Leon Myszkowski podsumował konflikt mamy z Edytą Górniak: "Strzelanie ślepakami do siebie nawzajem"
Justyna Steczkowska i Edyta Górniak zaliczyły ostatnio publiczną wymianę zdań. Leon Myszkowski został zapytany o konflikt mamy z koleżanką po fachu. Stwierdził, że nie było "dramy" i porównał sytuację do "ping-ponga".
Relację Justyny Steczkowskiej i Edyty Górniak można określić jako nietypową. Ostatnio zaliczyły publiczną wymianę zdań. Wszystko zaczęło się od stwierdzenia "dziewczyny szamana", że koleżanka po fachu jest "specyficzna". Wypowiedź dotarła do głównej zainteresowanej, a Edi podzieliła się swoją interpretacją, wedle której był to komplement. Później Steczkowska ponownie zabrała głos i wyjaśniła znaczenie słowa, jakim określiła Edytę.
Justyna Steczkowska wprost: "Nie ma nic złego w byciu seksownym na scenie"
Leon Myszkowski o konflikcie Edyty Górniak i Justyny Steczkowskiej
Podczas niedawnej rozmowy z Plejadą, w nawiązaniu do wspomnianej wymiany zdań, Leon Myszkowski został zapytany o "medialne wojenki". W odpowiedzi przyznał, że nie nazwałby tej sytuacji w taki sposób. Opisał to jako słowny "ping-pong".
To była wojenka? Po prostu strzelanie ślepakami do siebie nawzajem. To było wycięte z kontekstu. Specyficzny to jest każdy z nas. Jest ping-pong, ale właściwie to bardziej bym to nazwał strzelaniem z kapiszonów, bo to nie były dramy. Dramy poważne to są, wydaje mi się, jednak dużo większe i bardziej rozdmuchane rzeczy. Jak tak trochę patrzy się na to z boku, to ta wypowiedź w kontekście była totalnie czym innym niż wycięte pod tytułem "jest specyficzna". (...) To była wymiana — było zdanie, drugie zdanie, trzecie zdanie — koniec wojenki. Wydaje mi się, że to nie są grube, ciężkie tematy - wyznał.
W dalszej części wypowiedzi stwierdził także, że tego typu wymiany zdań często urastają w mediach do rangi większego konfliktu.
Szczerze mówiąc, zawsze do tego podchodzę z przymrużeniem oka, bo to zawsze jest trochę przerysowane, trochę karykaturalne. To jest po prostu ubrane w piórka, a tak na dobrą sprawę pod spodem nie ma prawie niczego, a potem powstaje z tego coś gigantycznego. To jest urok mediów - podsumował.