Marcelina Zawadzka tłumaczy, dlaczego uciekła z Dubaju: "Nie jestem odpowiedzialna tylko za siebie, ale także za bezbronnego człowieka"
Marcelina Zawadzka przemówiła do fanów. Celebrytka opowiedziała na Instagramie o obecnej sytuacji w Dubaju i podróży powrotnej do ojczyzny. "Sytuacja na Bliskim Wschodzie była nieprzewidywalna".
Kilka miesięcy temu Marcelina Zawadzka przeprowadziła się do Dubaju. W związku z trudną sytuacją na Bliskim Wschodzie celebrytka na bieżąco relacjonowała w social mediach to, co dzieje się w największym mieście Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Pod koniec minionego tygodnia modelka poinformowała, że wraca z rodziną do Polski, a we wtorek zameldowała się w ojczyźnie.
Marcelina Zawadzka o życiu między Dubajem a Polską
Dzień później opublikowała na Instagramie post, w którym opowiedziała o tym, dlaczego ostatecznie postanowiła opuścić Dubaj. 37-latka zaznaczyła, że "nie była to super prosta decyzja". W swoim wpisie zaczęła od tego, że w ZEA wraz z narzeczonym Maxem Gloecknerem wynajęli dom na rok. Zainspirował ich brat mężczyzny, który mieszka w Dubaju z żoną i trójką dzieci.
(...) My, przyjeżdżając tutaj kilka miesięcy temu, już zdążyliśmy się tu urządzić i traktowaliśmy ten dom jak taką naszą bazę. Pamiętacie pewnie, że odkąd wyjechaliśmy, wspominałam wam, że to takie nasze miejsce na przezimowanie - tłumaczyła, dodając:
Na wiosnę i lato i tak planowaliśmy wracać do Polski, bo kocham te pory roku tutaj, ale też ze względu na dużą ilość projektów zawodowych i oczywiście rodzinę.
Następnie Miss Polonia 2011 zapewniła, że w Dubaju czuli się "bezpiecznie".
Oczywiście było słychać drony i zestrzeliwanie rakiet, to oprócz tego życie toczyło się tam normalnie. Wszystko było pootwierane, a ludzie chodzili do pracy - opowiadała.
Marcelina Zawadzka tłumaczy, dlaczego opuściła Dubaj
Mama Leonidasa wyjaśniła, dlaczego mimo to postanowili wrócić do Polski.
Bo półtora roku temu zostałam mamą Leo i ta sytuacja tak mocno pokazała mi, że nie jestem już odpowiedzialna tylko za siebie, ale także za drugiego, małego, bezbronnego człowieka - czytamy.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie była nieprzewidywalna - nie wiedzieliśmy, czy jutro się to skończy, czy problem będzie eskalował - kontynuowała, dodając, że gdy nadarzyła się okazja, "skorzystali z niej".
Marcelina ujawniła, że podróż powrotną organizowali sami, lecąc przez Egipt.
Zdradziła także, czemu wybrali Malbork, a nie Warszawę czy Sopot. Okazuje się, że liczą na wsparcie rodziny influencerki przy opiece nad Leo.