Filip Chajzer próbuje monetyzować swoje małżeństwo z nastolatką: "Uzależnienie od atencji i ekshibicjonizm odbiją mu się czkawką" (OKIEM PUDELKA)

Filip Chajzer od lat utyskuje na media i internautów, jednocześnie robiąc wszystko, aby kierować na siebie ich uwagę. Teraz zapragnął jeszcze więcej atencji i ruszył z podcastem prowadzonym ze swoją 19-letnią żoną. Nie trzeba być Nostradamusem, żeby przewidzieć, iż to nie skończy się najlepiej...

Filip Chajzer i jego medialne błędyFilip Chajzer i jego medialne błędy
Źródło zdjęć: © AKPA
Piotr Grabarczyk "Grabari"

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Ach, cóż to był za ślub! W miniony weekend 42-letni Filip Chajzer poślubił swoją 19-letnią narzeczoną, a uroczystość odbiła się szerokim echem w mediach. Choć celebryta to już raczej trzecioligowa postać w rodzimym show-biznesie, to jednak nie codziennie ktoś z tak barwną przeszłością postanawia ślubować miłość do końca życia dziewczynie, którą nie dość, że poznał ledwie pół roku temu, to ta mogłaby być jego córką. Ślubu udzielił im ksiądz z "The Traitors", czemu przypatrywał się ojciec nastolatki. Zabrakło natomiast jej matki, która - delikatnie mówiąc - nie była wielką fanką tego pomysłu... Polscy scenarzyści powinni zacierać ręce, bo takiego materiału na komedię, to nie dostarczył im dawno żaden celebryta.


WIDEO
TYLKO NA PUDELKU: Tak przysięgali sobie miłość Filip Chajzer i 20-letnia Bianka. Mamy nagranie z kościoła (WIDEO)

Bianka Chajzer. Narodziny gwiazdy

To jednak nie koniec lol kontentu od pana Chajzera. Ten umęczony atencją mediów i grzebaniem w jego życiu prywatnym, ledwo dający sobie radę ze sławą i presją, która wiąże się z popularnością, walczący jak lew o prawo do prywatności celebryta postanowił bowiem oficjalnie przedstawić swoją małżonkę całej Polsce i wystartował z podcastem, który wspólnie prowadzą. W końcu nic nie zapewnia tak spokoju, jak publiczna wiwisekcja związku. Pierwszy odcinek tej zaskakującej produkcji mógłby stawać w szranki z Nocą Kabaretową na festiwalu w Mrągowie, a momentami bliżej mu do skeczu wyśmiewającego "Love is Blind" niż rozmowy, którą ktoś zarejestrował na poważnie. Ku zaskoczeniu nikogo, nowożeńcy niewiele o sobie wiedzą, a czasu na przygotowanie się było na tyle mało, że w opowieści o narodzinach ich wielkiej miłości jest kilka dziur scenariuszowych, których nie powstydziłby się "Klan". Jedynym sensownym finałem premiery "Filip i Bianka Chajzer Podcast" powinno być nagłe pojawienie się w kadrze Szymona Majewskiego i wesołe "mamy Cię!", dzięki czemu widzowie mogliby odetchnąć z ulgą, że to wszystko to tylko nieśmieszny żart. Niestety, to wydarzyło się naprawdę...

Ktoś (np. Gosia Ohme) mógłby zapytać: "Ale po co te wszystkie złośliwości, pozwólmy im się kochać!". Problem w tym, że Chajzer potrafi kochać tylko głośno, choć wcale nie chcemy tego słyszeć. W tym szaleństwie nie ma krzty logiki, bo skompromitowany celebryta od lat uskarża się na to, jak media i internauci zatruwają mu życie, a poziom jego nieradzenia sobie z krytyką jest dość dobrze udokumentowany przez samego zainteresowanego. Pomimo tego, Chajzer nadal wkłada palec w ogień i płacze, ilekroć się sparzy, oczekując przy tym, że opinia będzie traktować go jak najstarsze dziecko w Polsce - utulając za każdym razem, gdy się potknie i pobłażając mu za wszystko, bo przecież miał tak strasznie ciężko w życiu. Uzależnienie od ciągłej atencji jednak zawsze wygrywa, choć ostatecznie to Filip będzie tutaj największym przegranym, czego nie ukryje nawet porcelanowy uśmiech.

Handlowanie prywatnością i monetyzacja małżeństwa to w show-biznesie nic nowego, więc Chajzer nie przeciera tu żadnych szlaków. Co tym bardziej powinno dać mu do myślenia - to nigdy nie kończy się dobrze, a cena, którą przychodzi płacić celebrytom, jest dużo wyższa niż potencjalny zysk. Zresztą, już ją płaci - premierowy odcinek podcastu zrobił z niego i świeżo upieczonej żony pośmiewisko w sieci. Łatwo jest otwierać drzwi do swojego domu i serca, gdy dzieje się w nim dobrze i rozdziera je szczęście. Filip nie nauczył się jeszcze, że gdy będzie chciał je przymknąć, gawiedź i media na to nie pozwolą, bo na tę wycieczkę bilet jest tylko w jedną stronę. Czy nie można kochać się i cieszyć się sobą z dala od internetu i social mediów? Jak silne musi być uzależnienie od bycia w centrum uwagi, jeśli przychodzi z nią fala negatywnych komentarzy, krytyki i niewybrednych żartów? Nie mamy tu do czynienia z nowicjuszem i Filip doskonale zna ten mechanizm. Ten sam, który doprowadził go do najmroczniejszych chwil w jego życiu. I znowu - wiemy o tym, bo sam nam o tym wielokrotnie opowiadał. Ekshibicjonizm, przynajmniej w założeniu, powinien być źródłem przyjemności, a nie tortur. Na to jest już inne hasło, które przy tej okazji sobie darujemy.

Zwycięsko wyjdzie z tego na pewno Bianka Chajzer, bo oto na naszych oczach narodziła się nowa celebrytka i influencerka. Opowieści o pięknych oczach męża szybko przyniosły jej ponad 35 tysięcy obserwatorów na Instagramie - producenci suplementów, kosmetyków i matchy już zacierają ręce. Miejmy nadzieję, że Bianka pamięta coś jeszcze z podstaw przedsiębiorczości ze szkoły, w końcu było to ledwie chwilę temu...

Na tym etapie Chajzerowi można jedynie życzyć powodzenia i pogratulować braku jakiejkolwiek autorefleksji. Rozkochany w swoich błędach celebryta nie ma zamiaru się na nich uczyć i znów idzie na całość, choć ma już w kolekcji kilka zonków. Czekać tylko, aż odbije mu się to czkawką, którą - ponownie i na jego własne życzenie - usłyszy cała Polska.

Filip i Bianka Chajzerowie
Filip i Bianka Chajzerowie © Instagram
Filip Chajzer
Filip Chajzer © AKPA
Filip Chajzer
Filip Chajzer © AKPA | AKPA
Filip Chajzer w "Halo tu Polsat"
Filip Chajzer w "Halo tu Polsat" © AKPA
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą