Krzysztof Stanowski po raz kolejny zabrał głos na temat incydentu, do którego doszło w województwie świętokrzyskim. Dziennikarz pędził swoim samochodem z prędkością 110 km/h w terenie zabudowanym. Został zatrzymany przez policję, ukarany mandatem w wysokości trzech tysięcy złotych, 13 punktami karnymi i zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące. Jego pierwsza reakcja nie wyrażała skruchy - wtedy Stanowski stwierdził, że po prostu przesiądzie się na rower, a gdy pogoda będzie brzydka - skorzysta z usług prywatnego kierowcy.
Wówczas w sieci zaczęła viralować jego stara wypowiedź o osobach łamiących przepisy ruchu drogowego. Otóż okazało się, że Stanowski ma bardzo ostre zdanie na temat ludzi, którzy, jak sam to określił, z*pierdalają. Dziennikarz udzielił krótkiego wywiadu dla profilu piracidrogowi na Instagramie.
Właśnie się nie stanęło. O to chodzi, że trzeba było stanąć wcześniej, a nie jak policja pomachała
WIDEOJoanna Krupa mówi, ile trzeba zarabiać, by GODNIE ŻYĆ w Warszawie
Krzysztof Stanowski tłumaczy się z tego, jak stracił prawo jazdy
Dziennikarz przyznał, że jego postępowanie nie było zbyt mądre.
Nie no, jak idiota, co tu mam gadać. Wyjeżdżałem z miejscowości i już była prawie minięta, zobaczyłem z górki długą prostą drogę, mówię: o, teraz mogę przyśpieszyć, no i to nie była dobra myśl, to nie był moment na przyśpieszanie.
Stanowski łaskawie wyjawił, że nie żywi urazy do funkcjonariuszy, którzy potraktowali go dokładnie tak samo, jak potraktowaliby każdego innego pirata drogowego.
Tam gdzie można wdepnąć, tam jesteśmy my, tak powiedzieli. Sama prawda. Nie no, nie mogę mieć pretensji do policjantów, wykonują swoje zadanie. Oczywiście tam można mówić, że ten teren zabudowany to tam średnio zabudowany, ale to nie ma co. Dałem ciała. Była Range Rover został rower, może mi to na zdrowie wyjdzie nawet
Krzysztof Stanowski odniósł się do własnego rantu na piratów drogowych
Ostatecznie dziennikarz nie szukał tanich wymówek i wprost dał przyzwolenie na nazywanie samego siebie d*bilem (ale tylko przez trzy miesiące).
Jak ktoś bez sensu z*pierdala, to jest d*bilem. Aktualnie przez trzy miesiące mogę być nazywany d*bilem. Potem bym prosił o powstrzymanie się, bo być może już nie będę tak jeździł, więc nazywanie mnie d*bilem później będzie przesadną złośliwością. Natomiast póki co absolutnie można tak o mnie mówić. Nie mam nic na swoją obronę. Głupio trochę. No nawet nie trochę. Wstyd
Myślicie, że to faktyczna skrucha czy gładki piarowy ruch? Z takich słów Stanowski raczej nie mógł się wycofać.