Małgorzata Socha opuściła rodzinę na MIESIĄC! "Musiałam się odnaleźć bez codziennych obowiązków" (WIDEO)
Małgorzata Socha, ze względu na rolę w filmie "Psoty", musiała na blisko miesiąc opuścić rodzinę. Jak to zniosła?
Małgorzata Socha od lat należy do grona najpopularniejszych postaci polskiego show-biznesu. Choć o swojej karierze opowiadała chętnie, przez długi czas konsekwentnie chroniła życie prywatne - zwłaszcza wizerunek swoich dzieci. O macierzyństwie wspominała jedynie przy okazji nielicznych wywiadów.
Niespełna cztery lata temu niespodziewanie zrewidowała jednak swoje podejście. Od tego czasu coraz częściej dzieli się w mediach społecznościowych kadrami z życia rodzinnego, pokazując wspólne chwile z trójką pociech: Zofią, Barbarą i Stanisławem, a także mężem, Krzysztofem Wiśniewskim, którego poznała, mając zaledwie 16 lat.
Socha jest także przykładem gwiazdy, która doskonale łączy życie prywatne z zawodowym. Od niedawna możemy oglądać ją w filmie "Psoty". Jak się okazuje, rola w tej produkcji wymagała od niej sporych poświęceń.
Ale to też było dla mnie coś nowego. Nagle musiałam wyjechać z domu na miesiąc, ale też wracałam, więc tak kursowałam pomiędzy Warszawą a Bratysławą. I gdzieś tam też musiałam się odnaleźć bez takich codziennych obowiązków, typu w międzyczasie odwieźć dzieci, zabrać dzieci, może przywieźć. (...) Nie zawsze mieliśmy zdjęcia wieczorem. Czasami mówiłam: "Co ja teraz będę robiła wieczorem?"
Na co dzień Socha funkcjonuje w nieustannym biegu i rzadko znajduje chwilę wyłącznie dla siebie, więc ten niespodziewany "luz" postanowiła wykorzystać na odpoczynek i nadrobienie zaległości filmowych i książkowych.
W domu jestem osobą bardzo zajętą. Jak odłożę telefon, staram się mieć go wyciszony i wtedy po prostu mnie nie ma. Jest tyle rzeczy do zrobienia, że zawsze tego czasu jest za mało. I ja tutaj - nagle się okazało - że miałam dużo czasu dla siebie, więc ponadrabiałam zaległości, jeżeli chodzi o książki, filmy i seriale. Więc to było też dla mnie przyjemne. Ale na początku miałam taki szok. No i co teraz? I ta jeszcze taka cisza w pokoju, wiesz. Nikt nie krzyczy: "Mama, mama!"
A jak rodzina poradziła sobie bez niej? O tym w naszym wideo.