Dominika i Vincent Clarke zyskali rozpoznawalność w 2023 roku, kiedy zostali rodzicami "pięcioraczków z Horyńca". Dziś małżeństwo wychowuje 11 dzieci, a codzienność pokazuje w mediach społecznościowych. Dominika regularnie publikuje nagrania z życia rodzinnego i chętnie odpowiada na pytania obserwatorów.
Czym zajmuje się mąż Dominiki Clarke?
Na profilach rodziny na Facebooku czy Instagramie codziennie pojawiają się treści dotyczące domu, wychowania dzieci oraz pobytu małżonków i ich wesołej gromadki w Tajlandii. Wśród tematów, które szczególnie zaciekawiły internautów, jest i praca Vincenta.
Obserwatorzy wciąż dopytywali, czym zajmuje się mąż Dominiki i gdzie jest zatrudniony. Wygląda na to, że pytania dotarły i do samej zainteresowanej, która zdecydowała się ujawnić całą prawdę. We wpisie na Facebooku zaczęła:
Dominika, a co Twój mąż właściwie robi? Gdzie on pracuje? No więc, kochani, sprawa jest prosta, choć dla niektórych może brzmieć jak czarna magia. Mój mąż jest na emeryturze, ale... nie jest to taka emerytura, jaką sobie wyobrażacie (wiecie: działka, kapcie i seriale o 16:00).
Zobacz także: Dominika Clarke NIE CHCE UCZYĆ dzieci języka polskiego! "Niech żyją w błogiej nieświadomości"
WIDEOWojtek Gola zapłacił za swój dom ponad SZEŚĆ MILIONÓW złotych. Ale to nie koniec wydatków: "To studnia bez dna" (WIDEO)
A potem przeszła do rzeczy. Jeśli więc byliście ciekawi, czym zajmuje się jej mąż, to ponoć "sprzedaje swoje usługi" jako freelancer. Jakie konkretnie? Tego nie uściśliła.
On robi projekty. To się teraz tak ładnie nazywa: freelancer. Czyli, mówiąc po ludzku, sprzedaje swoje usługi bez uwiązania do biurka, etatu i szefa, który patrzy mu na ręce. Może pracować z salonu, z tarasu, a nawet z hamaka, o ile internet akurat nie postanowi zrobić sobie przerwy na drzemkę.
Dominika zapewnia, że świat idzie do przodu, a jej mąż wcale nie musi pracować na etacie w biurze, bo może przecież "żyć po swojemu, pod palmami".
Czasy się zmieniły! Teraz nie trzeba siedzieć w biurze od 8:00 do 16:00. Można pracować na własny rachunek, z dowolnego miejsca na świecie. W Polsce też już chyba można tak działać bez zakładania wielkiej firmy, prawda? Taka wolność to skarb, zwłaszcza gdy chce się żyć po swojemu, pod palmami. A Wy? Marzycie o takiej wolności "freelancera", czy jednak wolicie bezpieczny etat i pewność, że biurko zawsze na Was czeka w tym samym miejscu? Każda z tych dróg ma swoje plusy!
Zaspokoiła Waszą ciekawość?