Mecz na Arthur Ashe Stadium przyniósł gigantyczne emocje. Dla Igi Świątek miał to być ledwie przystanek w drodze do sukcesu i faktycznie - Polka w pierwszym secie przeciwko Qinwen Zheng prowadziła aż 5:0 i wydawało się, że całkowicie zdominuje rywalkę. Właśnie wtedy nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Chinka wygrała pierwszą partię 7:5, a w drugiej przypieczętowała sukces wynikiem 6:3, kończąc przygodę Polki z turniejem po niespełna dwóch godzinach.
Kibice przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na zapaść formy dotychczasowej faworytki. Świątek zanotowała w tym spotkaniu 26 niewymuszonych błędów przy 17 zagraniach kończących. Z kolei mistrzyni olimpijska z Paryża grała niezwykle precyzyjnie i imponowała świetnym serwisem, co pozwoliło jej bezlitośnie wykorzystać słabości naszej reprezentantki.
WIDEOKatarzyna Grochola o hejterach: "Dobrze, może dla tego BOTA JESTEM SKOŃCZONA" (WIDEO)
Iga Świątek mocno spadła w rankingu WTA
Przegrana w Stanach Zjednoczonych niesie ze sobą przykre konsekwencje dla Igi Świątek. Polka straciła w sumie 190 punktów, a w najnowszym notowaniu spadła z ósmej na dziewiątą pozycję, dając się wyprzedzić Elinie Switolinie. To dla Polki najniższe miejsce w światowym rankingu WTA od lutego 2022 r.
Tegoroczne zmagania wielkoszlemowe okazują się dla Igi Świątek wyjątkowo trudne. W Paryżu, Londynie oraz Nowym Jorku nie zdołała dotrzeć nawet do ćwierćfinału. Słabsza dyspozycja stawia pod znakiem zapytania jej udział w prestiżowym turnieju WTA Finals. W zestawieniu Race Świątek zajmuje dopiero dziesiątą lokatę, a prawo startu ma tylko osiem najlepszych zawodniczek.
Tuż po przegranym meczu Iga Świątek miała łzy w oczach i widać było, że z trudem walczy z emocjami. Wierni kibice pocieszają ją w mediach społecznościowych.
To jest sport, dziś boli, jutro wracamy silniejsi. Nie zapomnijmy, ile Iga Świątek zrobiła dla polskiego tenisa; I tak jest wielką sportsmenką. Iga trzymaj się, jesteś wielka; Zawsze z Igą, jesteś dla mnie NUMER JEDEN; Iga jesteś królową, odpoczywaj; Jesteś najlepsza, dalej po swoje! - piszą fani.