Maja Staśko też już widziała film z porodu Andziaks. Nie jest zachwycona: "Pieniądze WAŻNIEJSZE NIŻ SZACUNEK do dzieci"
Andziaks i Luka po raz drugi zostali rodzicami, a na jej kanał trafił już film z porodu. Jedni wyraźnie tę decyzję krytyką, inni - wręcz przeciwnie. Teraz głos zabrała Maja Staśko. "Przeraził mnie brak szacunku do prywatności i autonomii dzieci".
Andziaks i Luka niedawno powitali na świecie drugie dziecko. Podobnie jak w przypadku małej Charlotte, państwo Trochonowiczowie opublikowali film z porodu, który od początku generuje sporo komentarzy. Jedni wyraźnie ich za to krytykują, inni - wręcz przeciwnie.
Maja Staśko sceptycznie o filmie z porodu Andziaks
Podczas gdy Blanka Lipińska i Marianna Schreiber wypowiedziały się zaskakująco ciepło o nagraniu influencerki z porodówki, nieco innego zdania jest Maja Staśko. Nie jest tajemnicą, że ciężarna aktywistka od dawna walczy z sharentingiem.
Andziaks żałuje, że pokazuje córkę w sieci? "Jak zapytasz przeciętne dziecko, kim chce być, to co ci powie?"
W instagramowej odezwie do narodu Staśko ogłosiła, że obejrzała wideo z porodu Andziaks i ma jedno poważne zastrzeżenie. Chodzi oczywiście o to, jakoby influencerka i jej mąż "nie mieli szacunku do prywatności i autonomii dzieci".
Obejrzałam wczoraj to nagranie. I najbardziej przeraził mnie brak szacunku do prywatności i autonomii dzieci. Dzieci to nie własność rodziców. To nie kontent. Uważam, że początkowe pokazywanie śpiącego dziecka w łóżku (nieświadomego, że się je nagrywa, bo śpi), potem dziecka po przebudzeniu, w piżamce, rozczochranych włoskach, po domowemu (w domu powinno czuć się bezpiecznie, a jest od obudzenia nagrywane), gdy rodzice szykują się na wyjazd na poród - jest przekroczeniem wobec dziecka. A potem udostępnianie przed milionami widzów buźki i wizerunku jeszcze sinego niemowlęcia od jego pierwszego oddechu - to odbieranie mu podmiotowości. To maleństwo dopiero co pojawiło się na świecie - a już występuje w materiale promocyjnym swoich rodziców i szpitala. Pieniądze okazują się ważniejsze niż szacunek do dzieci. Tak to widzę.
Staśko podkreśla, że jej zdaniem Andziaks i Luka nie szanują prywatności i granic własnych dzieci. Udostępniła też stanowisko organizacji, która opowiada się przeciw sharentingowi.
Uważam, że jeśli ktoś chce pokazać swoje warunki porodu, emocje, doświadczenia - jasne! To może wielu kobietom pomóc odczarować poród i ból w jego trakcie (tutaj było świetnie pokazane, jak działa znieczulenie). Jeśli chce to zmonetyzować - to jego i jej życie, mają prawo. Ale gdy pokazuje wizerunek niemowlaka czy dziecka w najbardziej intymnych chwilach (gdy się rodzi czy śpi, z widoczną buźką, nieświadomie) w ramach materiału promocyjnego - to już jest inny człowiek, nie ty. I zasługuje na uszanowanie granic.
Zgadzacie się?