Jeszcze nie dobiegły końca prace na planie nowej odsłony "Nigdy w życiu!", a film już doczekał się rekordowej liczby publikacji w sieci. Obawiamy się jednak, że nie jest to najskuteczniejsza kampania reklamowa, która zwabi widzów do kin. Wręcz przeciwnie - fani komedii romantycznej z 2004 r. solidaryzują się z odtwórcami kultowych ról, których nie zobaczymy już na wielkim ekranie, zapowiadając bojkot produkcji.
Niemal dla wszystkich było oczywiste, że po ponad dwóch dekadach w roli Tosi ponownie zobaczymy Joannę Jabłczyńską. Podczas ubiegłotygodniowej konferencji ramówkowej TVN przyznała jednak, że zabraknie jej w ekranizacji kolejnej części przygód Judyty. Wyraźnie rozczarowana aktorka otrzymała już nawet scenariusz i wstępnie umawiała terminy zdjęć. Stanęło jednak na tym, że postać córki głównej bohaterki zagra Agnieszka Żulewska, co miało wynikać z warunków postawionych przez strategicznego sponsora filmu.
WIDEOJoanna Jabłczyńska komentuje brak angażu do kontynuacji "Nigdy w życiu". "Do ostatniego momentu nie mogłam w to uwierzyć"
Joanna Jabłczyńska ma olbrzymi żal do produkcji
Afera wokół kolejnej części "Nigdy w życiu!" przybrała nieoczekiwany bieg zdarzeń. W niedzielny wieczór autorka książki i zarazem współproducentka filmu Katarzyna Grochola wydała oświadczenie, zarzucając Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zapowiadając podjęcie kroków prawnych. Internauci stanęli murem za gwiazdą serialu "Na Wspólnej".
40-letnia aktorka nie zamierza biernie przyglądać się całemu zamieszaniu i chętnie wchodzi w interakcje z fanami wspierającymi ją w komentarzach. Pomimo tak licznych dowodów życzliwości można znaleźć też wpisy uderzające w Joannę Jabłczyńską. Jeden z użytkowników wytknął jej na Instagramie: "Weź kobieto, przestań już dramatyzować", nawiązując do słów wypowiedzianych przez bohatera granego przez Jana Frycza.
Jestem wściekła i nie zamierzam tego ukrywać!
Zamierzacie wybrać się do kina czy też dołączacie do bojkotu filmu?