Justyna Steczkowska wspomina czasy młodości: "Zwracaliśmy uwagę na śliczne dziewczynki w klasie. JA DO NICH NIE NALEŻAŁAM" (WIDEO)
Bohaterką kolejnego odcinka programu "Stare zdjęcia gwiazd" jest Justyna Steczkowska. Piosenkarka pozwoliła sobie na moment refleksji i wspominek z początków swojej imponującej kariery muzycznej. Jak pamięta wspólny występ z Edytą Górniak sprzed 30 lat? Czy ktoś w polskim show-biznesie podłożył jej "świnię"? Zobaczcie wideo!
Justyna Steczkowska zmierzyła się w programie "Stare zdjęcia gwiazd" ze swoimi archiwalnymi fotografiami z czasów dzieciństwa i początków jej kariery muzycznej. A jest co wspominać, bo artystka świętowała w tym roku 30. lecie premiery albumu "Dziewczyna Szamana". W trakcie rozmowy z Piotrem Grabarczykiem pojawił się temat urody Justyny, która od lat słynie ze swojego seksapilu. Okazuje się, że wokalistka ma na to nieco inne spojrzenie i zapewnia, że nigdy nie czuła, że jej uroda jest wyjątkowa.
Zobacz także: Justyna Steczkowska podzieliła się kulisami sesji w kusych kostiumach kąpielowych. "PETARDA" (FOTO)
Po pierwsze, moja uroda nigdy nie była wyjątkowa. Pamiętam, (miałam - przyp. red.) w klasie piękną przyjaciółkę. Ona była wyjątkowej urody dziewczyną, wszyscy chłopcy się w niej kochali. Była też Ania z podstawówki, miała trochę taką urodę Marilyn Monroe, ale z ciemnymi włosami. Była taka okrąglutka, śliczna. Wszyscy zwracaliśmy uwagę na te śliczne dziewczynki w klasie i ja do nich nie należałam, absolutnie. Natomiast to, co wyróżniało mnie spośród ludzi, to talent do muzyki
W trakcie programu dziennikarz pokazał artystce jej wspólny występ z Edytą Górniak, do którego doszło blisko 30 lat temu podczas gali Fryderyków. Justyna i Edyta wykonały wtedy swoje przeboje "Dziewczyna Szamana" i "Jestem kobietą", śpiewając nawet partie utworów koleżanki.
Trzeba przyznać, że słodkie nagranie, prawda? Ile to lat temu... Pamiętam występ, ale jak do tego doszło? Z jakiego powodu? Nie za bardzo pamiętam. Byłyśmy w jednej wytwórni, więc pewnie był taki pomysł wtedy. Występowałyśmy razem na Fryderykach jako dziewczyny, które odniosły w tamtych czasach olbrzymi sukces i były takim nowym otwarciem show-biznesu
Dekady spędzone w show-biznesie to również cięższe momenty i zderzenie z hipokryzją, której w branży rozrywkowej przecież nie brakuje. Do tego dochodzi jeszcze rywalizacja i mniej lub bardziej subtelne próby zaszkodzenia sobie nawzajem. Czy ktoś podłożył kiedyś Steczkowskiej tzw. świnię?
Tak, owszem. Podłożył, ale zorientowałam się, przepuściłam to przez siebie, odpuściłam stres, złe wibracje i poszłam dalej. Dziś jestem innym człowiekiem niż kiedyś. Show-biznes nie jest wyjątkowy pod tym względem - po prostu ludzie są albo w porządku, albo nie i to w zasadzie jedyne kryterium wszędzie. A że takich świń się podkładało dużo, różnych... Stroniłam od takich rzeczy, bo jako człowiek źle bym się ze sobą czuła, bo potem bardzo to przeżywam. W ogóle przeżywam drobne emocje mocno, a wtedy to było 10 razy bardziej. (…) Na pewno dużo jest w show-biznesie tego, co jest bardzo słyszalne i widoczne, a ja to wiem, bo byłam świadkiem wielu sytuacji z drugiej strony - dużo hipokryzji. Tu jestem taki biały, a tu jednak parę plam na mnie jest. Po co mówić o tym, że jestem biały? Nie wiem, ale to już jest poza mną
Czego możemy spodziewać się po duecie Justyny i Skolima? Jak artystce pracuje się z synem, Leonem Myszkowskim, który od jakiegoś czasu jest jej menadżerem? Co pamięta ze spotkania z Michaelem Jacksonem? To i więcej w programie "Stare zdjęcia gwiazd" - zobaczcie cały odcinek powyżej!