Maciej Stuhr szczerze o hejcie wymierzonym w jego rodzinę. "POGRÓŻKI zaczęły przychodzić do naszej domowej skrzynki"
Maciej Stuhr opowiedział w wywiadzie dla RMF FM o hejcie, z którym od lat mierzą się on i jego rodzina. Aktor przyznał, że przez długi czas starał się ignorować tego typu sytuacje. Z czasem zaczął jednak dostrzegać, że sprawa może mieć wpływ na bezpieczeństwo jego najbliższych. "Mieliśmy z moją żoną dwie takie rozmowy, kiedy ona mówiła: Maciek, hamuj, bo ja się już zaczynam bać po prostu wyjść na ulicę".
Maciej Stuhr jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Popularność przyniosły mu role m.in. w filmach "Poranek Kojota", "Chłopaki nie płaczą", "Listy do M." i "Planeta Singli", a także w serialu "Szadź". Aktor od lat zabiera również głos w sprawach politycznych, czym niejednokrotnie wywołuje krytyczne reakcje osób, które nie zgadzają się z jego poglądami.
W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem dla RMF FM Stuhr poruszył wiele osobistych tematów. Jednym z nich był hejt, którego doświadcza od lat. Aktor przyznał, że choć negatywne komentarze nadal potrafią go zranić, z czasem nauczył się z nimi funkcjonować.
Nie mówię, że już mnie nic nie zaboli teraz, ale wiem, że można wiele przetrwać. Mojej rodzinie zniszczono grób, normalnie wandale zniszczyli nam grobowiec rodzinny, więc już krok dalej to chyba ktoś fizycznie by mi coś zrobił. No i czytałem absolutnie straszne rzeczy na swój temat - wyznał.
WIDEO
Mandaryna wprost o wsparciu Michała Wiśniewskiego przed "TzG". "Nie dzwoni do mnie przed występem" (WIDEO)
Stuhr dosadnie o hejterach. "Granicą kozactwa jest bezpieczeństwo"
Aktor zdradził również, że w pewnym momencie całkowicie przestał czytać komentarze na swój temat. Jego zdaniem pozwoliło mu to nabrać większego dystansu do internetowych ataków.
Oczywiście jestem też kruchym człowiekiem. Nie będę zgrywał jakiegoś twardziela, bo czasem proste rzeczy mnie wytrącają z jakiegoś dobrostanu, jest mi czasami w życiu po prostu smutno i źle, jak każdemu człowiekowi. No ale myślę, że jestem takim dowodem na to, że hejt można przetrwać i można go mieć w sobie głęboko w d***e - stwierdził.
Stuhr zaznaczył jednak, że zmienił podejście do hejtu, gdy zaczął dostrzegać, że konsekwencje internetowych ataków mogą dotknąć także jego bliskich. Wtedy uznał, że nie może już traktować takich sytuacji wyłącznie jako elementu publicznego życia.
Granicą kozactwa jest bezpieczeństwo - powiedział.
Żona Stuhra bała się o bezpieczeństwo. "Mieliśmy dwie rozmowy"
Jak opowiedział, wraz z żoną rozmawiali o tym w momencie, gdy pojawiły się realne obawy o ich bezpieczeństwo. Para zaczęła również otrzymywać pogróżki, które trafiały bezpośrednio do ich domu.
Mieliśmy z moją żoną dwie takie rozmowy, kiedy ona mówiła: "Maciek, hamuj, bo ja się już zaczynam bać po prostu wyjść na ulicę". No i zaczęliśmy dostawać jakieś pogróżki zaczęły przychodzić do naszej domowej skrzynki na listy, czyli ktoś to po prostu wrzucał. (...) Jak w grę wchodzą inni, to ja bym już nie przekroczył tej granicy. Nie zaryzykowałbym bezpieczeństwa moich bliskich z powodu tego, że walczę. (...) Bezpieczeństwo bliskich to jest jakaś najdroższa i największa sprawa – podsumował.
Dziennikarz specjalizujący się w tematyce kulturowej i showbiznesowej. W "Pudelku" pracuje od niedawna, pisze artykuły nacechowane delikatnym sarkazmem. Lubuje się w nieistotnych, rozdmuchanych dramatach celebrytów, którzy myślą, że ich problemy są najważniejsze na świecie. Prywatnie jest pasjonatem kina hollywoodzkiego oraz polskiej prozy, zwłaszcza twórczości Michała Witkowskiego.