Edyta Pazura zapewnia, że NIE ZAWDZIĘCZA niezależności finansowej mężowi: "To efekt MOJEJ pracy, dyscypliny, wyrzeczeń"
Kilka dni temu, przy okazji 38. urodzin, Edyta Pazura podkreśliła w swoim wpisie, że udało jej się zbudować niezależność finansową. Teraz postanowiła "wytłumaczyć" się z tych słów i wspomniała o mężu. "Czy zawdzięczam mu moją niezależność finansową? Nie" - przekonuje.
Cezary Pazura poznał 19-letnią wówczas Edytę Zając w maju 2007 roku podczas podróży pociągiem. Dwa lata później wzięli ślub i doczekali się trójki dzieci. Początkowo Edyta była postrzegana głównie jako żona znanego aktora, dziś jednak świetnie radzi sobie w show-biznesie. Z powodzeniem łączy życie rodzinne z zawodowym - prowadzi własną działalność i aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie obserwuje ją ponad 271 tys. osób.
Cezary Pazura mówi o wychowaniu trójki dzieci, wywiadówkach, europejskiej szkole i zdrowiu Edyty
Kilka dni temu Edyta świętowała 38. urodziny. Z tej okazji zamieściła na Instagramie wpis, w którym podzieliła się refleksjami na temat swojego życia i dotychczasowych osiągnięć.
Dzisiaj kończę 38 lat i wchodzę w najpiękniejsze lata swojego życia. Świadoma siebie, swojej wartość oraz wierna własnym granicom. Zawodowo tworzę zapachy, które stają się częścią czyjegoś świata i to jest moje spełnienie. Zbudowałam swoją niezależność finansową, kreatywną i emocjonalną. Spełniam się każdego dnia, budując życie na własnych zasadach
Edyta Pazura tłumaczy się ze słów o niezależności finansowej
Wygląda na to, że słowa celebrytki odbiły się szerokim echem wśród jej odbiorców. Edyta postanowiła bowiem wytłumaczyć się ze swojego komentarza o niezależności finansowej.
Kilka dni temu odkryłam coś absolutnie fascynującego. Jest jedno zdanie, które działa na ludzi jak granat wrzucony do piaskownicy: "JESTEM NIEZALEŻNA FINANSOWO." O matko boska wkurw… To zdanie odpala internet szybciej niż fake news o końcu świata. Zaczyna się zbiorowy spazm, pieczenie gałek ocznych i drgawka ego
W dalszej części swojego wpisu Edyta podkreśliła, że nigdy nie odcinała się od faktu, iż wiele zawdzięcza mężowi - miłość, poczucie bezpieczeństwa i wiarę w to, co robi. Zaznaczyła jednak, że jej sukces zawodowy i niezależność finansowa to efekt własnej pracy, dyscypliny i wyrzeczeń.
Ja nigdy nie odcinałam się od tego, że wiele zawdzięczam mojemu mężowi: miłość, bezpieczeństwo, WIARĘ w to, co robię. Ale czy zawdzięczam mu moją niezależność finansową i sukces Sky&Co? Nie. To efekt mojej pracy, dyscypliny, wyrzeczeń. Tysiąca godzin nauki, błędów, prób i startu od zera. Wymiany wiadomości z klientami, podnoszenia standardów, analiz rynku i trendów. Projektów, które nie wyszły. I tych, które wyszły dopiero za dziesiątym razem. A jak wyglądało to "glamour życie perfumiarki"? Przez pierwsze miesiące sprzedałam kilkanaście sztuk perfum. Tak kilkanaście, nie tysięcy… Ledwo mogłam wyjść na zero i jakoś dziwnym trafem żadne "nazwisko" nie aktywowało mi na koncie magicznej boskiej manny. Nazwisko nie sprawiło, że ludzie rzucili się na moje produkty, wręcz odwrotnie. Nikt już nie wierzy w "celebryckie projekty"
Wierzycie w jej zapewnienia?