Francuska influencerka w ogniu krytyki po POZOSTAWIENIU PSA w Dubaju. Weterynarze alarmują o narastającym problemie porzuconych zwierząt
Dubajscy weterynarze alarmują, że w związku z napiętą sytuacją w regionie rośnie liczba porzucanych zwierząt. Schroniska są przepełnione, a psy i koty coraz częściej trafiają na ulice. W sieci wybuchła burza wokół francuskiej influencerki Maddy Burciagi, która pozostawiła pupila w Dubaju.
Napięta sytuacja w regionie Zatoki Perskiej odbija się nie tylko na mieszkańcach, ale również na zwierzętach. W ostatnich dniach w mediach pojawiają się informacje o rosnącej liczbie porzucanych psów i kotów w Dubaju. Wszystko w związku z atakami rakietowymi ze strony Iranu, które skłoniły część mieszkańców do szybkiej ewakuacji lub czasowej wyprowadzki. Problemem okazują się restrykcyjne procedury transportu zwierząt oraz wysokie koszty ich przewozu. W efekcie część pupili zostaje porzucona.
Weterynarze alarmują: coraz więcej porzuconych zwierząt w Dubaju
Jak informują lekarze weterynarii z Dubaju, cytowani m.in. przez Daily Mail czy "Metro", w ostatnich dniach zauważalny jest gwałtowny wzrost liczby bezdomnych psów i kotów pojawiających się na ulicach w ZEA. Niektórzy właściciele - jak podają media - mieli nawet pytać o możliwość uśpienia całkowicie zdrowych zwierząt, ponieważ nie chcą lub nie mogą zabrać ich ze sobą podczas wyjazdu.
Organizacja K9 Friends Dubai, zajmująca się znajdowaniem nowych domów dla psów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, przyznała, że została wręcz "zalana" zgłoszeniami dotyczącymi porzuconych zwierząt. Podobną sytuację opisuje właścicielka hotelu dla zwierząt The Barking Lot w Dubaju. Aditi Gouri przyznała, że schroniska i ośrodki ratunkowe zaczynają pękać w szwach.
Wolontariusze w centrach ratunkowych mówią o setkach dodatkowych zwierząt porzuconych w ostatnim czasie - podkreśliła.
Jeden z wolontariuszy, który chciał pozostać anonimowy, powiedział w rozmowie z "The Telegraph", że system opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Dubaju nie jest przygotowany na taką sytuację.
Nie istnieje tu duży, dobrze zorganizowany system schronisk, który mógłby sobie z tym poradzić. Te nieliczne miejsca, które funkcjonują, są praktycznie cały czas przepełnione - tłumaczył.
Jak dodał, codziennie otrzymuje dramatyczne wiadomości od osób planujących wyjazd z miasta.
Średnio dostaję około pięciu wiadomości dziennie od ludzi, którzy piszą, że wyjeżdżają i jeśli nikt nie przygarnie ich zwierzęcia, zostawią je na ulicy - relacjonował.
Zwierzęta porzucane nawet na pustyni
W sieci zaczęły krążyć zdjęcia psów przywiązanych do latarni i pozostawionych bez jedzenia czy wody. Media donoszą również o przypadkach zwierząt pozostawianych na śmierć na pustyni. Do takich sytuacji dochodziło m.in. wtedy, gdy właściciele próbowali opuścić kraj przez Oman, ale nie mogli przewieźć swoich pupili przez granicę ZEA.
Jedna z mieszkanek Al Ain opisała w sieci, że na swoim ganku znalazła klatkę z kotką i czterema kociętami. Zwierzęta zostały porzucone wraz z kartką od właściciela, który napisał, że nie mógł zabrać ich ze sobą podczas wyjazdu.
Tragiczny los zwierząt w miejscach objętych konfliktami
Fundacja War Paws, która wspiera zwierzęta w regionach objętych konfliktami, podkreśla, że podobne sytuacje niestety często pojawiają się w czasie kryzysów. Dyrektorka organizacji Louise Hastie wspomniała także o Iraku czy Ukrainie i stwierdziła, że porzucanie zwierząt na granicach lub na ulicach jest nie do usprawiedliwienia.
Dubaj to bardzo zamożne miejsce. Naprawdę trudno znaleźć wytłumaczenie dla takich decyzji - podkreśliła.
Burza wokół influencerki Maddy Burciagi. Zostawiła psa w Dubaju
W tym kontekście ogromne emocje w internecie wywołała również sytuacja znanej francuskiej influencerki Maddy Burciagi, która od lat mieszka w Dubaju i może pochwalić się 3 mln followersów na Instagramie. W ostatnich dniach kobieta poinformowała swoich obserwatorów, że razem z mężem Benjaminem Samatem i synem Andréą zdecydowała się opuścić miasto. Rodzina poleciała na Mauritius, gdzie - jak tłumaczyli - zamierza przeczekać najtrudniejszy okres.
Omijamy najtrudniejsze dni, przynajmniej ze względu na dzieci. Zarezerwowaliśmy tutaj 10 dni i zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja - czy wrócimy do Dubaju, czy zostaniemy tu dłużej. Na razie działamy z dnia na dzień - wyjaśniła influencerka w mediach społecznościowych.
Podczas nagrania przyznała jednak, że nie zabrała ze sobą swojej suczki Mayi.
Podróż z Mayą jest bardzo skomplikowana. Wymaga wielu formalności i dokumentów. Nie mogliśmy zabrać jej ze sobą, ale wszystko z nią w porządku. Została z Nalą, psem naszych znajomych, oraz z nianiami, które się nimi opiekują i wyprowadzają je na spacery - tłumaczyła.
Internauci i znane koleżanki nie zostawili na Maddy suchej nitki
Choć influencerka zapewniała, że zwierzę jest pod opieką, jej słowa wywołały ogromną falę krytyki.
Wstyd; Ludzie w regionie mierzą się z atakami rakietowymi, a ona ucieka na Mauritius i zostawia psa; Brak jakiejkolwiek empatii - pisali oburzeni internauci.
Do sprawy odniosły się również inne francuskie influencerki. Sarah Fraisou na Snapchacie zastanawiała się, "jakim trzeba być człowiekiem", żeby tak postąpić i określiła zachowanie Burciagi jako "obrzydliwe". Z kolei Mélanie Dedigama podkreśliła, że sama nigdy nie zostawiłaby swoich zwierząt.
Niebo może mi spaść na głowę, ale niezależnie od wszystkiego nigdy nie porzuciłabym swoich zwierząt - powiedziała na Instagramie.
Dyskusja w sieci trwa, a sprawa ponownie zwróciła uwagę na dramat zwierząt, które w czasie kryzysów i konfliktów bardzo często stają się cichymi ofiarami ludzkich decyzji.
Zobacz także: Agnieszka Włodarczyk relacjonuje sytuację w Dubaju. "BYŁ ALERT. Zeszliśmy na dół z plecakiem"