Jan Pirowski o łzach 10-latka w "Mam Talent!": "Pół godziny po nagraniu się uśmiechał, wrzucał rolki na Instagram"
Pierwszy półfinał 14. edycji "Mam Talent!” wywołał sporo emocji. 10-letniemu Miłoszowi Jaskule wyraźnie udzieliły się emocje i na scenie polały się łzy. Teraz do sprawy odniósł się prowadzący programu, Jan Pirowski.
Sobotni odcinek "Mam Talent!" odbił się w sieci szerokim echem. Jednym z uczestników był 10-letni Miłosz Jaskuła, któremu wyraźnie udzieliły się emocje. W sieci pojawiły się dziesiątki komentarzy, w których internauci dywagowali, czy fundowanie młodej osobie tak ogromnych emocji w programie na żywo to na pewno dobry pomysł.
Jan Pirowski o łzach 10-latka w "Mam Talent!"
Podobne wątpliwości ma poseł Marcin Józefaciuk, który złożył już zawiadomienia do odpowiednich instytucji. Jak twierdzi, w samej rywalizacji nie ma nic złego, ale fakt, że Miłosz może wziąć udział w programie, który podczas emisji oznaczono jako odpowiedni dla osób od 12. roku życia, jest co najmniej dziwny.
W przypadku "Mam Talent!" 10-latek może konkurować z 30-latkiem w różnych dziedzinach. Widać było gigantyczne emocje. Tutaj zabrakło mi empatii - to poszło bardziej w kierunku sprzedaży emocji, a nie jestem pewien, czy jest to pozytywna rzecz, którą powinny promować rozgłośnie.
Zobacz też: 10-latek zalał się łzami na scenie w "Mam Talent!". Poseł interweniuje i składa SKARGI! "SPRZEDAŻ EMOCJI"
Teraz doczekaliśmy się także głosu prosto z samego talent show. W rozmowie z Plejadą głos zabrał prowadzący formatu, Jan Pirowski. Jak twierdzi, w emocjach nie ma przecież nic złego i nie uważa, aby całe doświadczenie mogło być dla 10-latka traumatyczne.
Uważam, że łzy, bez względu na miejsce i czas, w których z nas wypływają, są niezwykle potrzebne i piękne. Przeczytałem komentarz w internecie, że łzy Miłosza na scenie to dla niego traumatyczne doświadczenie. Uważam inaczej. Traumatycznym wydarzeniem stałby się moment, w którym, po pierwsze - zostałby z tym doświadczeniem osamotniony. Nie został. Drugi warunek - znalazłby się w miejscu, w którym nie miałby możliwości wyzwolenia emocji. Miał. Miłosz nie był w czasie głosowania sam, od samego początku miał wsparcie i czułość Pauliny [Krupińskiej - przyp.red.].
Jan Pirowski nowym prowadzącym "Dzień Dobry TVN"! Nagle przed naszą kamerą pojawiła się Iza Krzan. Stworzą duet?
Jednocześnie podzielił się tym, co działo się potem za kulisami. Zaznacza również, że na planie programu był obecny psycholog, który specjalizuje się w pracy z dziećmi i młodzieżą, więc Miłosz miał fachową opiekę, a pół godziny później już się uśmiechał, wrzucał rolki na Instagram i "był w dobrej energii".
Zaraz po finale, kiedy tylko zeszliśmy z anteny, sam na sam rozmawiałem z nim kilka minut i uspokoiliśmy wspólnie jego układ nerwowy. Na planie podczas odcinków na żywo zawsze dostępny jest psycholog wykwalifikowany także do pracy z dziećmi i młodzieżą. Kilka metrów za sceną, na backstage'u, czekali już na niego rodzice. Mam też głębokie przekonanie, że zwracanie uwagi na emocje tego chłopca, wytykanie ich w komentarzach, nagłówkach, pośrednie sugerowanie, że były czymś złym, czymś nie na miejscu, że płacz i smutek to coś, co powinno się przed innymi ukryć - jeśli weźmie sobie to do serca - to dla Miłosza skończy się w przyszłości największą katastrofą. Chcę też uspokoić wszystkich - pół godziny po nagraniu Miłosz z uśmiechem na ustach przyznał, że to był jeden z najlepszych dni jego życia, wrzucał rolki na Instagram, był w dobrej energii.
Pirowski zapewnia również, że 10-latek ma świadomość, jak wygląda regulamin i jakie zasady panują w programie.
Na koniec - udział Miłosza Jaskuły w programie "Mam Talent!", to tylko etap jego konkursowej drogi, bo zaliczył ich w życiu wiele. Przegrywał i wygrywał. Rozumie, że jest to część jego artystycznej drogi, że taki jest regulamin świata, który wybrał. Jest przy tym niezwykle wrażliwy. Tylko to doceńmy.
Przekonał Was?