Niecałe dwa tygodnie temu odbył się koncert Eda Sheerana na MetLife Stadium w New Jersey, gdzie w roli supportu przed występem gwiazdora na scenie pojawił się Macklemore. Każdy, kto kojarzy jego muzykę, z pewnością wie, że ten nie unika trudnych tematów i wielokrotnie opowiadał się za poszanowaniem praw mniejszości. Jego statement w nawiązaniu do sytuacji w Strefie Gazy nie powinien więc być dla nikogo szokiem.
Jednym z powodów, dla których wziąłem udział w tej trasie, była chęć stanięcia na scenach amerykańskich stadionów i wypowiedzeniu dwóch słów, które są bardzo bliskie mojemu sercu: wolna Palestyna. Mówię, wolna Palestyna! Niech te słowa wybrzmią wystarczająco głośno, aby ludzie w Strefie Gazy wiedzieli, że nie zapomnieliśmy o nich.
Po tym zapowiedział piosenkę "Hind's Hall" i zwrócił się do społeczności żydowskiej:
Krytyka Izraela, krytyka apartheidu, opowiadanie się przeciw ludobójstwu to nie próba uderzenia w was. Opowiadam się za pokojem. Miłością. Niech wszyscy ludzie będą traktowani z szacunkiem i równością. Mówię wolna Palestyna, wolny Liban, wolna Kuba, wolne Kongo, wolny Sudan, wolni wszyscy ludzie w Ameryce, którzy muszą żyć w strachu przed ICE. Nikt z nas nie będzie wolny, dopóki wszyscy nie będziemy wolni.
W mediach społecznościowych podał dalej własną przemowę i dodał, że "chęć zapewnienia ludziom równego traktowania nigdy nie powinna być sprawą kontrowersyjną".
Drama wokół propalestyńskiej przemowy Macklemore'a
Wydawałoby się, że podobnych głosów było już sporo i żadnej afery nie będzie, ale tu się myliliśmy. Jako pierwsza zareagowała Pink, która wrzuciła na InstaStories rolkę krytykującą przemowę rapera. Sama nie zabrała głosu i pozwoliła, aby wybrzmiał przekaz filmu - a ten głosi, jakoby "Żydzi nie przyszli na koncert Eda Sheerana, żeby Macklemore napastował ich antyizraelską propagandą" i należą im się zwrot pieniędzy oraz oficjalne przeprosiny.
Ruch artystki raczej nie spotkał się ze zrozumieniem jej fanów, o czym świadczą tysiące komentarzy w mediach społecznościowych. W końcu głos zabrała sama zainteresowana, która w obszernym instagramowym wpisie wyjaśniła:
Urodziłam się Żydówką. Nigdy tego nie ukrywałam. I w tym tygodniu masa ludzi wiedziała lepiej, w co wierzę, bez pytania mnie o zdanie ani sprawdzenia tego, co kiedykolwiek powiedziałam czy zrobiłam. Najwyraźniej podanie dalej czegokolwiek ze słowem "Żyd" z automatu oznacza, że resztę można sobie dowolnie uzupełnić. Nie mówię w imieniu Izraela ani niczyim innym, ale to, co powiedziałam w październiku 2023 roku wciąż jest aktualne: Hamas to organizacja terrorystyczna. Palestyńczycy zasługują na przyszłość, która uhonoruje ich człowieczeństwo i aspiracje. (...) Gdy Macklemore rapował "Same Love" na gali Grammy w 2014 roku i 33 pary - hetero- i homoseksualne - wzięły wtedy ślub, bardzo mu kibicowałam, tu nie ma dyskusji. Cztery miesiące później założył na siebie haczykowaty nos, czarną brodę i fryzurę "na garnek" i tak wystąpił, nazywając to "losowym kostiumem". Każdy Żyd, którego znam, doskonale wiedział, o co chodzi. Ta miłość, jak się okazuje, miała listę gości i mnie na niej nie było. Przeprosił i odpuściłam, bo tak się przecież robi. A w ostatni weekend na oczach rodzin, które przyszły tam dla muzyki, pokazywał zdjęcia z wojny na ekranach i zadedykował piosenkę ruchowi, z którym akurat się zgadza, a potem mówił Żydom, że to nie o nich. To nie ty za nas decydujesz.
Wciąż był to jednak jedynie wierzchołek góry lodowej. Po występach 4 i 5 września w New Jersey zareagował organizator, który wyrzucił Macklemore'a z line-upu. Raper miał być supportem podczas ośmiu z pozostałych dziesięciu koncertów Sheerana w ramach "The Loop Tour". Powodem miała być właśnie jego propalestyńska przemowa. Wcześniej petycję o usunięcie Macklemore'a z trasy wystosowało także Israeli-American Council.
Ed Sheeran i jego ekipa zadecydowali o usunięciu mnie z "The Loop Tour". (...) Chcę, żeby to wybrzmiało: nie jestem ofiarą. Ed Sheeran nie jest ofiarą. Pink nie jest ofiarą. Mamy kariery, pieniądze, możliwości, bezpieczeństwo i fanów na całym świecie. Jakiekolwiek konsekwencje miałby ponieść każdy z nas, możemy wrócić do domu do naszych rodzin. Ofiarami są ludzie w Strefie Gazy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, których zabito, zagłodzono, przesiedlono czy narażono na niewyobrażalną przemoc.
Zobacz także: Bella Hadid OTRZYMUJE GROŹBY za wspieranie Palestyny: "Mój numer telefonu wyciekł, moja rodzina czuła się zagrożona"
WIDEOTo jeszcze nie koniec afery wokół "Nigdy w życiu": "Nie znamy całej obsady. TAM JESZCZE SĄ KWIATKI" (WIDEO)
W obszernym oświadczeniu Macklemore wspomniał o niejakim Robercie Krafcie - miliarderze, głowie Kraft Group i właścicielu Gillette Stadium, na którym raper miał wystąpić przed Sheeranem w Massachusetts. Majętny biznesmen miał osobiście zadzwonić do artysty i przekazać mu, że nie wyraża na to zgody. Rozmówił się też z innymi osobami decyzyjnymi i wspólnie wystosowali ultimatum: albo Macklemore znika, albo Ed nie wystąpi, bo nie będzie miał gdzie. I wyszło, jak wyszło.
W zeszły poniedziałek, gdy media relacjonowały odpowiedź Pink i moje słowa w MetLife Stadium, Ed mi przekazał, że dzwonił do niego Robert Kraft. Później tego samego miesiąca mieliśmy grać w Gillette Stadium, a ten należy do Kraft Group. Ed powiedział, że Kraft nie zezwala na mój występ na jego stadionie. Usłyszałem też, że Kraft zwrócił się do właścicieli innych obiektów i wspólnie dali mu ultimatum: jeśli Macklemore nie zniknie z line-up'u, to u nas nie zagrasz. Ed był w ch... położeniu. Wiedział o tym. Jego apolityczność została wystawiona na poważną próbę, jak nigdy wcześniej. Stwierdził, że słowa "wolna Palestyna" i widok palestyńskiej flagi uraził wiele osób, z którymi rozmawiał. Odpowiedziałem, że jeśli to było gorsze od dziesiątek tysięcy dzieci zabijanych przez Izrael, to mamy tu oczywisty zgrzyt między tym, za czym opowiadają się ci ludzie i tym, za czym stoję ja. Pozostał przy tym, że "nie opowiada się po żadnej ze stron". I rozumiem powody, bo to kosztuje. Pieniądze, kontrakty, relacje i wpływy. Ja to wszystko straciłem. Ale nie ma czegoś takiego jak neutralna pozycja w konflikcie między prześladowcą a prześladowanym.
Artyści rezygnują. Ed Sheeran wydał oświadczenie
Na tym wciąż nie koniec. Po tym, jak Macklemore został usunięty z line-upu, decyzję o rezygnacji podjęli inni artyści towarzyszący Sheeranowi podczas trasy. Zrezygnowali wszyscy: Finneas, prywatnie brat Billie Eilish, Myles Smith, Aaron Rowe, Lukas Graham, a nawet formacja Beoga, która występowała z Edem na scenie podczas piosenki "Galway Girl". Wszyscy wydali oświadczenia, w których przekazali powody takich decyzji - a raczej powód, bo ten akurat jest jeden.
Artyści nie mogą być uciszani, gdy mówią w imieniu prześladowanych. Zdecydowałem o wycofaniu się z nadchodzących koncertów Eda Sheerana. Stoję murem za Palestyną
Ed zawsze był moim przyjacielem i odmienił moje życie. Nigdy nie będę w stanie mu się za to wystarczająco odwdzięczyć. Ale jako obywatel Irlandii wiem doskonale, czym jest ludobójstwo, głodzenie i agresywna okupacja. Nie mogę stać i patrzeć na to, jak miliarderzy korzystają ze swojej pozycji, aby uciszać głosy ludzi, którzy mają odwagę opowiedzieć się przeciwko ludobójstwu. Nie byłbym w stanie spojrzeć sobie więcej w oczy
Kochamy cię Ed i dziękujemy za wszystko, co udało nam się razem zrobić. To się nie zmienia. Ale w obecnej sytuacji nie możemy tak po prostu tego napisać i dalej z tobą koncertować. Przepraszamy, nie będzie nas tam. To trudna decyzja, ale tego się trzymamy
Do tych, którzy apelują, żebym wycofał się z trasy Eda. Powiedzmy to sobie wprost: już nie jestem jej częścią. To nie Ed jest tu ofiarą, tylko Palestyńczycy. Ale też pamiętajmy - Ed nie jest tu też sprawcą
Przyjaźnimy się z Edem od 10 lat i to się dalej nie zmieni. Granie dla tłumów ludzi co wieczór to spełnienie marzeń, ale granie w obiektach, których właściciele uciszają opowiadających się za wolną Palestyną, po prostu nie jest dla nas opcją
Sytuacja stała się na tyle skomplikowana, że w końcu głos zabrał sam Ed. W instagramowym oświadczeniu wypunktował kilka faktów, którymi chciał się podzielić z obserwującymi.
Jestem zbulwersowany konfliktem między Izraelem a Palestyną. Ból i cierpienie obu stron to ludzka tragedia. Na świecie jest zbyt wiele wojen, które powodują niewyobrażalny ból, którego nie możemy tolerować. Macklemore poprosił, aby dołączyć do mojej trasy w zeszłym roku i zgodziłem się, bo szanuję go jako artystę. Każdy z supportów gra to, co sam uzna za stosowne. (...) Wyrzucenie Macklemore'a z line-up'u było decyzją organizatora, nie moją. Macklemore podpisał kontrakt z organizatorem, nie ze mną. (...) Mam prywatne zdanie na temat tego wyniszczającego konfliktu. To, że nie dzielę się nim publicznie, nie oznacza, że go nie mam. To też nie oznacza, że mnie to nie obchodzi i na swój sposób nie angażuję się w sprawę. (...) Spędziłem tydzień na szukaniu rozwiązania, ale niestety mi się to nie udało. Wiem, kim jestem, zarówno jako człowiek, jak i jako artysta. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, jakimi zasadami się kieruję.
Jednocześnie Sheeran wyjaśnił, dlaczego nie zabiera głosu w sprawach o zabarwieniu politycznym.
Jest powód, dla którego nie używam danej mi platformy do rozprawiania na tematy polityczne. Moja widownia to też młodzi ludzie, często dzieci, z różnych warstw społecznych. Ci, którzy przychodzą mnie zobaczyć, nie oczekują forum politycznego. Szanuję Macklemore'a za to, że staje i wykrzykuje to, w co wierzy. Ale do jednej sprawy są różne podejścia: chodzi o pokój. Ja wykorzystuję sławę i daną mi platformę do dawania poczucia bezpieczeństwa, do dyplomacji i otwierania się na rozmowy. Jeśli skupiamy się tylko na wykrzykiwaniu naszego zdania, nic nigdy się nie zmieni. Są różne podejścia do tego, jak można walczyć o zmianę.
Wielu komentujących zwraca jednak uwagę, że Ed wcale nie siedział cicho, gdy Rosja dokonała inwazji na Ukrainę i bez problemu pozował do zdjęcia z flagą atakowanego kraju. Pojawiły się więc głosy oburzenia, że wcale nie jest tak neutralny, jak lubi o sobie myśleć. Niektórzy wprost zarzucają mu teraz oportunizm, ale żaden z podobnych wpisów nie doczekał się jego reakcji i szanse na to są raczej nikłe.
"Daily Mail" donosi, że po serii rezygnacji trasa Sheerana stoi teraz pod znakiem zapytania. Nie jest jasne, czy koncerty będą odbywać się zgodnie z planem i czy dołączą do niej nowe osoby w zastępstwie za artystów, którzy już z Edem nie zagrają.