Lewandowski w Chicago, a Ania KRĘCI BIODERKAMI na koncercie Bad Bunny'ego. Dała czadu? (ZDJĘCIA)
Po najgłośniejszym transferze (przynajmniej dla Polaków) tego roku Robert Lewandowski spakował manatki i ze słonecznej Barcelony przeniósł się do nie tak słonecznego Chicago. Anna Lewandowska nie dołączyła do męża od razu - po drodze zahaczyła o Polskę, żeby po raz trzeci pobawić się na koncercie Bad Bunny'ego. Myślicie, że Robert był zazdrosny, że bawi się bez niego?
Lewandowski w Chicago, a Ania KRĘCI BIODERKAMI na koncercie Bad Bunny'ego. Dała czadu? (ZDJĘCIA)
Robert Lewandowski przez cztery lata był związany z klubem FC Barcelona, a stolica Katalonii stała się domem również dla jego żony Anny oraz dwóch córek. Rodzina świetnie zaaklimatyzowała się w Hiszpanii - szczególnie partnerka piłkarza, której przypadł do gustu tamtejszy klimat i styl życia. Piłkarz niedawno podpisał jednak kontrakt z klubem Chicago Fire, co oznacza, że Lewandowscy wyprowadzają się z Europy. Anna publicznie przyznała, że ma obawy przed zamieszkaniem w USA, a sportowiec potwierdził, że decyzja o transferze była dla nich wszystkich bardzo trudna.
Robert Lewandowski przybył już do Ameryki, oficjalnie dołączył do Chicago Fire i rozpoczął pierwsze treningi z nowym klubem. Anna natomiast korzysta: jeszcze zanim przeniesie się do nowego miasta, by rozpocząć zupełnie nowe życie. Celebrytka między przeprowadzką znalazła chwilę, żeby wpaść do Polski, choć i te odwiedziny zostały podyktowane wyjątkowym wydarzeniem. Anna Lewandowska po raz trzeci zawitała bowiem na koncercie Bad Bunny'ego - portorykańskiego rapera, który jest jednym z najpopularniejszych artystów na świecie.
Gwiazda była już na jego show w Barcelonie - razem z Robertem tańcowali wówczas w La Casicie - drugiej, mniejszej scenie w formie domku, zlokalizowanej po drugiej stronie stadionu od sceny głównej. Na każdym koncercie Bad Bunny zaprasza tam influencerów i fanów, którzy bawią się razem z nim i z jego ekipą. W Polsce w La Casicie zabrakło naprawdę "dużych" twarzy, natomiast nie przeszkadzało to Annie Lewandowskiej w świetnej zabawie w gronie przyjaciół, ale bez Roberta.
Celebrytka miała na sobie krótkie, jeansowe shorty, kowbojki i kolorowy, "tropikalny" top. Później narzuciła na siebie koszulkę z merchu Bad Bunny'ego - żeby nie było wątpliwości, na czyim koncercie się bawi. Anna Lewandowska obszernie zrelacjonowała show - od pamiątkowej fotki na trybunach po szaleństwa na płycie.
Po koncercie Anna Lewandowska z przyjaciółmi zakończyła dzień, kibicując Hiszpanii, która zmierzyła się z Francją w półfinale Mistrzostw Świata 2026. Myślicie, że mentalne wsparcie od celebrytki pomogło im wygrać mecz?