostatnio pod obstrzałem opinii publicznej. Zanim dołączyła do prezydenckiej świty w 2022 roku, Harp błyszczała jako prezenterka skrajnie prawicowej telewizji One America News Network (OANN). Co ciekawe, to właśnie ona w przeszłości miała słać do Trumpa dość osobliwe, bardzo prywatne listy, które najwyraźniej otworzyły jej drzwi do wielkiej kariery u boku "szefa".
Dziś 35-latka uchodzi za absolutnie kluczową figurę w bezpośrednim otoczeniu przywódcy USA, a złośliwi współpracownicy ochrzcili ją wymownym przydomkiem "ludzka drukarka". Dlaczego? Natalie jest dosłownie cieniem Trumpa. Krok w krok podąża za prezydentem, nieustannie dostarczając mu wydruki najnowszych newsów i wpisów z mediów społecznościowych. Ponadto, to najczęściej w jej rękach spoczywa los kontrowersyjnych postów na platformie Truth Social – polityk dyktuje jej swoje przemyślenia, a ona posłusznie wklepuje je do sieci.
Trzeba przyznać, że bycie "ludzką drukarką" okazało się wyjątkowo popłatnym zajęciem!