Karolina Pajączkowska wspomina piekło, które miał zgotować jej ojciec: "Kazał patrzeć, jak zaciska pętlę na szyi szczeniaka"
Karolina Pajączkowska opublikowała wpis przytaczający przerażającą historię swojej rodziny, która, jak twierdzi, z powodu ojca przeszła przez piekło. Mężczyzna miał być agresorem i alkoholikiem, który znęcał się nad dziennikarką, zabił psa i dokonał napaści wobec dwóch innych kobiet. Ostatecznie trafił on do więzienia i zmarł w ubiegłym roku.
Karolina Pajączkowska po raz pierwszy przytoczyła przerażającą historię swojego życia w ubiegłym miesiącu, kiedy to w wywiadzie powiedziała, że jej ojciec był oprawcą rodziny, który traumatyzował ją przez całe dzieciństwo. Wówczas dziennikarka twierdziła, że Pan Artur karał ją zamykaniem w piwnicy, a ona sama modliła się o jego śmierć.
Mój tata miał różne sposoby karania. Mnie karał tym, że trzymał mnie w piwnicy. Później powiedziałam o tym mamie. Zapytała mnie, dlaczego jej o tym nie mówiłam. Wiedziałam, że po prostu przetrwa najsilniejszy. (…) Pamiętam do dzisiaj, jak modliłam się: "Boże, zabij go". Ja nie rozumiałam tego. (…) Ja chciałam, żeby to się po prostu skończyło
Michał Szpak o ślubie, pracy w TVP i żałobie po śmierci mamy
Do wspomnianego wyznania miał skłonić Pajączkowską fakt, że mężczyzna zmarł w sierpniu ubiegłego roku we Florencji, o czym sama poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Niełatwo było cię kochać. Nie rozmawialiśmy od 17 lat, bo tak wybrałeś. Dzisiaj już cię nie nienawidzę. Wybaczam ci wszystko, co zrobiłeś. Niech Bóg miłościwy cię rozliczy. Spoczywaj w pokoju
Karolina Pajączkowska opowiada o piekle, które miała przejść przez ojca
We wtorek uczestniczka "Królowej przetrwania" opublikowała na Facebooku kolejne wyznanie dotyczące przerażającego dzieciństwa. Jak wspomina, Pan Artur wyrzucił ją w zimę razem z matką i siostrą na ulicę, a także zabił jej psa, czego musiała być świadkiem.
Gdy mała Karolinka miała niespełna roczek, pierwszy raz trafiła na ulicę. Tata wyrzucił ją, 3-letnią siostrę i mamę na mróz. Trafił za to do aresztu, od oskarżenia odstąpiono- mama dziewczynki bała się zeznawać przed sądem. Gdy mała miała 5 lat, ojciec powiesił na jej oczach jej pierwszego w życiu pieska, o którym zawsze marzyła. Kundelek Dynamit narobił na dywan. Ojciec kazał jej patrzeć, jak zaciska pętlę na szyi szczeniaka, jak pies kona w męczarniach. Gdy mama wróciła do domu, wyrzuciła psa do kubła i powiedziała dziewczynce, że pies trafił w bezpieczne ręce
To jednak tylko część oskarżeń, jakie Karolina kieruje wobec swojego ojca. Według jej wyznania mężczyzna miał narażać życie rodziny pod wpływem alkoholu, a także dopuścić się próby gwałtu na pomieszkującej u nich kobiecie.
Gdy Karolinka usłyszała pierwszy wystrzał, miała 7 lat. W jej domu, w kuchni, tata urządził strzelaninę. Pijany pokłócił się z kolegą z baru. Zwabił go do siebie i wyjął broń. Pocisk trafił kilkanaście centymetrów od butli z gazem. Nazajutrz dziewczynka zalepiła plasteliną otwór i farbą plakatową zamalowała front szafki. W wieku 13 lat była świadkiem próby gwałtu. Jej tata zaatakował siostrę kolegi, która zatrzymała się na kilka dni w ich domu. Policja przyjechała. Mama dziewczynki broniła tatę, jakoś przekonała policjantów, że to nieporozumienie
ZOBACZ TAKŻE: Karolina Pajączkowska ogłasza, że jest w remisji choroby i gorzko wyznaje: "Mój pracodawca i narzeczony PORZUCILI MNIE"
Ojciec Pajączkowskiej, który, jak twierdzi, po latach trafił do więzienia za znęcanie się nad bliskimi, miał też dopuścić się próby zabójstwa sąsiadkiw ich rodzinnym domu.
Chwilę po 19 urodzinach, dorosła już Karolina odebrała telefon. Dowiedziała się wtedy, że jej ojciec podciął sąsiadce gardło. Kobieta była mu winna jakieś pieniądze i rzuciła "ciężko się żyje", więc on powiedział "pomogę Ci". Krew zalała całą kuchnię i stół, przy którym mała Karolinka jadała kiedyś śniadania. W końcu, po dekadach jako sprawca ciężkiej przemocy domowej, trafił do więzienia na lata