Europa nie lubi głosować na Polskę, ale w tym roku może być inaczej. Eksperci eurowizyjni wskazują, co się zmieniło [OPINIA]

Polska na Eurowizji w końcu przestała być przezroczysta, a nad Wisłą znów odżyły nadzieje na przyzwoity wynik. Czy złudne? To się okaże. Dlaczego od lat okupujemy niechlubną czołówkę państw z najmniejszymi sukcesami w konkursie i czy tegoroczna delegacja z Alicją Szemplińską na czele ma szansę przełamać tę złą passę?

Polska w finale Eurowizji. Które miejsce zajmie Alicja?Polska w finale Eurowizji. Które miejsce zajmie Alicja?
Źródło zdjęć: © FORUM, Getty Images

Polska przygoda z Eurowizją zaczęła się od wysokiego C, które zamiast stać się normą, na dekady pozostało nieosiągalnym ideałem. Kiedy w 1994 r. Edyta Górniak otarła się o zwycięstwo, w kraju zapanowało przekonanie, że wielki triumf to tylko formalność. Rzeczywistość okazała się jednak brutalnym testem cierpliwości. Legenda głosi, że 32 lata temu Grand Prix przeszło nam koło nosa tylko dlatego, że Europa bała się kosztów organizacji imprezy w kraju świeżo dotkniętym transformacją ustrojową. Czy byliśmy "zbyt biedni" na sukces? Być może. Faktem jest jednak, że od tamtej pory ani razu nie trafiliśmy na podium. Dłużej na upragnione zwycięstwo czekają tylko Malta, Islandia i Cypr. 

Opracowanie matematycznego wzoru na eurowizyjny triumf graniczy z cudem, choć każda z delegacji co roku próbuje go "zhakować". Dlaczego więc po trzech dekadach Polska wciąż odbija się od szklanego sufitu? Statystyki są dla nas bezlitosne i obnażają największą bolączkę naszych startów: drastyczny rozdźwięk między tym, co porywa masową publiczność, a tym, co budzi uznanie w oczach profesjonalnego jury.

Zagraniczni dziennikarze oceniają występ Polki. W opiniach przewija się jeden aspekt

Polska nie ma łatwo na Eurowizji. Jurorska ściana nie do przebicia

Liczby nie kłamią - polscy reprezentanci od lat budują swoją pozycję niemal wyłącznie na głosach publiczności, pozostając kompletnie niezrozumianymi przez profesjonalne komisje jurorskie. Od 2014 r. udało nam się awansować do finału ośmiokrotnie, a nasza średnia lokata u jurorów to upokarzające 23. miejsce na 26 możliwych. Zamiast jednak szukać teorii spiskowych o "nielubieniu Polaków", warto spojrzeć prawdzie w oczy: nasze propozycje często bywają zbyt zachowawcze albo najzwyczajniej w świecie nie wpadają w ucho. Podczas gdy świat stawia na wysoką jakość produkcyjną i artystyczną bezczelność, my do tej pory zazwyczaj baliśmy się wyjść poza bezpieczny schemat.

Arena dyplomatyczna pod przykrywką show

Choć Europejska Unia Nadawców (EBU) od lat jak mantrę powtarza hasło o apolityczności konkursu, historia Eurowizji to w rzeczywistości fascynujące lustro zmian zachodzących na kontynencie. To tutaj manifesty wolnościowe i echa konfliktów zbrojnych wybrzmiewają znacznie głośniej niż najbardziej chwytliwe refreny. Nie da się nie zauważyć, że w ostatnich latach państwa takie jak Ukraina czy Izrael odnotowują ogromne sukcesy w televotingu (w przypadku tego drugiego kraju podważa się uczciwość głosowania). Często interpretuje się to jako wyraz czystej solidarności widzów, ale sprawa ma drugie dno - to również manifestacja siły i chęć pokazania światu, że te narody wciąż się liczą i nie dadzą się zmarginalizować.

Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji © Getty Images

W tym skomplikowanym układzie sił, sojuszy kulturowych i historycznych zaszłości, Polska wciąż wydaje się szukać swojej tożsamości. Nie da się ukryć, że dysponujemy potężnym orężem w postaci licznej diaspory, która regularnie pompuje nasze wyniki w głosowaniu widzów. Problem w tym, że na eurowizyjnej mapie Polska wciąż pozostaje samotną wyspą. Podczas gdy kraje nordyckie tworzą zwarty front, a Bałkany od dekad wymieniają się uprzejmościami, my nie dorobiliśmy się żadnych stałych "eurowizyjnych sojuszników". W konkursie, w którym regionalne sympatie często betonują środek tabeli, nasza sytuacja sprawia, że o każdy punkt musimy walczyć dwa razy mocniej niż konkurenci.

Alicja Szemplińska w wielkim stylu poszybowała do finału. Co dalej? 

W tym gąszczu politycznych gierek i statystycznych klątw pojawia się nasza tegoroczna reprezentantka, Alicja Szemplińska. Początki jej eurowizyjnej drogi nie zwiastowały optymistycznego scenariusza. Zarówno zagraniczni fani, jak i bukmacherzy podeszli do naszej propozycji z dużą rezerwą, nie dając jej niemal żadnych szans na wyjście z półfinału. To bolesne, ale wymowne potwierdzenie faktu, że Polska wciąż nie jest postrzegana na Eurowizji jako "wytrawny gracz" czy mocny zawodnik, z którym trzeba się liczyć. Sama piosenka początkowo przeszła bez echa, a Europa zdawała się zakładać, że po raz kolejny zaprezentujemy słaby staging, który zniknie w tłumie profesjonalnych, kreatywnych propozycji.

Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © Getty Images

Wszystko zmieniło się jednak w momencie pierwszych prób technicznych. Wydarzył się eurowizyjny cud - Polska nagle zaczęła szybować w rankingach. Nagłówki eurowizyjnych mediów obiegły informacje o "fantastycznym i nowoczesnym stagingu", który zszokował obserwatorów swoją jakością. Nagle głos Alicji zaczął wybrzmiewać z nową siłą, a komentatorzy zaczęli doceniać, że choć utwór jest trudny w odbiorze i świadomie odbiega od eurowizyjnych trendów, to właśnie w tej odmienności tkwi jego siła.

Bardzo mi się podoba to, jak w przypadku Polski wszystko zaczęło składać się w całość. Piosenka początkowo wydawała się nieco "przeładowana". Miałem wrażenie, że słucham trzech różnych styli i nie do końca poczułem z nią więź, ale czasami na Eurowizji "to coś" wydarza się dopiero na scenie. To nie są wokale, to nie jest warstwa techniczna, tylko właśnie "to" albo inaczej "czynnik X". I widzę to u Alicji

- mówi nam Marco Dreijer, prowadzący "The Dutch Eurovision Podcast".

Zbiorowy zawał i "wymodlony" awans

Wtorkowy półfinał był ostatecznym testem tej nowej energii. Oglądając występy konkurencji, trudno było nie odnieść wrażenia, że Polska faktycznie się wyróżnia - co dla nas samych jest nowością, do której wciąż się przyzwyczajamy. Alicja brzmiała najlepiej technicznie, a jej występ był skonstruowany tak, by zapadał w pamięć nawet najbardziej wybrednemu widzowi.

Mimo to, ogłoszenie wyników stało się sprawdzianem dla nerwów polskich kibiców. Polska została wyczytana jako ostatni, dziesiąty kraj z awansem, wywołując u nas wszystkich zbiorowy zawał serca. Udało się - jesteśmy w finale.

Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © Getty Images

Polska w finale Eurowizji. Znów będzie rozczarowanie?

Mamy wymodlony awans, ale w głowie pojawia się pytanie: co dalej? Czy wejście do finału powinno być szczytem możliwości 38-milionowego kraju w samym sercu Europy? Rok temu Justyna Steczkowska zachwyciła rodaków, zdobywając świetne 7. miejsce w głosowaniu publiczności. Niestety, eurowizyjna rzeczywistość brutalnie sprowadziła nas na ziemię, gdy jurorzy zepchnęli jej widowiskowy występ na odległą 14. pozycję. Jak będzie tym razem?

Polska przekona do siebie jurorów. Ma potencjał, by być jednym z faworytów jury w tegorocznym Wielkim Finale i widzę szansę na to, że występ otrzyma upragnione 12 punktów od niektórych krajów. Głosowanie publiczności jest bardziej nieprzewidywalne, ale w tym przypadku głosy diaspory mogą pomóc

- zauważa dr Barbara Barreiro Leon, z serwisu The Eurovisionphiles. 

Nie ma sensu mydlić sobie oczu - Polska wciąż nie jest eurowizyjnym pewniakiem do zwycięstwa, a nawet miejsce w czołowej dziesiątce wielu może dziś uznać za przejaw bycia "delulu". Wydaje się jednak ta nagła zmiana energii i fala pozytywnego zaskoczenia, która otoczyła Alicję po próbach, jest sygnałem, że właśnie teraz dzieje się coś wyjątkowego. Od spektakularnego 8. miejsca Michała Szpaka mija w tym roku dokładnie dekada. Czy to nie najwyższy czas, byśmy w końcu przestali "doczłapywać się" do finału i realnie rozgościli się w czołówce rankingu?

Będzie trudno, ponieważ jest wielu faworytów pod jury, ale nie jest to niemożliwe. Wokale Alicji, jej "star quality" oraz siła są bardzo imponujące

- podkreśla Marco Dreijer.
Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © Getty Images

Nadzieja w profesjonalizmie jury

Klucz do sukcesu, jak zawsze, trzymają w rękach jurorzy. Jeśli chcą wykazać się profesjonalizmem, powinni docenić nienaganny wokal, prezencję sceniczną i ogólny wyraz artystyczny Szemplińskiej. Nawet jeśli sama kompozycja - do czego mają pełne prawo - nie trafi w ich subiektywne gusta.

Czy w końcu usłyszymy "12 points go to Poland"? Nie jestem przekonana, ale myślę że jesteśmy bliżej niż dalej tego historycznego momentu. Jeśli chodzi o televoting, to myślę że będzie to trochę mniej punktów niż rok temu, natomiast - mam nadzieję - że wylądujemy wyżej u jurorów. Obstawiam, że w ostatecznym rozrachunku uda się przebić barierę 100 punktów. Natomiast - podkreślę to - z utworem "Pray" - nie mamy sufitu punktowego. Wszystko się może wydarzyć!

- zaznacza Maria Baładżanow, dziennikarka serwisu EuroVibes.

Historia konkursu pokazuje, że sędziowie potrafią wynieść na szczyt piosenki, których początkowo nikt nie typował do sukcesu. Fani konkursu pamiętają przecież Austrię z 2018 r. czy rok później Macedonię Północną, która niespodziewanie wygrała głosowanie eksperckie. Jeśli kiedykolwiek mieliśmy przedrzeć się do sędziowskiego TOP 10, to właśnie teraz. Choć, patrząc na eurowizyjne realia, nie zdziwi mnie, jeśli jurorzy znów zachwycą się np. chwytliwą Grecją, która - mimo że zabawna - artystycznie oferuje znacznie mniej niż propozycja Alicji.

Staging, który pokazał, że "Polak potrafi" 

Musimy to powiedzieć głośno: to nasz najlepszy staging w historii startów na Eurowizji. Choć wydawało się, że ubiegłoroczny występ Justyny Steczkowskiej będzie trudny do przebicia pod względem rozmachu, tegoroczna ekipa postawiła na siłę płynącą z nowoczesnej prostoty i zdecydowanie dowiozła, o czym mówią zgodnie rodzimi i zagraniczni eksperci.

Stanowczo jest to jeden z naszych najlepszych stagingów w historii. Często polskie występy nie wyprzedzały trendów, a wręcz były długo długo za nimi, natomiast teraz - absolutnie jesteśmy na równi z największymi graczami. Tak, to jedna z naszych najlepszych prezentacji scenicznych, a może i nawet najlepsza

- zauważa Maria Baładżanow. 

To najbardziej nowoczesny staging w historii polskich startów. Po wielu przestarzałych prezentacjach scenicznych tym razem wreszcie czuć w tym świeżość

- dodaje Marco Dreijer.
Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © Getty Images

Które miejsce zajmie Polska?

Choć finałowa noc to zawsze jedna wielka niewiadoma, w eurowizyjnym centrum prasowym huczy od prognoz. Eksperci, którzy widzieli każdą próbę i półfinałowy wykon Alicji, wyrobili sobie klarowną opinię na temat naszej propozycji. Zapytałem ich wprost: na którym piętrze finałowej tabeli wyląduje w tym roku Polska?

Czuję, że miejsca 12-16 to pozycje, które widziałbym dla Polski. Nie jestem do końca pewny, ponieważ w tym roku może się wiele wydarzyć

- Marco Dreijer (Holandia). 

Spodziewam się, że Alicja wyląduje po lewej stronie tabeli wyników. Prawdopodobnie w okolicach 12-13 pozycji

- Barbara Barreiro Leon (Hiszpania/UK).

Będę nieco mniej optymistyczna od moich przedmówców. Obstawiam 14-18 pozycję

- Maria Baładżanow (Polska). 

Niezależnie od finalnego układu punktów, Alicji Szemplińskiej i całemu polskiemu zespołowi należą się ogromne gratulacje. Trzymamy kciuki za wielki finał!

Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © FORUM
Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © Getty Images
Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska © Getty Images
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą