Krzysztofowi Gojdziowi ulało się na basenie na Mykonos: "Nie znoszę POLAKÓW CEBULAKÓW. Tych hejterów, którzy nienawidzą ludzi sukcesu"

Podczas gdy Marcin Roznowski publikuje kolejne oświadczenia i zdjęcia, Krzysztof Gojdź czmychnął na Mykonos i przemówił do rodaków z basenu. Na InstaStories żali się na "Polaków cebulaków", czyli "hejterów, którzy nienawidzą ludzi sukcesu".

Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na MykonosKrzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Źródło zdjęć: © Instagram.com
Goss

Niedługo miną trzy tygodnie od momentu, gdy Żurnalista opublikował rozmowę z Krzysztofem Gojdziem. To wtedy po raz pierwszy padło pytanie, czy doktor-celebryta jest w trakcie rozwodu, czego zdecydowanie się wypierał. Wtem odezwał się Marcin Roznowski, jego (wciąż jeszcze) mąż, który przekazał światu, jak sprawa wygląda z jego perspektywy.

Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos

Roznowski - którego Gojdź nazywa "byłym asystentem" i "stalkerem" - zapewnia, że on i "Chris" nadal są legalnym małżeństwem, a sprawa rozwodowa jest w toku. Jednocześnie nie godzi się na nazywanie go w ten sposób, ale Krzysztof chyba niespecjalnie się tym przejmuje. Padły poważne oskarżenia, które skonfrontowaliśmy z prokuraturą.

Tymczasem we wtorek Marcin opublikował kolejną partię wspólnych fotek z Krzyśkiem i chyba nieco podważył status "kariery" (prawie eks) męża w Stanach. Co na to Gojdź? Medialna afera tak mu ciążyła, że poleciał odreagować na Mykonos. Do rodaków odezwał się prosto z hotelowego basenu za pośrednictwem InstaStories.

Cheers, dla moich hejterów. Dlaczego wy, Polacy, część Polaków, tak nienawidzicie ludzi sukcesu?

 - zaczął.

Krzysztof Gojdź ukrywał męża?

Dalej było tylko ciekawiej, bo Gojdziowi wyraźnie zebrało się na refleksje. Roznowskiego, niezmiennie, nazywa "stalkerem" i zarzuca mu świadczenie usług seksualnych za pieniądze w Miami. O rzekomej napaści na tle seksualnym już najwyraźniej woli nie wspominać, bo - przypomnijmy - prokuratura umorzyła postępowanie z uwagi na brak dowodów. Odgraża się natomiast, że on i Marcin policzą się w sądzie.

No i co? Zdróweczko. I znowu g*wnoburza w tych Internetach. Na temat Gojdzia, na temat jego stalkera. Mam nadzieję, że jednak większość Polaków umie czytać między wierszami i widzi całą tę prostytucję mojego stalkera, z którym rozliczę się w bardzo niedługim czasie w sądzie w Miami, ale także w Polsce. Ludzie, dajcie żyć, naprawdę.

Na koniec "Chris" skierował kilka ciepłych słów do hejterów, których określa "Polakami cebulakami". Twierdzi, że zazdroszczą mu sukcesów, więc muszą sobie pokrytykować, żeby poczuć się lepiej. Do zarzutów Marcina o rzekome znęcanie się czy udawanie kariery w USA nie zdecydował się odnieść.

Kto próbował zupy cebulowej w Paryżu? Ble, ja nie znoszę cebuli, tak samo jak nie znoszę Polaków cebulaków. Tych hejterów, którzy nienawidzą ludzi sukcesu, nienawidzą ludzi, którzy coś w życiu osiągnęli, którzy chcą inspirować innych ludzi. Pozdrawiam z Mykonos. Odpoczywam tutaj właśnie od tej polskości, od tych cebulaków. Cebula rządzi.

Fajna linia obrony?

Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos © Instagram.com
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos © Instagram.com
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos © Instagram.com
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos © Instagram.com
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos © Instagram.com
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos
Krzysztof Gojdź przemówił z basenu na Mykonos © Instagram.com
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą