Karolina Gilon po porodzie musiała oddać swoje agresywne koty. "Zaczęłam krzyczeć, żeby Franek WRÓCIŁ DO BRZUCHA"
Kiedy Karolina Gilon urodziła synka, musiała zmierzyć się z trudną sytuacją - okazało się, że jej dwa koty zachowują się ofensywnie wobec malucha. Celebrytka zdecydowała, że nie ma innego wyjścia i oddała zwierzęta, po czym spotkała się z ogromnym hejtem internautów. W wywiadzie z Żurnalistą ze łzami w oczach opowiedziała o całej sytuacji.
Karolina Gilon, prezenterka i osobowość telewizyjna, znana widzom z programów "Love Island" i "Ninja Warrior Polska", dziś skupia się przede wszystkim na macierzyństwie i rodzinie. Po tym, jak stacja Polsat nie przedłużyła z nią kontraktu, wiadomo, że otrzymała propozycję od TVN-u: tej jednak nie przyjęła ze względu na swojego rocznego synka Franka. Praca przy nowym programie wymagałaby długiego wyjazdu, czego świeżo upieczona mama wolała uniknąć (w przeciwieństwie do Dominiki Serowskiej, która pognała do dżungli osiem miesięcy po porodzie).
Niedawno Karolina razem ze swoim partnerem Mateuszem Świerczyńskim oraz małym Frankiem zamieszkali w świeżo wyremontowanym mieszkaniu, dopasowanym do potrzeb rodzinki 2+1. Przed pojawieniem się na świecie chłopca celebrytka była właścicielką dwóch kociaków - Puszkina i Nowego. Niestety zwierzęta nie mogły przy niej zostać - Gilon wyjaśniła, że nie zaakceptowały pojawienia się nowego członka rodziny, a ich zachowanie zagrażało maluszkowi. W nowym wywiadzie z Żurnalistą celebrytka opowiedziała więcej o tej sytuacji.
Karolina Gilon o terapii dla par. "Mieliśmy jedną poważniejszą kłótnie"
Karolina Gilon o trudnym czasie po porodzie
Choć prezenterka podkreśliła, że sam poród był dla niej naprawdę szczególnym wydarzeniem, wyjaśniła, że okres połogu nie należał do najłatwiejszych.
Sam fakt dotykania, ja przytyłam w ciąży bardzo dużo, 25 kilo. Nie czułam się dobrze w swoim ciele. Ja lubię siebie szczupłą. Nie czułam się atrakcyjnie, nie czułam się fajnie. Nie lubiłam być dotykana, nie patrzyłam na siebie chętnie
Oprócz bólu musiała zmagać się też z problemami natury domowej. Jej dwa koty okazały się wrogo nastawione wobec maleńkiego Franka. Karolina Gilon podkreśliła, że dla niej w tej sytuacji sprawa była oczywista.
Dla mnie wybór był prosty. W momencie, w którym rodzisz dziecko i tylko takie osoby są w stanie to zrozumieć [...], kiedy widzisz zagrożenie, realne zagrożenie twojego dziecka w pierwszym dniu, kiedy wracasz do domu i widzisz, że to jest naprawdę bardzo niebezpieczna sytuacja i widzisz, że nie masz przestrzeni, na to, żeby jakoś to odseparować, też nie chciałam ich zamykać w jednym pokoju, bo to jest niedobre dla kotów, więc jedyną moją myślą było, że instynkt przetrwania ci się włącza. Chcesz, żeby twoje dziecko miało komfort. Ja zaczęłam tak mocno płakać, że Matiemu zaczęłam krzyczeć, że ja chcę, żeby Franek wrócił do brzucha.
Celebrytka nie kryła łez i faktycznie popłakała się podczas wywiadu.
Planujesz sobie, ale będzie fajnie, będą kotki...
Podobna sytuacja spotkała Deynn i Majewskiego - ich suczka Didi także nie potrafiła zaakceptować ich synka.